Całkiem dobrze było się pozbyć tego całego ciężaru przeszłości. Wyjaśnić te wszystkie niedopowiedzenia, wiele ich było, chociaż już od jakiegoś czasu mieli szansę widzieć prawie cały obrazek, nadal pewnie mieli sporo pytań, jednak nie musieli już się bać ich zadawać. Nikt nie czekał na potknięcie, znaleźli się w końcu na tym etapie, w którym stali po tej samej stronie i miało być tylko lepiej, bo dzisiaj postanowili złączyć ze sobą swój los. To było oczyszczające, uspokajające, właściwe. Sporo ich to kosztowało przez lata, jednak w końcu się odnaleźli i postanowili odpowiednio wykorzystać tę szansę.
- To było całkiem proste myślenie, ale też całkiem logiczne, wtedy świat był jednak czarno - biały. Nie braliśmy pod uwagę tego, że okoliczności nieco mogą się zmienić. - Bo byli tylko i wyłącznie dzieciakami, które dopiero zaczynały uczyć się życia. Nie mieli świadomości, że z czasem mogą pojawić się inne czynniki, relacja skomplikować, czy zmienić, dojrzeć. Łatwo było mówić o tej przyjaźni na zawsze, deklarować obecność w swoim życiu, pamiętała, że wiele razy sobie powtarzali podobne słowa, lekko przechodziły im przez gardło, ale też nie dało się ukryć, że naprawdę w nie wierzyli.
Dla dzieciaków, którymi wtedy byli przyjaźń wydawała się być czymś wielkim, pamiętała to, jak wiele dla niej znaczył na tamtym etapie jej życia, nie spodziewała się, że może być kimś więcej, nie zakładała w ogóle takiej możliwości, wszystko jednak się zmieniło, było jeszcze lepiej, nie mogło być lepiej. Obiecali sobie w końcu wszystko, nie mogli sięgnąć po więcej, stali się swoją rodziną. Tamta młodziutka Prudence nie śmiałaby nawet marzyć sobie czegoś takiego, a teraz znajdowali się w tej wannie, z obrączkami na palcach, spoglądała na niego uważnie, naprawdę tutaj był i to było niesamowite. Nie spodziewała się, że ich życie może potoczyć się w taki sposób.
- Nie mieliśmy pojęcia o tym, że granice można bardzo łatwo przesunąć. - Nie zawsze zupełnie świadomie, czasem to działo się samo. Łatwo było im uznać w tamtym czasie, że jeśli coś sobie zakładają to tak ma być i koniec. Nie mieli żadnego doświadczenia w podobnych znajomościach, od zawsze mieli do siebie słabość, ciągnęło ich do siebie, z początku ubrali to w te ramy przyjaźni, później, później było nieco gorzej, jednak nadal wokół siebie krążyli. Odnajdywali się mimo tych pozorów nienawiści, w którą starali się to ubrać. Nie do końca potrafili być wobec siebie zupełnie obojętni, to zawsze musiało być coś więcej. Nie wychodziło im mijanie się na korytarzu i ignorowanie swojego istnienia, mimo, że przecież i to próbowali robić. Ścierali się, aby wywoływać w sobie jakiekolwiek reakcje i to było lepsze od zupełnej obojętności, to mówiło samo za siebie.
- Dawaliśmy sobie sprzeczne sygnały, mieliśmy prawo się w tym gubić, no i gubić siebie nawzajem. - Obawiali się tego, co może wyniknąć z tego jednego wieczora, kiedy przekroczyli granicę. Nigdy o tym nie rozmawiali, udawali, że to się nie wydarzyło, bo tak było łatwiej. Bali się konsekwencji, a może po prostu bali się przed sobą przyznać, że to nigdy nie była przyjaźń, czy nienawiść tylko zawsze kryło się w tym coś więcej.
Nie dość, że musieliby się do tego przyznać przed sobą, to później jeszcze coś z tym zrobić, nie sądziła, że na tamtym etapie życia mieliby w sobie tyle odwagi, zresztą nie bez powodu tak się działo, ich rodziny również miały na to wpływ, jej ojciec ją przed nim ostrzegał, jego też podjął odpowiednie środki, aby Wish przestał się z nią przyjaźnić. Nie łatwo było postawić się dorosłym, mimo, że próbowali, to później było tylko gorzej, pamiętała tę próbę rozmów poprzez liściki, która również zakończyła się klęską i rozpoczęła ten czas kiedy strzelali w siebie piorunami z oczu na korytarzach.
