08.01.2026, 21:42 ✶
Spróbował zebrać myśli, by udzielić Ceolsige jakiejś sensownej odpowiedzi. Nie uważał się za dobre źródło informacji o ludziach. Poza tym pracował z Shafiqiem - ile? Trzy tygodnie? To zatrważająco mało, by poznać człowieka i wyrobić sobie wiarygodną opinię. Odruchowo cofnął się o krok, robiąc miejsce schodzącej z podestu kobiecie. Spojrzał na nią - wydawała się świetnie bawić, nie wiadomo, za sprawą sukni, Lazarusa, czy może jego kosztem. Nieistotne, pomyślał, skupiając się na pytaniu.
Jaki był Anthony Shafiq? Lazarus pomyślał o nieustępliwym drążeniu podczas rozmowy kwalifikacyjnej, które przypłacił paskudnym flashbackiem i - oczywiście - nieprzespaną nocą. O papierowych żurawiach pełnych skrótów myślowych, które niekiedy przypominały szyfr, jakby specjalnie dla niego do rozwikłania. O samochodzie dla młodego Kelly’ego i sukience, za którą niebawem miał zapłacić pieniędzmi Anthony’ego. O swojej rozmowie z Lorien Mulciber w Mabon.
- Jaki jest cel waszego wspólnego pojawienia się na balu? - zapytał, zanim udzielił jakiejkolwiek odpowiedzi- Bo ta suknia… - prześlizgnął się wzrokiem po opiętych materiałem kształtach Ceolsige - Hm, może wysyłać pewną wiadomość. Jakie dokładnie aspekty Shafiqa cię interesują? Charakter? Poglądy polityczne? Kwestie prywatne? - wzruszył ramionami - Ministerstwo wydaje się go cenić, choć jego dość… chaotyczny styl pracy nie pozostaje niezauważony. Z moich doświadczeń wynika, że kluczem do udanej współpracy jest duża samodzielność i umiejętność odczytywania jego intencji. Anthony wielu rzeczy nie mówi wprost. Prawdopodobnie jeszcze więcej rzeczy nie mówi w ogóle.
Ironią losu na kosmiczną skalę było to, że właśnie on mówił o odczytywaniu intencji. Jak do tego doszło, że rozgryzał niejasne, oszczędne w słowach wiadomości szefa sprawniej, niż reszta zespołu, no, oczywiście z wyjątkiem Selwyna, ale ten miał przewagę wielu lat bliskiej przyjaźni?
- Jeżeli chcesz to rozegrać bezpiecznie… Politycznie jest raczej centrystą, nie słyszałem od niego żadnych magirasistowskich wypowiedzi. Nie popiera wrześniowych ataków. Nie mogę udzielić sensownej odpowiedzi w kwestiach towarzyskich. Jestem pewien, że w sprawach czarodziejskiej socjety orientujesz się lepiej, niż ja - lub będzie się orientować, ledwo wejdzie pomiędzy nich, w to Lazarus raczej nie wątpił - Wdowiec od wielu lat. Nie wspominał przy mnie o żonie, ale w jego rezydencji wciąż wiszą jej portrety, a jej pokoje wydają się pozostawione bez większych zmian - to akurat mogło wynikać z wielu powodów. Brak czasu. Brak takiej konieczności. Nieprzepracowana żałoba, chociaż Shafiq raczej nie wydawał się kimś przywiązującym wagę do takich spraw.
Rozmowę przerwało pojawienie się ekspedientki w towarzystwie opisanej wcześniej przez Burke kreacji. Za wieszakiem lewitowała maska - zdecydowanie mniej frywolna, niż wcześniej prezentowane opcje, zakrywająca czubek głowy i górną połowę twarzy niczym hełm konstrukcja z biało-czarnych piór i czegoś, co wyglądało jak metal, kształtem przywodziło na myśl kość, a mogło być równie dobrze tworzywem.
Klątwołamacz pokiwał głową. Czerń wydawała się dobrym wyborem. Nie powinna nikogo obrazić. Była bezsprzecznie wieczorowa, ale jednocześnie, jeżeli ktoś chciałby dopatrywać się w niej wyrazu poglądów, lepsza, niż ta płomienna suknia z samego początku.
