08.01.2026, 00:13 ✶
– Dobrze – powiedziała i od razu… Chyba pożałowała, że nie poprosiła go po prostu, aby towarzyszył jej podczas przesłuchań. Była ciekawa jakby podszedł do przepytywania kolejnych świadków, co by zauważył i czy byłoby to coś zupełnie inne, niż jej własnej spostrzeżenia. Było to oczywiście głupie. Przecież istniały zdecydowanie większe szanse, że Gabriel jedynie by jej przeszkadzał.
A potem zdecydowanie bardziej pożałowała zupełnie innego pytania. Dłoń Lucy zamarła z jedwabną chustką w ręku, kiedy usłyszała ostatnie słowa drugiego wampira.
Żałowała, że zadała pytanie o krzaki. I jeszcze bardziej żałowała, że pani domu nie pojawiła się wcześniej, tak aby Gabriel nie mógł powiedzieć tego co powiedział.
Tak jak ty.
Nie. Nie żałowała, że zadała to pytanie, ani że obruszona kobieta, nie pojawiła się chwilę wcześniej. Wręcz przeciwnie! Żałowała, że tak długo zajęło jej zrozumienie, że to były tylko słowa, które zapewne nie niosły za sobą żadnego większego znaczenia, niż to, że Gabriel, poza miłością do roślin, cierpiał również na beznadziejny przypadek kwiecistej mowy i dramatyzmu. I tym samym żałowała również, że przerwano im zanim przestała dziwnie się w niego wpatrywać i już tym bardziej zanim nie doszła do jedynych logicznych wniosków.
Tak jak ty.
Głupie stwierdzenie, rzucone zapewne tylko po to, aby wybadać jej reakcję i zasiać odrobinę chaosu w jej życiu.
Czemu więc i tak odczuwała ciepło na myśl o tych słowach?
A tymczasem Gabriel udał się ponownie do domu. Lucy z cichym westchnieniem podniosła się i spojrzała na kobietę.
– Potrzebuję przesłuchać wszystkich – oznajmiła, nie komentując w żaden sposób postawionych jej zarzutów. – Jak najszybciej.
Rzeczywiście planowała przesłuchiwać wszystkich sama. Jednak po dwóch historiach o serniku babci Leosi wygłoszonych przez różnych świadków Lucy zrozumiała, że przecież pewnym benefitem pracowania w duecie było to, że nie musiała znosić tego sama. Tak więc w pewnym momencie poprosiła Gabriela aby jednak jej towarzyszył j teraz siedzieli razem w kuchni, słuchając kolejnej historii o tym jak dziadek Leopold samodzielnie strugał łódki z drewna. A była to odpowiedź na pytanie Co takiego wyjątkowego było w tej tiarze.
A potem zdecydowanie bardziej pożałowała zupełnie innego pytania. Dłoń Lucy zamarła z jedwabną chustką w ręku, kiedy usłyszała ostatnie słowa drugiego wampira.
Żałowała, że zadała pytanie o krzaki. I jeszcze bardziej żałowała, że pani domu nie pojawiła się wcześniej, tak aby Gabriel nie mógł powiedzieć tego co powiedział.
Tak jak ty.
Nie. Nie żałowała, że zadała to pytanie, ani że obruszona kobieta, nie pojawiła się chwilę wcześniej. Wręcz przeciwnie! Żałowała, że tak długo zajęło jej zrozumienie, że to były tylko słowa, które zapewne nie niosły za sobą żadnego większego znaczenia, niż to, że Gabriel, poza miłością do roślin, cierpiał również na beznadziejny przypadek kwiecistej mowy i dramatyzmu. I tym samym żałowała również, że przerwano im zanim przestała dziwnie się w niego wpatrywać i już tym bardziej zanim nie doszła do jedynych logicznych wniosków.
Tak jak ty.
Głupie stwierdzenie, rzucone zapewne tylko po to, aby wybadać jej reakcję i zasiać odrobinę chaosu w jej życiu.
Czemu więc i tak odczuwała ciepło na myśl o tych słowach?
A tymczasem Gabriel udał się ponownie do domu. Lucy z cichym westchnieniem podniosła się i spojrzała na kobietę.
– Potrzebuję przesłuchać wszystkich – oznajmiła, nie komentując w żaden sposób postawionych jej zarzutów. – Jak najszybciej.
Rzeczywiście planowała przesłuchiwać wszystkich sama. Jednak po dwóch historiach o serniku babci Leosi wygłoszonych przez różnych świadków Lucy zrozumiała, że przecież pewnym benefitem pracowania w duecie było to, że nie musiała znosić tego sama. Tak więc w pewnym momencie poprosiła Gabriela aby jednak jej towarzyszył j teraz siedzieli razem w kuchni, słuchając kolejnej historii o tym jak dziadek Leopold samodzielnie strugał łódki z drewna. A była to odpowiedź na pytanie Co takiego wyjątkowego było w tej tiarze.