07.01.2026, 11:27 ✶
Roześmiała się. Jej poszło fatalnie, ale jemu - też nie lepiej. Chłopiec zniknął, razem ze swoją bandą lecąc za piłką. Nawet nie krzyknęli, że dziękują, czy coś.
- Chyba będziemy musieli poćwiczyć, jeżeli chcemy mieć dzieci - powiedziała lekkim tonem, w którym nadal słychać było jednak trochę napięcia. Wizyta w szpitalu w końcu była przed nimi. - Chodź, przejdziemy się.
Wyciągnęła rękę w jego kierunku, chcąc pochwycić jego dłoń i po prostu pójść na spacer.
Ściemniało się, ale Olivii to nie przeszkadzało. Przeciwnie - cieszyła się, że przy Tristanie czuła się tak bezpiecznie nawet po ciemku, nawet pomimo ostatnich zdarzeń, które zachwiały nie tyle co jej pewnością siebie, a poczuciem bezpieczeństwa. Przytuliła się do mężczyzny, gdy przechadzali się po parku, mijając kolejne latarnie, które powoli zaczynały rozświetlać niewielkie uliczki.
- Pięknie tu, wiesz? - zaczęła z jakimś takim sentymentem w głosie. - Gdy byłam w Hogwarcie, często tu przychodziłam. Najwięcej czasu spędzałam w sklepach z eliksirami pod koniec szkoły, ale wcześniej bardzo lubiłam po prostu chodzić wzdłuż rzeki. A potem siadałam o tam, na tym niewielkim wzgórzu, i patrzyłam w gwiazdy. Chcesz?
Zapytała, ale chyba znała odpowiedź. Podczas jednego z ich pierwszych spotkań oglądali świetliki, ale gwiazdy także były romantyczne. Pokierowała Tristana do niewielkiego pagórka, znajdującego się przy rzeczce, i usiadła na ziemi, niemalże od razu unosząc głowę ku niebu.
- Jest jeszcze stosunkowo jasno, ale już je widać. Patrz! - uniosła rękę, chcąc pokazać Tristanowi ogromną gwiazdę, która z każdą kolejną sekundą błyszczała coraz jaśniej. - Jaka piękna.
Aż westchnęła, a jej oczy również rozbłysły. Kochała to, że wokół nich panował spokój, że nie byli sami, a jednak mieli tę chwilę dla siebie. Chwilę, gdy mogli oboje milczeć, przytulić się do siebie i po prostu cieszyć swoją obecnością i ciepłem swoich ciał. Nie było jeszcze zimno, mrok zapadał powoli, a do najjaśniejszej gwiazdy dołączały kolejne.
- Kocham cię - szepnęła cicho, z głową na jego ramieniu. Czuła się szczęśliwa - tak prawdziwie szczęśliwa. Wierzyła, że wszystko się ułoży i będzie im razem dobrze.
- Chyba będziemy musieli poćwiczyć, jeżeli chcemy mieć dzieci - powiedziała lekkim tonem, w którym nadal słychać było jednak trochę napięcia. Wizyta w szpitalu w końcu była przed nimi. - Chodź, przejdziemy się.
Wyciągnęła rękę w jego kierunku, chcąc pochwycić jego dłoń i po prostu pójść na spacer.
Ściemniało się, ale Olivii to nie przeszkadzało. Przeciwnie - cieszyła się, że przy Tristanie czuła się tak bezpiecznie nawet po ciemku, nawet pomimo ostatnich zdarzeń, które zachwiały nie tyle co jej pewnością siebie, a poczuciem bezpieczeństwa. Przytuliła się do mężczyzny, gdy przechadzali się po parku, mijając kolejne latarnie, które powoli zaczynały rozświetlać niewielkie uliczki.
- Pięknie tu, wiesz? - zaczęła z jakimś takim sentymentem w głosie. - Gdy byłam w Hogwarcie, często tu przychodziłam. Najwięcej czasu spędzałam w sklepach z eliksirami pod koniec szkoły, ale wcześniej bardzo lubiłam po prostu chodzić wzdłuż rzeki. A potem siadałam o tam, na tym niewielkim wzgórzu, i patrzyłam w gwiazdy. Chcesz?
Zapytała, ale chyba znała odpowiedź. Podczas jednego z ich pierwszych spotkań oglądali świetliki, ale gwiazdy także były romantyczne. Pokierowała Tristana do niewielkiego pagórka, znajdującego się przy rzeczce, i usiadła na ziemi, niemalże od razu unosząc głowę ku niebu.
- Jest jeszcze stosunkowo jasno, ale już je widać. Patrz! - uniosła rękę, chcąc pokazać Tristanowi ogromną gwiazdę, która z każdą kolejną sekundą błyszczała coraz jaśniej. - Jaka piękna.
Aż westchnęła, a jej oczy również rozbłysły. Kochała to, że wokół nich panował spokój, że nie byli sami, a jednak mieli tę chwilę dla siebie. Chwilę, gdy mogli oboje milczeć, przytulić się do siebie i po prostu cieszyć swoją obecnością i ciepłem swoich ciał. Nie było jeszcze zimno, mrok zapadał powoli, a do najjaśniejszej gwiazdy dołączały kolejne.
- Kocham cię - szepnęła cicho, z głową na jego ramieniu. Czuła się szczęśliwa - tak prawdziwie szczęśliwa. Wierzyła, że wszystko się ułoży i będzie im razem dobrze.