- Wybraliśmy to, co wydawało się nam być bezpieczne. - Nie, żeby ją to specjalnie dziwiło. Stracili tamtego jednego wieczora to, co było dla nich najbardziej istotne, ona pamięć, on kontrolę, więc postanowili postępować według znanych sobie schematów, żeby jeszcze bardziej się w tym nie zgubić. Nie było sensu ich o to winić, byli tylko nastolatkami, którzy bardzo mocno się wtedy gubili w swoich myślach, czy uczuciach, a kiedy grunt zaczął sypać im się pod nogami wybrali to co było znane, co powinno być bezpieczne. Patrząc teraz z boku na tę sytuację, cóż, nie zachowali się szczególnie dojrzale, ale nie mogli tego od siebie wymagać. Wystarczyłaby szczera rozmowa, aby wyjaśnić sobie wszystko, ale ona wtedy wydawała im się czymś nieosiągalnym, żadne z nich nie chciało zostać zranione, budowali wokół siebie mur, to też była jakaś metoda na przetrwanie tego, co się z nimi działo.
- Jakoś musieliśmy sobie radzić. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, kiedy o tym myślała to było całkiem zabawne, naprawdę wydawało im się, że będą w stanie w ten sposób to przetrawić, uciec od swoich uczuć, zdusić je w sobie, w tej chwili bardzo dokładnie było widać, jak doskonale im to wyszło, nie, żeby jej się nie nie podobało to, w jakiej sytuacji znajdowali się teraz, gdy faktycznie to oni mogli o sobie decydować.
- Tak, na pewno, doskonale wpasowywalibyśmy się w ten obraz. - Prychnęła krótko, bo wizja ich dwójki z zupełnie inną przeszłością pojawiła się jej przed oczami, nie wydawało jej się jednak, że faktycznie przypominaliby jedne z gołąbeczków, chociaż całkiem zabawnie było sobie ich wyobrazić właśnie w takiej wersji. - Wrony nie są takie złe, mam wrażenie też, że bardziej do nas pasują od gołębi, chociaż te krakanie mogło denerwować. - W każdym momencie byli gotowi sobie skoczyć do gardeł, aby udowodnić, że nic dla siebie nie znaczą, że się nie znoszą, bardzo chcieli udowodnić sobie nawzajem, że dokładnie tak było, aż za bardzo, z boku mogło się to nawet wydawać nieco przerysowane, ta ich cała nienawiść.
- Pewnie tak będzie, zważając na to, jaką mamy historię, nie dla wszystkich może to być oczywiste. - Nie był to jednak ich problem, prawda? Zresztą nie sądziła, żeby to było takie trudne. Już we wrześniu zmienili do siebie nastawienie, poszli po rozum do głowy i wyjaśnili dawne niesnaski, wytłumaczyli sobie skąd się one brały, przez co dość szybko się do siebie zbliżyli. Nie zostało to zignorowane przez ich bliskich, raczej trudno, aby było kiedy zaczęli dzielić ze sobą sypialnię. Pewnie nikt nie spodziewał się ślubu, bo podjęli decyzję całkiem spontanicznie, jednak, czy w dużej mierze było to, aż tak bardzo zaskakujące? Ci, którzy ich znali wiedzieli, że krążyli wokół siebie przez lata i najwyraźniej wystarczyło te kilka tygodni w dorosłym życiu, aby dotarło do nich, co to właściwie oznaczało.
- Tak, znając towarzystwo na pewno znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że to było logiczne. - Nie miała co do tego wątpliwości, grono ich wspólnych znajomych było bardzo specyficzne, pełne wyjątkowych jednostek, które nie obawiały się komentować wszystkiego. Cóż, niedługo okaże się kto i co sobie właściwie myślał. Na pewno będą zaskoczeni tym, jak szybko wszystko przebiegło, ale właściwie w ich przypadku, można było się tego spodziewać, gdy już po coś sięgali, lub w coś wchodzili to angażowali się tak, jak tylko się dało.
Nadszedł moment do którego zmierzali odkąd tylko znaleźli się w tym apartamencie. Sięgnęła do jego ust, pocałowała go, aby poczuć znowu ich smak, przysunął ją bliżej, a ona znalazła się na jego udach, dokładnie tam, gdzie powinna być w tej chwili. Opuszki palców Prue powoli muskały jego szyję, był to bardzo delikatny ruch, palce przesuwały się po ciele, wplatała je we włosy, a później poruszała nimi dalej, to było całkiem przyjemne.
- To chyba nic złego, że Ci się to podoba. - Uśmiechnęła się szczerze. skoro tak... to zamierzała robić wręcz przeciwnie, skoro mówił, żeby nie robiła tego zbyt często, będzie powtarzać to tak wiele razy, aż naprawdę zacznie mu się to podobać, aż do tego przywyknie i będzie to dla niego całkiem normalne, mieli na to naprawdę wiele czasu. Mogli przyzwyczajać się powoli do tego, co sprawiało im przyjemność, na pewno będą mieli wiele okazji, aby bardzo dokładnie się tego dowiedzieć, to zdążyła już zarejestrować i nie zamierzała wyprzeć z tego pamięci, no nawet jakby chciała, to by jej się nie udało.
