• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach

[8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
11.01.2026, 13:06  ✶  
Brenna zamarła na moment na słowa Victorii, a potem pociągnęła w zamyśleniu za kosmyk włosów, wymykających się z kitki, w które je ściągnęła, by nie pchały się do oczu.
– Hm… chyba nie… – powiedziała, ale trochę niepewnie, bo sytuacja była przecież tak straszliwie dziwna, że nie mogła niczego wykluczyć w stu procentach. W ogóle prawdopodobnie jeszcze dwa lata temu siedziałaby w stuporze, nie mając pojęcia, o co tu chodzi, ewentualnie biegała po specjalistach. Ale w ostatnim roku wszystko stawało tak dziwaczne, że to stawało się niejako nową normą i Brenna chyba po prostu… trochę przywykła i po prostu działała. – Pewnie też trzymają je w jakimś ciepłym miejscu? Chociaż… kurde, poczytałam o wykluwaniu jaj, ale nie o opiece nad pisklętami, powinnam była – westchnęła, trochę zła na samą siebie z tego powodu. Na swoje usprawiedliwienie miała jednak to, że ta sprawa została trochę zepchnięta na bok. Przez to, że miasto spłonęło, ona wylądowała w Mungu, jak już się pozbierała próbowała pracować, ale świrowała z powodu ognia, no i mieli inne zajęcia, więc… nie było czasu na lekturę. A. I wprawdzie nie wszystko, ale trochę jej książek spłonęło, do księgarni też już nie dało się iść ot tak, bo i część tych spłonęła albo wymagała remontów… – Skacze ze szczęścia. Szkoda, że chyba nie ma Aidana, inaczej powinnyśmy mu zaproponować wycieczkę i patrzeć, jak się skręca – stwierdziła, posyłając Victorii uśmiech. Taki całkiem radosny, bo właśnie wyobrażała sobie minę Aidana, gdyby wpadła i oświadczyła mu, że zabiera go na wycieczkę, i że Victoria też tam będzie, i że OCH BĘDĄ TAM KŁUSOWNICY I MOŻE SMOKI, AIDAN, CIESZYSZ SIĘ?!
– Jak nie da rady, kopsniemy się fiuu i teleportujemy dalej, mam koordynaty. Boję się ot trochę, że może kogoś mają w Hogsmeade, ale nie musimy lecieć tam w mundurach… – mruknęła po sekundzie zastanowienia. Kiwnęła tylko głową, bo miała nadzieję, że Victoria ma rację i tym razem nie będą mogli się przenieść. Ostatnio uciekli im, gdy były razem, jak sądziła Brenna z powodu aresztowania kilku osób zamieszanych w sprawę – może wiedzieli, że ci puszczą parę. Potem zwiali jej znowu z przed nosa… ale nie była i pewna, czy w tamtym obozowisku mieli ze sobą pisklęta… Ale skoro teraz miały być na miejscu, to może faktycznie ich przetransportowanie nie będzie takie łatwe? Wciąż jednak wolała nie czekać do rana, gdy mogliby zebrać w teorii więcej ludzi i działać bardziej przemyślanie, bo… raz, miała opis wydarzeń, dwa, mogli znowu spierdolić, jeśli faktycznie mieli jasnowidzów albo cynk.
– To cynk z gatunku tych, na które kręcisz głową, i masz wrażenie, że ktoś robi sobie z ciebie dziwne żarty ale potem sprawdzasz szczegóły i wszystko zgadza ci się z tym, do czego doszłaś do tej pory – wyjaśniła krótko Brenna uznając, że może i historią się podzieli, ale teraz chyba nie chciała Victorii mieszać za bardzo w głowie, a i jeszcze wpadną na Apollo podczas opowieści, i jeśli zacznie opowiadać o tym jemu, to on na pewno zeświruje… – To dobrze, źle, czy neutralnie? – spytała znów z uśmiechem, zerkając na Victorię. Nie wiedziała, z kim ta była, za to wiedziała, z kim nie: w stroju i masce nie rozpoznała jej partnera, ale raz Victoria jej mignęła na Sali i Brennie się zdawało, że u jej boku był blondyn. I tak, to… hm, może nie tyle rozpalało ciekawość, co sprawiało, że trochę się martwiła. – I chcesz kiedyś o tym pogadać, niekoniecznie na moment przed ściganiem kłusowników, czy mam zamilknąć w temacie? – zapytała jeszcze wprost. Czasem o niektórych rzeczach człowiek nie chciał rozmawiać. A czasem chciał. I Brenna zamiast zastanawiać się, jak było tutaj, wolała ot się zorientować. – Pewnie nie miałyby oporów, ale tylko groził mi utopieniem. Nie pierwszy raz zresztą.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2081), Victoria Lestrange (2080)




Wiadomości w tym wątku
[8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Brenna Longbottom - 08.01.2026, 20:26
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Victoria Lestrange - 09.01.2026, 01:01
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Brenna Longbottom - 09.01.2026, 13:55
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Victoria Lestrange - 10.01.2026, 00:04
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Brenna Longbottom - 11.01.2026, 13:06
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Victoria Lestrange - 11.01.2026, 21:26
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Brenna Longbottom - 12.01.2026, 11:36
RE: [8.10.72, późny wieczór] Bajka o smokach - przez Victoria Lestrange - 12.01.2026, 20:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa