06.01.2026, 21:09 ✶
– Yup, zakupy udane. Hm, mi chyba nie śniło się ostatnio nic związanego ze śniegiem ani nic ciekawego. – a przynajmniej nic, co przypominałoby tamten pokręcony sen o koniach...
Zajęła miejsce obok Hannibala, kwitując jego komentarz figlarnym grymasem.
– To tobie należy się karniak, bo sam od razu nie zaproponowałeś poczęstunku damie. Możesz brać przykład z Jessiego, on zachowuje się jak prawdziwy dżentelmen. – mówiąc to, ostentacyjnie sięgnęła po frytkę oferowana przez Kelly'ego.
Pytanie o pocałunek pod jemiołą jej nie speszyło; Electra uwielbiała głupie nastoletnie gry typu prawda czy wyzwanie albo nigdy przenigdy. Atmosfera pubu oraz procenty z grzańca również dodawały jej śmiałości. Choć najwyraźniej nie tylko jej, bo Hestia rzuciła propozycją równie sprośnego pytania.
– O wow Bletchley, nie spodziewałabym się tego po tobie! Dla mnie pierwszym wyborem byłaby Saorise Spencer-Moon, bo jest prześliczna. – Prewettówna zdawała się nie przejmować faktem, że mówiła o takich rzeczach publicznie. Nie upijała się łatwo, ale najwyraźniej czasem sam nastrój wystarczał, by uśpić jej instynkt samozachowawczy.
Gdy Henry przyszedł, pomachała mu na powitanie.
– Siemka! No jasne, że zostało. Częstuj się. – przesunęła nową partię grzańców w stronę Lockharta, przy okazji biorąc łyk z każdego z kubków. Była w iście szampańskim nastroju i nawet nie przejęła się niezręcznym zachowaniem kolegi; gdy położył swoją dłoń na niej po prostu się uśmiechnęła.
Electra po raz pierwszy od dawna była szczęśliwa. Może to przez alkohol, towarzystwo przyjaciół albo fakt, że niewiele było takich beztroskich momentów od czasu Spalonej Nocy. Niezależnie od przyczyny, czuła się świetnie i musiała podzielić się tym uczuciem z przyjaciółmi.
– Wracając do pytania o jemiołę, przyznam wam, że mogłabym pocałować każdego przy tym stole. – powiedziała, nie patrząc na żadną konkretną osobę. Może i brzmiało to głupio, ale mówiła szczerze; dla Prewettówny taki pocałunek mógłby być po prostu oznaką, że kogoś lubi. Plus wszyscy jej znajomi byli hot!
// Zawada: wyuzdany
Zajęła miejsce obok Hannibala, kwitując jego komentarz figlarnym grymasem.
– To tobie należy się karniak, bo sam od razu nie zaproponowałeś poczęstunku damie. Możesz brać przykład z Jessiego, on zachowuje się jak prawdziwy dżentelmen. – mówiąc to, ostentacyjnie sięgnęła po frytkę oferowana przez Kelly'ego.
Pytanie o pocałunek pod jemiołą jej nie speszyło; Electra uwielbiała głupie nastoletnie gry typu prawda czy wyzwanie albo nigdy przenigdy. Atmosfera pubu oraz procenty z grzańca również dodawały jej śmiałości. Choć najwyraźniej nie tylko jej, bo Hestia rzuciła propozycją równie sprośnego pytania.
– O wow Bletchley, nie spodziewałabym się tego po tobie! Dla mnie pierwszym wyborem byłaby Saorise Spencer-Moon, bo jest prześliczna. – Prewettówna zdawała się nie przejmować faktem, że mówiła o takich rzeczach publicznie. Nie upijała się łatwo, ale najwyraźniej czasem sam nastrój wystarczał, by uśpić jej instynkt samozachowawczy.
Gdy Henry przyszedł, pomachała mu na powitanie.
– Siemka! No jasne, że zostało. Częstuj się. – przesunęła nową partię grzańców w stronę Lockharta, przy okazji biorąc łyk z każdego z kubków. Była w iście szampańskim nastroju i nawet nie przejęła się niezręcznym zachowaniem kolegi; gdy położył swoją dłoń na niej po prostu się uśmiechnęła.
Electra po raz pierwszy od dawna była szczęśliwa. Może to przez alkohol, towarzystwo przyjaciół albo fakt, że niewiele było takich beztroskich momentów od czasu Spalonej Nocy. Niezależnie od przyczyny, czuła się świetnie i musiała podzielić się tym uczuciem z przyjaciółmi.
– Wracając do pytania o jemiołę, przyznam wam, że mogłabym pocałować każdego przy tym stole. – powiedziała, nie patrząc na żadną konkretną osobę. Może i brzmiało to głupio, ale mówiła szczerze; dla Prewettówny taki pocałunek mógłby być po prostu oznaką, że kogoś lubi. Plus wszyscy jej znajomi byli hot!
// Zawada: wyuzdany
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N