12.01.2026, 16:21 ✶
– Taaaak, i niezbyt się temu dziwię. I że możesz powiedzieć „nienawidzę Karkoroffów”. Ale naprawdę chciałbyś źle życzyć Yelenie Karkoroff, konkretnie jej, stojąc naprzeciwko niej, tylko dlatego, że nosi takie nazwisko? – spytała Brenna, przekrzywiając lekko głowę, gestem, charakterystycznym dla siebie gestem, i przypatrując się Alexandrowi z ciekawieniem. Może miała o nim trochę za dobre zdanie: praca i coraz bardziej napięta sytuacja w kraju sprawiały, że zasada „stała czujność!” niby powoli zyskiwała pierwszeństwo w jej duszy, ale jakoś ciągle lubiła dostrzegać w ludziach dobre cechy. I chyba nie chciała postrzegać Alexa jako kogoś, kto naprawdę nienawidził przypadkowych dziewczyn, bo należały do złej rodziny. - Może powinieneś więc spróbować z tą randką? Gdzieś, gdzie za wami nie trafią. Nie żeby ją uwodzić albo zadawalać wasze rodziny, ale jakby... żeby poznać osobę, z którą najwyraźniej przyjdzie ci dzielić przynajmniej część życia i dać jej szansę na to samo.
Jasne, optymalna sytuacja, zdaniem Brenny, to była taka, w której na randkę szły dwie osoby jeśli niezainteresowane sobą nawzajem, to przynajmniej biorące pod uwagę, że takie zainteresowanie może się pojawić. Ale skoro Alexander i Yelena i tak byli na siebie skazani… czemu nie mieliby przynajmniej spróbować?
– Nie mówię, ze masz grzecznie dawać sobą pomiatać, Alex. Nie powiedziałabym tego nikomu, niezależnie od jego uporu – powiedziała łagodnie. On w końcu był w tej samej sytuacji, co Yelena. Jasne, mogło być mu trochę łatwiej, bo zwykle aranżowane małżeństwa były trochę prostsze dla mężczyzn i Alexander był trochę starszy. Ale to nie znaczyło, że nie znalazł się w paskudnej sytuacji.
Tyle że gdyby nie chciał nawet próbować, nie dałby jej tych cholernych, nie różowych pereł, prawda?
– Napiszę list za parę dni i możemy wybrać się na wstępne oglądanie albo dam ci adresy, jeżeli wolałbyś być sam z Yeleną – oświadczyła już radośniejszym tonem, bo polowanie na nieruchomość w Little Hangleton wydawało się jej zabawne, i to mimo tego, że wiedziała, że będzie trzeba uważać, żeby na przykład na strychu nie było duchów, a w ogródkach trupów. – Nooo to tutaj niezgadzanie się z Ministrem pewnie po prostu nie będzie mile widziane, chociaż są tacy, którzy woleliby to widzieć inaczej. W każdym razie, jeśli ktoś czystej krwi będzie przy tobie psioczył na Leacha, to już wiesz, o co chodzi. Teraz podobno choruje…
Czy była na tyle podejrzliwa, aby zakładać, że nie była to choroba naturalna? Może. Może nie.
- …więc już nie angażuje się w politykę, a i po tym, co o nim wypisywano, niezbyt się dziwię. A Jenkins ma póki co prawie czyste konto, więc tu ciężko powiedzieć. W sumie twój ojciec pewnie nawet nie pozwoliłby ci się tu sprowadzić, gdyby wciąż władał poprzedni Minister…
W końcu ród Alexa był raczej jednym z tych konserwatywnych. Raczej nie wyobrażali sobie u władzy mugolaków.
– Pamiętam ją, chociaż nie mogłam z nią spędzić wiele czasu. Może i lepiej, twój ojciec pewnie szybko by uznał, że mam na nią zły wpływ…
I nie chodziło nawet o poglądy odnośnie tego, że ci czystej krwi są lepsi. Od rosyjskich dziewcząt wymagano w końcu bardzo konkretnego zachowania, języka i umiejętności, i Brenna nie wpisywała się za bardzo w te standardy.
Jasne, optymalna sytuacja, zdaniem Brenny, to była taka, w której na randkę szły dwie osoby jeśli niezainteresowane sobą nawzajem, to przynajmniej biorące pod uwagę, że takie zainteresowanie może się pojawić. Ale skoro Alexander i Yelena i tak byli na siebie skazani… czemu nie mieliby przynajmniej spróbować?
– Nie mówię, ze masz grzecznie dawać sobą pomiatać, Alex. Nie powiedziałabym tego nikomu, niezależnie od jego uporu – powiedziała łagodnie. On w końcu był w tej samej sytuacji, co Yelena. Jasne, mogło być mu trochę łatwiej, bo zwykle aranżowane małżeństwa były trochę prostsze dla mężczyzn i Alexander był trochę starszy. Ale to nie znaczyło, że nie znalazł się w paskudnej sytuacji.
Tyle że gdyby nie chciał nawet próbować, nie dałby jej tych cholernych, nie różowych pereł, prawda?
– Napiszę list za parę dni i możemy wybrać się na wstępne oglądanie albo dam ci adresy, jeżeli wolałbyś być sam z Yeleną – oświadczyła już radośniejszym tonem, bo polowanie na nieruchomość w Little Hangleton wydawało się jej zabawne, i to mimo tego, że wiedziała, że będzie trzeba uważać, żeby na przykład na strychu nie było duchów, a w ogródkach trupów. – Nooo to tutaj niezgadzanie się z Ministrem pewnie po prostu nie będzie mile widziane, chociaż są tacy, którzy woleliby to widzieć inaczej. W każdym razie, jeśli ktoś czystej krwi będzie przy tobie psioczył na Leacha, to już wiesz, o co chodzi. Teraz podobno choruje…
Czy była na tyle podejrzliwa, aby zakładać, że nie była to choroba naturalna? Może. Może nie.
- …więc już nie angażuje się w politykę, a i po tym, co o nim wypisywano, niezbyt się dziwię. A Jenkins ma póki co prawie czyste konto, więc tu ciężko powiedzieć. W sumie twój ojciec pewnie nawet nie pozwoliłby ci się tu sprowadzić, gdyby wciąż władał poprzedni Minister…
W końcu ród Alexa był raczej jednym z tych konserwatywnych. Raczej nie wyobrażali sobie u władzy mugolaków.
– Pamiętam ją, chociaż nie mogłam z nią spędzić wiele czasu. Może i lepiej, twój ojciec pewnie szybko by uznał, że mam na nią zły wpływ…
I nie chodziło nawet o poglądy odnośnie tego, że ci czystej krwi są lepsi. Od rosyjskich dziewcząt wymagano w końcu bardzo konkretnego zachowania, języka i umiejętności, i Brenna nie wpisywała się za bardzo w te standardy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.