06.01.2026, 21:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.02.2026, 20:59 przez Erik Longbottom.)
Skinął głową na tłumaczenia Morfeusza. Cóż, cieszył się, że przynajmniej wuj miał czym zająć głową przed rozmową z nestorem rodu. Może faktycznie trzeba było wziąć jakieś nadgodziny?, pomyślał przelotnie. Klepania raportów przy biurku i przejęcie dokumentacji po nieobecnych kolegach i koleżankach na pewno pozwoliłoby mu na jakiś czas przestać myśleć o treści tego artykułu, jak i jego potencjalnych konsekwencjach. Cóż, przynajmniej miał nauczkę na następny raz. Longbottom przystanął na chwilę, wzdrygając się na tę myśl. Nie, nie powinien tak w ogóle myśleć.
Kiedy znaleźli się w gabinecie, młodszy z mężczyzn wymamrotał ciche ''dzień dobry'', przeskakując wzrokiem między kolejnymi portretami. Z jakiegoś powodu wcale nie czuł się w ich towarzystwie lepiej. Czy Godryk podzielił się z nimi najnowszymi doniesieniami ze świata mediów? Pytał ich o radę? A może od niedzieli to właśnie przodkowie zarzucali go sugestiami, jak powinien odpowiedzieć na zarzuty postawione przez Aristę i Philomenę? Erik zatrzymał się przy fotelu, opierając dłonie o krawędź oparcia. Jeszcze kilka tygodni temu nawet nie przeszłoby mu przez myśl, że mogliby w tym gabinecie rozmawiać o jakiejkolwiek kontrowersji związanej z ich rodziną. Erik wypuścił głośno powietrze z płuc.
— Cóż... Widać czarno na białym, że to próba ataku na nas, czyż nie? Tyle tylko, że w tej walce posługują się tanimi chwytami i argumentami na poziomie czasopism plotkarskich ubranych w ładniejsze słowa — zaczął mówić, zasiadając w fotelu i zakładając nogę na noga, opierając kostkę jednej o kolano drugiej. — Jak się człowiek pochyli głębiej nad tym chłamem, to widać, że tak naprawdę nic na nas nie mają. Przez pół artykułu rozpisują się na temat małżeństw w naszej rodzinie, ale to przecież nie są żadne tajemnice. Nikt z Warowni raczej się nie krył ze swoimi wyborami, prawda? — Zerknął na wuja i dziadka. Bądź co bądź, nie mógł mieć stu-procentowej pewności, jak to wyglądało w poprzednim pokoleniu, ale wątpił, aby doszło w domu do jakiegoś skandalu związanego z tą kwestią. — Sięgają po pierwsze z brzegu kontrowersyjne argumenty. Strzelają na lewo i prawo, próbując cokolwiek ustrzelić i jeszcze wciągają w to osoby trzecie.
Kto wie, może odbije im się to czkawką?, dokończył bezgłośnie, wzdychając przeciągle. Wprawdzie wątpił, aby Fortinbras Malfoy i Gerard Yaxley wymienili się już korespondencją z Godrykiem, aby ustalić wspólny front, jednak... Czy w obecnej sytuacji w kraju komukolwiek zależało na faktycznej kontrowersji? Polana Ognisk, Spalona Noc. W przeciągu ostatnich miesięcy te globalne zdarzenia każdego jakoś dotknęły. Elliott raczej nie był zachwycony tym, jak go przedstawiono w tekście, a Geraldine na pewno poczuła się jakoś... dotknięta... tym artykułem. Albo jej ojciec. Bądź co bądź, ledwie tydzień temu świętował wesele córki, a teraz jej imię było szargane przez domorosłą dziennikarkę. Kto wie, może w ruch pójdą yaxleyowe kusze? Erik uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, wyobrażając sobie szturm łowców na siedzibę Proroka Codziennego.
— Osobiście, wyczuwam w tych tekstach jakąś zawiść i chęć sprowadzenia nas do parteru — kontynuował Erik. — Ciężko mi tylko określić, czy mamy traktować to jako prztyczek w nos, czy faktycznie nie mają na nas nic więcej, więc po prostu wrzucili wszystko, co znaleźli do jednego wora, licząc, że to wystarczy. — Zamilkł na moment, zastanawiając się nad czymś. — Najgorsze wizerunkowo w tym wszystkim są chyba te oskarżenia o nepotyzm, bo to akurat może zapaść ludziom w pamięć.
Tylko czy potraktują to poważnie? Ich praca nie była niewidzialna. Kiedy przychodziło co do czego, było widać, że pojawiają się w polu, tak jak, chociażby przy obronie Polany Ognisk i całej kampanii, które miała miejsce na terenie katastrofy. W trakcie, gdy Erik otwarcie potępiał działania Śmierciożerców, Brenna aktywnie szukała ocalałych w lesie. Nie można było im zarzucić, że nic tam nie robią. No i smutne jest to, że atakują osoby, które tak na dobrą sprawę nie mają, jak się obronić, pomyślał przelotnie. Mavelle i Danielle przebywały za granicą, a i tak je w to wciągnięto. Podobnie wuja Derwina i ciotkę Aurorę, których już z nimi nie było.
Kiedy znaleźli się w gabinecie, młodszy z mężczyzn wymamrotał ciche ''dzień dobry'', przeskakując wzrokiem między kolejnymi portretami. Z jakiegoś powodu wcale nie czuł się w ich towarzystwie lepiej. Czy Godryk podzielił się z nimi najnowszymi doniesieniami ze świata mediów? Pytał ich o radę? A może od niedzieli to właśnie przodkowie zarzucali go sugestiami, jak powinien odpowiedzieć na zarzuty postawione przez Aristę i Philomenę? Erik zatrzymał się przy fotelu, opierając dłonie o krawędź oparcia. Jeszcze kilka tygodni temu nawet nie przeszłoby mu przez myśl, że mogliby w tym gabinecie rozmawiać o jakiejkolwiek kontrowersji związanej z ich rodziną. Erik wypuścił głośno powietrze z płuc.
— Cóż... Widać czarno na białym, że to próba ataku na nas, czyż nie? Tyle tylko, że w tej walce posługują się tanimi chwytami i argumentami na poziomie czasopism plotkarskich ubranych w ładniejsze słowa — zaczął mówić, zasiadając w fotelu i zakładając nogę na noga, opierając kostkę jednej o kolano drugiej. — Jak się człowiek pochyli głębiej nad tym chłamem, to widać, że tak naprawdę nic na nas nie mają. Przez pół artykułu rozpisują się na temat małżeństw w naszej rodzinie, ale to przecież nie są żadne tajemnice. Nikt z Warowni raczej się nie krył ze swoimi wyborami, prawda? — Zerknął na wuja i dziadka. Bądź co bądź, nie mógł mieć stu-procentowej pewności, jak to wyglądało w poprzednim pokoleniu, ale wątpił, aby doszło w domu do jakiegoś skandalu związanego z tą kwestią. — Sięgają po pierwsze z brzegu kontrowersyjne argumenty. Strzelają na lewo i prawo, próbując cokolwiek ustrzelić i jeszcze wciągają w to osoby trzecie.
Kto wie, może odbije im się to czkawką?, dokończył bezgłośnie, wzdychając przeciągle. Wprawdzie wątpił, aby Fortinbras Malfoy i Gerard Yaxley wymienili się już korespondencją z Godrykiem, aby ustalić wspólny front, jednak... Czy w obecnej sytuacji w kraju komukolwiek zależało na faktycznej kontrowersji? Polana Ognisk, Spalona Noc. W przeciągu ostatnich miesięcy te globalne zdarzenia każdego jakoś dotknęły. Elliott raczej nie był zachwycony tym, jak go przedstawiono w tekście, a Geraldine na pewno poczuła się jakoś... dotknięta... tym artykułem. Albo jej ojciec. Bądź co bądź, ledwie tydzień temu świętował wesele córki, a teraz jej imię było szargane przez domorosłą dziennikarkę. Kto wie, może w ruch pójdą yaxleyowe kusze? Erik uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, wyobrażając sobie szturm łowców na siedzibę Proroka Codziennego.
— Osobiście, wyczuwam w tych tekstach jakąś zawiść i chęć sprowadzenia nas do parteru — kontynuował Erik. — Ciężko mi tylko określić, czy mamy traktować to jako prztyczek w nos, czy faktycznie nie mają na nas nic więcej, więc po prostu wrzucili wszystko, co znaleźli do jednego wora, licząc, że to wystarczy. — Zamilkł na moment, zastanawiając się nad czymś. — Najgorsze wizerunkowo w tym wszystkim są chyba te oskarżenia o nepotyzm, bo to akurat może zapaść ludziom w pamięć.
Tylko czy potraktują to poważnie? Ich praca nie była niewidzialna. Kiedy przychodziło co do czego, było widać, że pojawiają się w polu, tak jak, chociażby przy obronie Polany Ognisk i całej kampanii, które miała miejsce na terenie katastrofy. W trakcie, gdy Erik otwarcie potępiał działania Śmierciożerców, Brenna aktywnie szukała ocalałych w lesie. Nie można było im zarzucić, że nic tam nie robią. No i smutne jest to, że atakują osoby, które tak na dobrą sprawę nie mają, jak się obronić, pomyślał przelotnie. Mavelle i Danielle przebywały za granicą, a i tak je w to wciągnięto. Podobnie wuja Derwina i ciotkę Aurorę, których już z nimi nie było.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