08.01.2026, 13:56 ✶
– Wyrośnięcie zwykle w tym pomaga – zgodziła się Brenna, bo i owszem, nie zamierzała być skromna i twierdzić, że walnąć absolutnie nie potrafi: zwłaszcza, że była to integralna część jej pracy. Może i czarodzieje używali przede wszystkim magii, ale istniały sytuacje, gdy pięść była szybsza niż różdżka, a w dodatku nie musiałeś się zastanawiać, czy to już czarna magia i śliski grunt, czy jeszcze nie. – Hej, liczy się towarzystwo, nie to, co się pije, nie? – roześmiała się. – Poza tym gdy ostatnio przesadziłam z alkoholem, obudziłam się na belce pod sufitem w jednej wieży i wyszło na to, że porwałam bardzo brzydką rzeźbę – dodała konspiracyjnym szeptem. Od tamtej pory z alkoholem była raczej ostrożna. Wprawdzie na niemal odstawienie go przejść miała dopiero za jakiś czas, gdy objawienie się Voldemorta definitywnie skończyło czas beztroski, ale teraz też wolała nie sięgać od razu po whiskey, przynajmniej póki nie wiedziała, co takiego się działo. – A poza tym herbata pasuje do…
Tu urwała i zanurzyła dłoń w kieszeni, by po chwili wydobyć z niej dwa opakowania.
– Czekoladowych żab. Tak na powitanie w Anglii – stwierdziła z poważną miną. Czy to był naprawdę dobry prezent? Nie. Ale o prawdziwych prezentach na „parapetówkę” mogła myśleć, gdy będzie już wiedziała więcej, odnośnie planów Alexandra. I gdy ten pierwsze przedstawił, aż klasnęła, wyraźnie rozradowana.
– Już myślałam, że ktoś posłał za tobą jakichś rosyjskich zabójców czy coś takiego i mam robić za przynętę, żeby ich dorwać – stwierdziła półżartem, półserio. – Och, szkoda, ale mam nadzieję, że chociaż będę mogła pomóc z powitalnym czy coś. Jeśli chodzi o politykę, to myślę, że najlepiej jak zacznę od streszczenia ci sprawy z Leachem i przejęcia władzy przez Jenkins…
Może i upłynęło ładnych parę miesięcy, odkąd fotel Ministra przejęła Eugenia, ale władza Nobby’ego była czymś, co na swój sposób wstrząsnęło Anglię i co do tej pory w Ministerstwie widziało się skutki.
– Mogę ci przygotować listę rodzin, które tu wszystkim trzęsą, ale jeśli interesuje cię jakaś konkretna branża, to ją wymień i dziś od niej zaczniemy. – Bo tacy Malfoyowie dzielnie mieszali w polityce, ale gdyby na przykład Alexander zamierzał mieszać palce w transporcie drogą morską bardziej interesowaliby go Flintowie i Shackleboltowie… – No i pewnie będziesz miał pytania o Nokturn? – Na pewno już teraz wiedział o pewnych rzeczach więcej niż ona, bo cóż, Brenna nie była częścią półświatka. Ale mogła wymienić rodziny, które słynęły z działalności tam czy nazwy niektórych przybytków… – A co do domu, to chętnie pomogę, pytanie tylko, czego potrzebujecie? Jeśli Londyn, najlepsza będzie Pokątna, wszędzie blisko, ale też tłocznie, gwarnie i nie zaznacie spokoju. Na wsi z kolei… Dolina Godryka albo Little Hangleton, w obu mieszka sporo czarodziei. Ta pierwsza, jeśli marzy ci się domek z ogródkiem. Ta druga… W sumie to mało poznałam sobie Rosję, ale wyobrażam sobie, że macie tam jakieś mroczne lasy i bagna, i jeśli dobrze sobie wyobrażam, to w Little Hangleton poczujesz się jak w domu. Tam każdy pilnuje też swojego nosa, w Dolinie ludzie są bardziej zżyci.
Tu urwała i zanurzyła dłoń w kieszeni, by po chwili wydobyć z niej dwa opakowania.
– Czekoladowych żab. Tak na powitanie w Anglii – stwierdziła z poważną miną. Czy to był naprawdę dobry prezent? Nie. Ale o prawdziwych prezentach na „parapetówkę” mogła myśleć, gdy będzie już wiedziała więcej, odnośnie planów Alexandra. I gdy ten pierwsze przedstawił, aż klasnęła, wyraźnie rozradowana.
– Już myślałam, że ktoś posłał za tobą jakichś rosyjskich zabójców czy coś takiego i mam robić za przynętę, żeby ich dorwać – stwierdziła półżartem, półserio. – Och, szkoda, ale mam nadzieję, że chociaż będę mogła pomóc z powitalnym czy coś. Jeśli chodzi o politykę, to myślę, że najlepiej jak zacznę od streszczenia ci sprawy z Leachem i przejęcia władzy przez Jenkins…
Może i upłynęło ładnych parę miesięcy, odkąd fotel Ministra przejęła Eugenia, ale władza Nobby’ego była czymś, co na swój sposób wstrząsnęło Anglię i co do tej pory w Ministerstwie widziało się skutki.
– Mogę ci przygotować listę rodzin, które tu wszystkim trzęsą, ale jeśli interesuje cię jakaś konkretna branża, to ją wymień i dziś od niej zaczniemy. – Bo tacy Malfoyowie dzielnie mieszali w polityce, ale gdyby na przykład Alexander zamierzał mieszać palce w transporcie drogą morską bardziej interesowaliby go Flintowie i Shackleboltowie… – No i pewnie będziesz miał pytania o Nokturn? – Na pewno już teraz wiedział o pewnych rzeczach więcej niż ona, bo cóż, Brenna nie była częścią półświatka. Ale mogła wymienić rodziny, które słynęły z działalności tam czy nazwy niektórych przybytków… – A co do domu, to chętnie pomogę, pytanie tylko, czego potrzebujecie? Jeśli Londyn, najlepsza będzie Pokątna, wszędzie blisko, ale też tłocznie, gwarnie i nie zaznacie spokoju. Na wsi z kolei… Dolina Godryka albo Little Hangleton, w obu mieszka sporo czarodziei. Ta pierwsza, jeśli marzy ci się domek z ogródkiem. Ta druga… W sumie to mało poznałam sobie Rosję, ale wyobrażam sobie, że macie tam jakieś mroczne lasy i bagna, i jeśli dobrze sobie wyobrażam, to w Little Hangleton poczujesz się jak w domu. Tam każdy pilnuje też swojego nosa, w Dolinie ludzie są bardziej zżyci.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.