Przelotnie zastanowił się, jaka jest w oczach Anthony’ego różnica między czernią, a ciemnymi odcieniami czerwieni lub fioletu. Interesujące.
Ustąpił miejsca obsługującej ich czarownicy i obserwował reakcje Ceolsige. Czyżby zbliżali się do konkluzji?
Jaki był Anthony Shafiq? Lazarus pomyślał o nieustępliwym drążeniu podczas rozmowy kwalifikacyjnej, które przypłacił paskudnym flashbackiem i - oczywiście - nieprzespaną nocą. O papierowych żurawiach pełnych skrótów myślowych, które niekiedy przypominały szyfr, jakby specjalnie dla niego do rozwikłania. O samochodzie dla młodego Kelly’ego i sukience, za którą niebawem miał zapłacić pieniędzmi Anthony’ego. O swojej rozmowie z Lorien Mulciber w Mabon.
- Jaki jest cel waszego wspólnego pojawienia się na balu? - zapytał, zanim udzielił jakiejkolwiek odpowiedzi- Bo ta suknia… - prześlizgnął się wzrokiem po opiętych materiałem kształtach Ceolsige - Hm, może wysyłać pewną wiadomość. Jakie dokładnie aspekty Shafiqa cię interesują? Charakter? Poglądy polityczne? Kwestie prywatne? - wzruszył ramionami - Ministerstwo wydaje się go cenić, choć jego dość… chaotyczny styl pracy nie pozostaje niezauważony. Z moich doświadczeń wynika, że kluczem do udanej współpracy jest duża samodzielność i umiejętność odczytywania jego intencji. Anthony wielu rzeczy nie mówi wprost. Prawdopodobnie jeszcze więcej rzeczy nie mówi w ogóle.
Ironią losu na kosmiczną skalę było to, że właśnie on mówił o odczytywaniu intencji. Jak do tego doszło, że rozgryzał niejasne, oszczędne w słowach wiadomości szefa sprawniej, niż reszta zespołu, no, oczywiście z wyjątkiem Selwyna, ale ten miał przewagę wielu lat bliskiej przyjaźni?
- Jeżeli chcesz to rozegrać bezpiecznie… Politycznie jest raczej centrystą, nie słyszałem od niego żadnych magirasistowskich wypowiedzi. Nie popiera wrześniowych ataków. Nie mogę udzielić sensownej odpowiedzi w kwestiach towarzyskich. Jestem pewien, że w sprawach czarodziejskiej socjety orientujesz się lepiej, niż ja - lub będzie się orientować, ledwo wejdzie pomiędzy nich, w to Lazarus raczej nie wątpił - Wdowiec od wielu lat. Nie wspominał przy mnie o żonie, ale w jego rezydencji wciąż wiszą jej portrety, a jej pokoje wydają się pozostawione bez większych zmian - to akurat mogło wynikać z wielu powodów. Brak czasu. Brak takiej konieczności. Nieprzepracowana żałoba, chociaż Shafiq raczej nie wydawał się kimś przywiązującym wagę do takich spraw.
Rozmowę przerwało pojawienie się ekspedientki w towarzystwie opisanej wcześniej przez Burke kreacji. Za wieszakiem lewitowała maska - zdecydowanie mniej frywolna, niż wcześniej prezentowane opcje, zakrywająca czubek głowy i górną połowę twarzy niczym hełm konstrukcja z biało-czarnych piór i czegoś, co wyglądało jak metal, kształtem przywodziło na myśl kość, a mogło być równie dobrze tworzywem.
Klątwołamacz pokiwał głową. Czerń wydawała się dobrym wyborem. Nie powinna nikogo obrazić. Była bezsprzecznie wieczorowa, ale jednocześnie, jeżeli ktoś chciałby dopatrywać się w niej wyrazu poglądów, lepsza, niż ta płomienna suknia z samego początku.
Przelotnie zastanowił się, jaka jest w oczach Anthony’ego różnica między czernią, a ciemnymi odcieniami czerwieni lub fioletu. Interesujące.
Ustąpił miejsca obsługującej ich czarownicy i obserwował reakcje Ceolsige. Czyżby zbliżali się do konkluzji?