Ręce męża wędrowały po jej ciele, jakby chciał zapamiętać każdy jego fragment, pozostawiały po sobie przyjemne ślady, być może nie na zewnątrz, ale w środku, czuła pod skórą ciepło w miejscach, w których ją dotykał, to było naprawdę przyjemne, tak samo, jak to, że znajdowała się z nim tak blisko, czuła na szyi jego oddech, łaskotał ją. Głos, który mówił wprost do jej ucha powodował drżenie, bardzo przyjemne drżenie ciała.
- Niewiele było trzeba, aby te wyobrażenia się spełniły, a to dopiero początek. - Spoglądała mu w oczy, kiedy ich czoła na moment do siebie przywarły. Mieli jeszcze wiele czasu, mogli realizować swoje wszystkie fantazje, już nikt, ani nic nie mogło im w tym przeszkodzić. Nie byli tutaj dla siebie na chwilę, wszystko się zmieniło, ta myśl nie przestawała jej opuszczać. Objął ją mocniej, poczuła dłoń mężczyzny, która pewnie dotykała jej ciało, wiedziała co to oznacza, powoli zmieniali rytm, zbliżali się do nieuniknionego. Pocałunek, którym ją teraz obdarzył był gwałtowniejszy, bardziej stanowczy, brakowało w nim delikatności, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Jej ciało reagowało na każdy jego gest, dostosowywało się, jakby tylko czekało na kolejne posunięcie.
- Nie wiem, czy jedna noc będzie w stanie mi to wynagrodzić. - Rzuciła jeszcze zaczepnie, kącik ust drgnął jej w uśmiechu, miała świadomość, że doskonale wiedział co robi, że każde słowo, każdy gest był przemyślany i mógł dostrzec po tym blasku, który pojawił się w jej oczach, że to wszystko działało, zresztą nie dało się też wymagać tego, aby ciało nie reagowało, a reagowało na każdy jego gest.
Jedna z jej rąk znalazła się na plecach mężczyzny, bardzo powoli nią poruszała, to w górę to w dół, właściwie to tylko muskała jego ciało opuszkami palców, chciała poczuć pod nimi jego ciepłą skórę, drugą nadal trzymała na jego szyi. - Chętnie się o tym przekonam. - Nie miała co do tego powiedział najmniejszych wątpliwości, nie należał do osób, które dużo mówiły i obiecywały, ale jeśli już to robił, to zawsze dotrzymywał słowa, co w tej sytuacji mogło nieść za sobą same korzyści. Napięcie rosło, miała wrażenie, że było wręcz namacalne, świat przestał istnieć, była tylko ona i on - nic więcej. Odchyliła nieco głowę do tyłu, gdy jego usta znalazły się na jej szyi, przymknęła przy tym oczy, pocałunki zostawiały za sobą palącą ścieżkę na jej skórze.
Kiedy się przesunął, objęła go ciaśniej swoją dłonią, jakby chciała się znaleźć jeszcze bliżej, nie spodziewała się tego, jej reakcja była całkiem odruchowa. Znalazła się wyżej, przez co otworzyła oczy i spoglądała na niego przez krótką chwilę. Podobało jej się to, co widziała, on znajdujący się tuż obok, patrzący na nią w ten sposób. Nie mogła przestać mieć wrażenia, że spoglądał na nią tak, jakby była jedyną kobietą na świecie, jakby nikt, ani nic poza nią się nie liczyło i nie miała wątpliwości co do tego, że z jej oczu mógł wyczytać to samo.
Woda odsłoniła więcej, przyglądał się jej z tej perspektywy, nowej, innej, nie opuszczał wzroku nawet na chwilę, najwyraźniej znalazła się tam, gdzie chciał, aby była, o czym świadczyły jego komentarze, miała jednak wrażenie, że mówi do siebie, a nie do niej, więc nie odezwała się ani słowem, zamiast tego nachyliła się odrobinę, aby móc ustami sięgnąć do jego szyi, w przeciwieństwie do jego pocałunków, tym jej było jednak daleko do delikatności, powoli bowiem zaczęła zatracać się w tej chwili, nadal obejmowała go mocno, jej palce wbijały się w jego plecy, jakby bała się, że jeśli przestanie to robić, to ją wypuści, chociaż przecież to nie mogło się zdarzyć. Dobrze było w końcu móc zaspokajać pragnienie nie zastanawiając się nad tym, czy to nie ostatni raz, czy jeszcze kiedyś będą mieli szansę to powtórzyć. Ta noc była w końcu dopiero początkiem ich nowej rzeczywistości i póki co, bardzo jej się podobała.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control