08.01.2026, 01:29 ✶
- Mugole to są jednak... - głupi, cisnęło się na język, bo Atreus wątpił by w tym momencie mówiła o artykule w czarodziejskiej gazecie. Przykrywanie działania magii jakimiś fenomenami które ścigali niemagiczni? O, to już było coś, co brzmiało jak najbardziej na miejscu. - Jasne. Chcesz na drzwiach, to będzie na drzwiach - wzruszył ramionami, bo jemu to było i wszystko jedno. Mógł nawet jej z dziesięć tych zabezpieczeń założyć. To czy by mu się chciało, to już była zupełnie inna kwestia, głównie dlatego że brakowało mu duszy majsterkowicza i robił to rozrywkowo, a nie z pasji. Dziesięć zajęłoby za dużo czasu.
- Może być i herbata - mruknął, aczkolwiek wyraźnie skrzywił się z wzmianki o zakazie alkoholu do czasu wykonania pracy. - Powinnaś sobie zainstalować taki czerwony dywan co się rozwija przez każdym gościem, który przychodzi - otworzył pudełko i wyjął z niego swoje jajko, przez moment mu się przyglądając. Chyba najbardziej zdziwił go fakt, że to faktycznie było jajko. - I to tak nie działa. Znaczy... musiałbym ci nie powiedzieć jaki jest szyfr, żebyś stąd nie mogła wyjść. Z resztą, zawsze masz przecież okno - prychnął. Uniósł dłoń, w której trzymał przedmiot i powoli go obrócił, przyglądając mu się z uwagą. Jajko jak jajko, tyle że było czarne jak coś wrzuconego do ogniska.
- Nie znam się na mugolskim szmelcu, to raz. Dwa nie ma. Może to jakiś projekt rękodzielniczy? Słyszałem że to ostatnio dość popularne, żeby odchodzić od kupowania w sklepach i skoncentrować się na przedmiotach wykonanych ręcznie. Wspiera drobne przedsiębiorstwa, czy coś...
- Może być i herbata - mruknął, aczkolwiek wyraźnie skrzywił się z wzmianki o zakazie alkoholu do czasu wykonania pracy. - Powinnaś sobie zainstalować taki czerwony dywan co się rozwija przez każdym gościem, który przychodzi - otworzył pudełko i wyjął z niego swoje jajko, przez moment mu się przyglądając. Chyba najbardziej zdziwił go fakt, że to faktycznie było jajko. - I to tak nie działa. Znaczy... musiałbym ci nie powiedzieć jaki jest szyfr, żebyś stąd nie mogła wyjść. Z resztą, zawsze masz przecież okno - prychnął. Uniósł dłoń, w której trzymał przedmiot i powoli go obrócił, przyglądając mu się z uwagą. Jajko jak jajko, tyle że było czarne jak coś wrzuconego do ogniska.
- Nie znam się na mugolskim szmelcu, to raz. Dwa nie ma. Może to jakiś projekt rękodzielniczy? Słyszałem że to ostatnio dość popularne, żeby odchodzić od kupowania w sklepach i skoncentrować się na przedmiotach wykonanych ręcznie. Wspiera drobne przedsiębiorstwa, czy coś...