08.01.2026, 20:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2026, 11:12 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VII
Powiedzieć, że Brenna była podejrzliwa wobec notatnika, w którym znalazła zapiski – sporządzone jej własną ręką – na temat najbliższych dni, to jak nic nie powiedzieć. Ale wypadek Lazaursa Lovegooda się wydarzył… czy raczej omal się wydarzył, i nie doszło do niego tylko dlatego, że pojawiła się tam, podążając za instrukcjami.
Wizja, ujrzana w dymie w kręgu widmowidza, tylko tę podejrzliwość i niepokój powiększyła. Napisała do Phil, napisała do Woody’ego, ale nie miała pojęcia, co zrobić z tym dalej… to znaczy długoterminowo. Bo krótkoterminowo, gdy już zapoznała się z informacjami zapisanymi w notatniku, dotyczącymi kilkunastu nocnych godzin, wiedziała, że nie może ich zignorować. Niezależnie od tego, czy dalej miały spełniać się wiernie, czy nie, czy był to podstęp, i skąd wzięły się te zapiski… Musiała to sprawdzić.
Siedziała w pracy właściwie cały dzień, aż do wieczora, gdy wypadła sprawdzić, że Lovegood faktycznie będzie zagrożony rozjechaniem, a po odstawieniu go do szpitala – do siebie, by spróbować z widmowidzeniem. Wróciła więc do biura już właściwie poza godzinami oficjalnego dyżuru, ale… nie pierwszy raz, a w ostatnich tygodniach właściwie wszyscy tłukli nadgodziny.
Nie wiedziała, czy Victoria pojawiła się wieczorem, bo tak ustawiła grafik, by odpocząć po przyjęciu, czy została w nadgodzinach, czy wpadła coś zabrać, czy może też zaraz miała kończyć. Wiedziała jednak, że zastanie ją przy biurku, bo tak mówił notatnik.
I Brenna nawet nie była już zaskoczona, że nie mylił się i w tym względzie.
– Cześć – rzuciła, podpierając się o blat. – Jest taka sprawa. Albo wiem, gdzie znajduje się miejsce, do którego zabrano pisklaki, albo czeka tam paskudna pułapka. A że już dwa razy spierdolili mi sprzed samego nosa… to chyba chciałabym to sprawdzić od razu. Spodziewam się przynajmniej jednego kolegi tamtych dwóch… w sensie, że czarnoksiężnika. Według notatek miał tam być. Cóż, kłusownicy rzadko kłusowali dla zabawy, ktoś od nich to wszystko kupował… a taką krew jednorożców raczej nie biedne, samotne matki. - Zainteresowana?
Oczywiście, to też nie tak, że chciała biec tam absolutnie na łapu capu. Porównała zapiski z notatnika z tym, co udało się ustalić na podstawie rzeczy z obozowiska, przeszukania w Chinatown, tego, co wyciągnęła z Vincentem… ale… dwukrotnie obozowisko zwinięto na moment przed tym, jak się tam pojawili. I miała obawy, że jeśli teraz nie podąży za tą wskazówką od razu, a zacznie organizować większą akcję, ktoś gdzieś komuś coś szepnie i znowu zastaną tylko pustkę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.