07.01.2026, 00:23 ✶
- Zgłoszenia mówiły... w sumie to zgłoszenie chyba, o samotnym posągu pozostawionym pośrodku tego zadupia. Znaczy lasu - powinien teraz dla lepszego efektu przekartkować kartki notatnika, gdzie znajdowałyby się detale zgłoszenia, ale nie zwykł nosić przy sobie takich rzeczy. Pozostawało polegać na głowie i liczyć na fakt, że Lestrange przeczytała służbową notatkę, którą jej podsunął. Czy tam notatki.
Nie było późno, ledwo nieco popołudniu, ale las był po pierwsze gęsty, a po drugie powoli zaczynało ciemnieć, jak to przystało na tę porę roku. Śnieg też nie leżał aż tak gęsto jak mógłby, zamiast tego częściowo już stopniał i raczej malował się na ziemi niczym sporadycznymi pociągnięciami pędzla, a nie zwartą kołdrą. Było więc na dodatek chłodno, a wilgoć w powietrzu wszystko pogarszała. W szczególności humor Atreusa.
- Godzinę wcześniej. Wystarczyło to dać godzinę wcześniej i istniałaby możliwość, że nie trzeba by było łazić tu po omacku. Jeszcze brakuje żeby tu coś nasrało - mruczał pod nosem, zaraz po tym jak noga zapadła mu się w ściółkę, prosto do jakiegoś ukrytego dołu czy innej nory. Miał nadzieję, że nic w niej nie mieszkało i nie pogryzie mu buta.
- Niemniej jednak, trzeba go teraz znaleźć, bo niestety nikt nie pomyślał o wskazówkach dokładniejszych niż na północ od chatki leśnika - zgrzytnął zębami. - Posąg im się zachciało. W środku lasu. I co on niby ma robić w tym środku lasu? Straszyć?