07.01.2026, 22:37 ✶
Jonathan zerknął zaskoczony na Hannibala i dopiero po chwili uświadomił sobie, że najwyraźniej musiał sprzedać swój włoski tak doskonale, że sam młody aktor uznał go za prawdziwy. Uśmiechnął się więc przepraszająco do kuzyna, uznając że wyjaśni mu te kwestie językowe i czemu Hannibal nie musiał się tak naprawdę martwić, gdy starszy Selwyn mówił po włosku, później.
– Kawa i croissanty. Doskonale – powiedział Jonathan, zapominając na chwilę że przecież on i Anthony nie byli już przecież takimi przyjaciółmi, jak przed tą pamiętną kłótnią i że Shafiq może nie będzie chciał iść z nimi potem na ciastka, a gdy tylko sobie to uświadomił to skupił się na przeglądaniu zdjęć mieszkania.
– Już po pożarze – odpowiedział pracownik. – Na całe szczeście budynek nie został naruszony.
Jonathan mruknął coś pod nosem i wziął do ręki kolejne zdjęcie.
– Hm... Na pewno wygląda całkiem przyjemnie. I jest dość przestronne, a to zapewnie będzie problemem na obecnym rynku nieruchomościowym. Masz dobry gust mój drogi, liczę że po zakupie zaprosisz mnie przynajmniej na jakąś herbatę – powiedział do swoich towarzyszy również po francusku. – Hm... Myślę, że i tak da się zadbać o odpowiednie zabezpieczenia – Chociaż oczywiście byłoby to nieco trudniejsze, ale z drugiej strony całkowicie rozumiem chęć mieszkania z dala od typowych magicznych ulic. Pokątna i Horyzontalna były w końcu na dłuższą metę nieco nudne. O Nokturnie nie zamierzał natomiast w ogóle myślec jako o miejscu do mieszkania. – Widzicie gdzieś kominek?
Pracownik natomiast, nie mając pojęcia o czym mówili mężczyźni, nerwowo zastukał palcami o biurko.
– Cena, tak... Widzą państwo. Jest wielu chętnych na to mieszkanie, a i przez ostatnie wydarzenia ceny wzrosły... – zaczał niepewnie, a Jonathan zerknął na Hannibala, aby to on poprowadził tę rozmowę.