05.03.2023, 20:43 ✶
Było mi wstyd, że Danielle musiała mnie oglądać w takim stanie, a jeszcze bardziej tego, w jakiej sytuacji teraz się znajdowałam. Była moją przyjaciółką, ale nie była to dla mnie żadna różnica. Nawet rodziców trzymam dalej w niewiedzy od czterech lat. Byłam też już zmęczona tym ciągłym udawaniem, że wszystko jest pod kontrolą, że ze wszystkimi się dogaduję. Przestałam to wszystko ogarniać, a gromadzone we mnie emocje, miały zaraz rozsadzić mnie od środka.
Przyjrzałam się duchowi. Półprzezroczysta dziewczyna z dwoma kucykami w znajomym mundurka łkała, jęcząc trochę nieznośnie. Nagle zdałam sobie sprawę, że nigdy nie widziałam tutaj podobnego ducha. Prawie bezgłowy Nich, Krwawy Baron, czy Szara Dama nie pochodzili z tej epoki, wyróżniali się ubiorem, sposobem mówienia, a ona? Wyglądała niewiele młodziej od nas.
- Zaczekaj... - Przerwałam Danielle, patrząc w kierunku ducha. Wydawało mi się, że była tak pogrążona w swoim własnym lamencie, że słowa Longbottomówny do niej nie dotarły. - Zobacz na nią, ten mundurek... Myślisz, że tu zginęła? - Zapytałam się nadal ze smutkiem w głosie. Zawsze uważałam, że Hogwart jest jednym z bezpieczniejszych miejsc dla czarowników na świecie, a jednak przed oczami widziałam zjawę uczennicy. Zaczęłam wypierać z głowy negatywne emocje spowodowane ostrymi docinkami tamtych dziewczyn i zastąpiłam je rozmyślaniem nad losem tamtej dziewczyny, mimo że sama przed chwilą też mnie obraziła.
- Przepraszam... przepraszam, że cię zdenerwowałam... Nie wiedziałam, że ktoś oprócz mnie tutaj był... - Teraz zwróciłam się ku duchowi, opuszczając uścisk przyjaciółki. Nie wiedziałam zbytnio, jak rozpocząć całą tę konwersację, ale zrobiło mi się jej żal. Umarła w tak młodym wieku, pewnie też myśląc, że jest w bezpiecznym miejscu. Chciałam ją najpierw trochę uspokoić, ale nie byłam zbytnio pewna, czy mi się to udało. - Jak się nazywasz?
- Marta... - Odezwała się na chwilę, przerywając lament, aby ponownie do niego wrócić. Wysłałam Danielle spojrzenie, które prosiło, żeby też przeprosiła ją za wcześniejsze słowa. Wiem, że ona też była nie w porządku w stosunku do mnie, ale bardzo chciałam się dowiedzieć, co jej się stało.
Przyjrzałam się duchowi. Półprzezroczysta dziewczyna z dwoma kucykami w znajomym mundurka łkała, jęcząc trochę nieznośnie. Nagle zdałam sobie sprawę, że nigdy nie widziałam tutaj podobnego ducha. Prawie bezgłowy Nich, Krwawy Baron, czy Szara Dama nie pochodzili z tej epoki, wyróżniali się ubiorem, sposobem mówienia, a ona? Wyglądała niewiele młodziej od nas.
- Zaczekaj... - Przerwałam Danielle, patrząc w kierunku ducha. Wydawało mi się, że była tak pogrążona w swoim własnym lamencie, że słowa Longbottomówny do niej nie dotarły. - Zobacz na nią, ten mundurek... Myślisz, że tu zginęła? - Zapytałam się nadal ze smutkiem w głosie. Zawsze uważałam, że Hogwart jest jednym z bezpieczniejszych miejsc dla czarowników na świecie, a jednak przed oczami widziałam zjawę uczennicy. Zaczęłam wypierać z głowy negatywne emocje spowodowane ostrymi docinkami tamtych dziewczyn i zastąpiłam je rozmyślaniem nad losem tamtej dziewczyny, mimo że sama przed chwilą też mnie obraziła.
- Przepraszam... przepraszam, że cię zdenerwowałam... Nie wiedziałam, że ktoś oprócz mnie tutaj był... - Teraz zwróciłam się ku duchowi, opuszczając uścisk przyjaciółki. Nie wiedziałam zbytnio, jak rozpocząć całą tę konwersację, ale zrobiło mi się jej żal. Umarła w tak młodym wieku, pewnie też myśląc, że jest w bezpiecznym miejscu. Chciałam ją najpierw trochę uspokoić, ale nie byłam zbytnio pewna, czy mi się to udało. - Jak się nazywasz?
- Marta... - Odezwała się na chwilę, przerywając lament, aby ponownie do niego wrócić. Wysłałam Danielle spojrzenie, które prosiło, żeby też przeprosiła ją za wcześniejsze słowa. Wiem, że ona też była nie w porządku w stosunku do mnie, ale bardzo chciałam się dowiedzieć, co jej się stało.