• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley

[21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#4
05.03.2023, 21:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2023, 21:14 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Okazało się, że to nie chodzi o kapustę, a o jakąś paprotkę. Gorzej być nie mogło. Co oni mieliby zrobić tą paprotką? Posadzić w doniczce i podlewać co dwa tygodnie jak im się przypomni? Bez sensu. Z kapusty był chociaż jakiś pożytek. Można było przyrządzić porządne danie. To by była dopiero dobra nagroda za ten cały trud jaki będą musieli za chwilę włożyć.

Dlaczego tak naprawdę muszą podejmować tę aktywność? Nawet nie byli razem. Byli na festynie z okazji święta i tyle. Stella mogła zagrać ten swój koncert, a później wrócić do miasta i pójść gdziekolwiek indziej. Przecież w Londynie było to miejsc, które warto odwiedzić i spędzić choć trochę czasu. Ale nie, bo pannie Avery zachciało się biegać za jakimś badylem. Szkoda, że tak bardzo nie podobała jej się roślinka, którą Borgin jej przyniósł. Po prostu widać, że paprotki mają coś w sobie i warto zapamiętać tę wiedzę na przyszłość

Z drugiej strony Stanley nie potrafił odmówić tej dziewczynie. Miała na niego jakiś taki wpływ, który nie do końca rozumiał. Czuł się przy niej, lepiej? Albo może normalnie? Tym bardziej, że widziała go w jego najgorszych stadiach. Teraz pozostało jej zobaczyć go w najlepszym.

Chociaż może Stella wybrała go dlatego, że był brygadzistą? A oni lubili węszyć. Zawsze szukali dziury w całym. Zapewne chciała wykorzystać ich pociąg do szczegółów. Liczyła pewnie, że w BUMie musi pracować intelektualna elita świata czarodziejów. Nic bardziej mylnego. Andrew może i był całkiem sprytny. Może nawet w jakimś stopniu inteligentny. Ale trafiła źle. Wręcz tragicznie, ponieważ nie miał on żadnego pojęcia o roślinach. W tamtą noc, w którą odwiedził panienkę Avery to przyniósł przecież całkowicie losowego kwiatka. Tak naprawdę to mógł nawet nie być kwiat, a pusta doniczka, a on w swoim stanie i stanie swojej wiedzy by i tak tego nie zauważył.

Jednak kim on był aby jej odmówić? Chce znaleźć tę paprotkę? To ją znajdą. Choćby mieli całą noc chodzić albo i nawet spać w tym lesie. Żaden kawałek fioletowego czy zielonego badyla ich nie powstrzyma. Wejdą na wyżyny swoich instynktów… Znaczy na wyżyny instynktów przyrodniczych Stelli, bo na niego nie można w tej kwestii liczyć.

- Oczywiście, że tak - zapewnił ją. Stanley może też nie był demonem sportu albo innym olimpijskim bogiem. Ale pokonanie lasu czy kilku skałek nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Nie był to jednak czas jego najlepszej formy. Ten przeminął i nie zapowiadało się, aby miał wrócić w najbliższym czasie.

Czy miał jakieś wątpliwości? Tak. Miał. Jednak wolał zachować je dla siebie. Wolał jej nie denerwować, zwłaszcza, że wyszedłby na całkowitego ignoranta dla tego święta jak i sprawy. A nie miał zamiaru zostać pobitym w lesie przez Stellę i jej fanatycznych kolegów sabatowców.

- Ruszamy? Im szybciej pójdziemy tym szybciej ją znajdziemy - rzekł do swojej kompanki pełny nadziei. Nie chciał robić przed nią złej miny. Nie uwierzy w istnienie jakichś świecących paprotek dopóki nie zobaczy jej na własne oczy. Tak naprawdę to one pewnie nawet nie istnieją, a są tylko starą legendą powtarzaną z pradziada na dziada.

Dopił swoje picie i wyrzucił kubeczek do śmieci. Nie będzie taszczył końcówki lemoniady do lasu, po to aby później wyrzucić go tam. Może i nie był największym przyjacielem lasu ale podstawowe zasady obcowania z nim znał.

Ruszył przodem w las. Taktykę miał bardzo prostą. Którykolwiek kwiatek przykuje jego uwagę zostanie wytypowany jako jego “kandydat” na roślinę wieczoru.

- Ktoś w ogóle kiedykolwiek ją znalazł? - zapytał podziwiając florę po drodze - A co jak ktoś znajdzie ją pierwszy zanim inni znajdą? Ktoś biegnie w las szukać innych, aby ich zawrócić? - kontynuował swoją kanonadę pytań - Ile ich rośnie w ciągu jednego roku? Jedna, dwie, pięćdziesiąt? - dopytał żartobliwie.

Nie szli za szybko - było to bardziej spacerowe tempo, którym chodzi się po obiedzie, aniżeli maraton. Chociaż czy tak naprawdę im się śpieszyło? Noc była długa. Zresztą nikt się nie śpieszył. Na tym obszarze lasu, który właśnie przemierzali było setki innych par. Gdzie w ich przypadku było to lekkie naciąganie faktów. Bo jedyną parą jaką mogli być to parą dobrych przyjaciół.

Rozglądał się na lewo i prawo za tą paprotką ale jej nie widział. Jedyne co udało mu się zobaczyć to wzrok. Wzrok innych ludzi, którzy z ciekawością przyglądali się jemu i Stelli. Czego oni mogli od nich chcieć? Mieli całkowitą rację, że jego strój nie pasował do tego wydarzenia ale to nie powód aby tak się przyglądać.

Musiała minąć chwila zanim skojarzył fakty. Poszukiwania tej paprotki dotyczą młodych par. Ten ciekawski, a przy okazji lekko oskarżający i osaczający wzrok wszystkich wokół był zapewne spowodowany jego partnerką w poszukiwaniach - Stellą. Teraz zapewne sądzili, że łączy ich coś więcej skoro też się tutaj znaleźli. Czyżby Avery przewidziała taki obrót spraw? Przecież jak tylko wrócą z tej puszczy to ludzie zaczną gadać. Chociaż oni zawsze gadają.

- Co zrobimy z tą paprotką jak już ją znajdziemy? - zagaił aby przerwać tę krepującą ciszę - Jest jakaś nagroda za nią? - zapytał.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (5524), Stella Avery (5557)




Wiadomości w tym wątku
[21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 05.03.2023, 14:44
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 05.03.2023, 18:42
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 05.03.2023, 20:01
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 05.03.2023, 21:06
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 05.03.2023, 22:14
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 05.03.2023, 23:34
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 06.03.2023, 00:20
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 06.03.2023, 16:49
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 06.03.2023, 20:02
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 06.03.2023, 22:20
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 06.03.2023, 23:25
RE: [21.06.1969] Jak właściwie wygląda ten kwiat? || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 07.03.2023, 00:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa