08.01.2026, 00:53 ✶
- Oczywiście, ze wiem. Już ustaliliśmy, że dokładnie jak to co właśnie masz na głowie - odpowiedział rzeczowo, kiwając przy tym głową. Spodziewał się, jak mogła ją drażnić nowo otrzymana fryzura z jednego prostego powodu; Victoria momentami przypominała mu Florence. Tak samo sztywnawa i tak samo schludna, o równie nienagannej fryzurze. To był wybór, włożona w wygląd praca, a natura pluła na to i niweczyła wszystko. Może Lestrange powinna zainwestować w hektolitry ulizanny, chociaż nie zamierzał jej podsuwać tego rozwiązania. Bo go denerwowała tym odpyskiwaniem.
Dwójka aurorów to była rzeczywiście przesada, chociaż Atreus nie traktował ich jako pełnej dwójki. To było takie półtora, bo Victoria była jeszcze świeżaczkiem, z ledwo przefarbowanymi lamówkami i była niczym ta, hehe, nieobsrana łąka. Nieistotne było, że żeby dostać pełnoprawną odznakę to musiała najpierw odbębnić swoje w BUMie, a potem jeszcze cały kurs przygotowawczy. To się nie liczyło.
Nie obchodziło go zbytnio to jej sapanie, bo nawet by się niejeden mógł zdziwić jak niewysoko stała kondycja w biurze aurorów czy brygadzistów. W końcu to byli czarodzieje, a czarodzieje machali różdżkami, a nie pięściami. Biegać też aż tak bardzo nie musieli, bo wystarczyła teleportacja.
- Może to jakiś perwers którego podniecało patrzenie na czyjś strach i przez całe swoje życie dążył do tego, by jak najlepiej te emocję uchwycić. Kto wie - pokręcił głową, jakby ten koncept sam w sobie był odpychający. Strzepnął popiół na śnieg i na nowo podniósł spojrzenie na rzeźbę i Victorię. - A weź ją może tak... utnij. Sprawdzimy czy to kamień czy może coś innego. Może materiał ma znaczenie.
Dwójka aurorów to była rzeczywiście przesada, chociaż Atreus nie traktował ich jako pełnej dwójki. To było takie półtora, bo Victoria była jeszcze świeżaczkiem, z ledwo przefarbowanymi lamówkami i była niczym ta, hehe, nieobsrana łąka. Nieistotne było, że żeby dostać pełnoprawną odznakę to musiała najpierw odbębnić swoje w BUMie, a potem jeszcze cały kurs przygotowawczy. To się nie liczyło.
Nie obchodziło go zbytnio to jej sapanie, bo nawet by się niejeden mógł zdziwić jak niewysoko stała kondycja w biurze aurorów czy brygadzistów. W końcu to byli czarodzieje, a czarodzieje machali różdżkami, a nie pięściami. Biegać też aż tak bardzo nie musieli, bo wystarczyła teleportacja.
- Może to jakiś perwers którego podniecało patrzenie na czyjś strach i przez całe swoje życie dążył do tego, by jak najlepiej te emocję uchwycić. Kto wie - pokręcił głową, jakby ten koncept sam w sobie był odpychający. Strzepnął popiół na śnieg i na nowo podniósł spojrzenie na rzeźbę i Victorię. - A weź ją może tak... utnij. Sprawdzimy czy to kamień czy może coś innego. Może materiał ma znaczenie.