13.01.2026, 10:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.01.2026, 12:36 przez Lazarus Lovegood.)
Lazarus skinął głową i płynnym ruchem ręki pozwolił ukrytej w rękawie różdżce wsunąć się w dłoń. Uniósł ją tuż nad pakunkiem i skoncentrował się, wyobrażając sobie magię, gęstą i lepką, jak miód, spływającą cienką strugą z końca różdżki.
Nic się nie stało, ale to nie było dobre nic. Raczej takie, jakie widzi się po wejściu do ciemnego pokoju, kiedy strach się poruszyć, bo nie wiadomo, czy jest się w sypialni, składzie porcelany, czy klatce lwa. Zaklęcie nie zadziałało.
Lazarus niecierpliwie poruszył ustami. Dwie pary oczu nie powinny go rozpraszać, przecież wiedział, co robi! Czy przesyłka była w jakiś sposób chroniona? Może faktycznie to było zbyt proste podejście? Dylemat na później. Zmarszczył lekko brwi i wzmocnił czar.
Tym razem przebił się przez ochronę paczki, albo może przez własne rozkojarzenie. Poczuł słabe zaklęcie ochronne, aż podejrzanie proste do zdjęcia i... - upewnił się dwa razy - niesprzężone z żadną klątwą ani niczym podobnym.
Jakie było prawdopodobieństwo, że coś pominął?
Oddech Lazarusa zadrżał, ale zauważyć to mógłby tylko ktoś stojący naprawdę blisko.
To było irracjonalne, w Urzędzie Celnym sprawdzał takich paczek i po dziesięć dziennie, jak trzeba było, czemu teraz nagle nie ufał swoim odczytom?
Dla pewności sprawdził trzeci raz, dokładając jeszcze trochę magii, ale paczka wydawała się naprawdę bezpieczna, przynajmniej z wierzchu.
Delikatnie rozproszył zaklęcie i dopiero wtedy odetchnął swobodniej.
- Podstawowy czar ochronny na poziomie trzeciej klasy Hogwartu - oznajmił, opuszczając różdżkę - Zdjąłem. Poza tym podejrzanie czysto. Chyba można rozpakowywać.
Spojrzał na towarzyszących mu czarodziejów, gotów usunąc się z drogi, jeżeli któreś z nich postanowiłoby podejść i zająć się tym zadaniem.
Rozproszenie - klątwołamanie na paczkę
Rzut PO 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Nic się nie stało, ale to nie było dobre nic. Raczej takie, jakie widzi się po wejściu do ciemnego pokoju, kiedy strach się poruszyć, bo nie wiadomo, czy jest się w sypialni, składzie porcelany, czy klatce lwa. Zaklęcie nie zadziałało.
Lazarus niecierpliwie poruszył ustami. Dwie pary oczu nie powinny go rozpraszać, przecież wiedział, co robi! Czy przesyłka była w jakiś sposób chroniona? Może faktycznie to było zbyt proste podejście? Dylemat na później. Zmarszczył lekko brwi i wzmocnił czar.
Rozproszenie - druga próba
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Tym razem przebił się przez ochronę paczki, albo może przez własne rozkojarzenie. Poczuł słabe zaklęcie ochronne, aż podejrzanie proste do zdjęcia i... - upewnił się dwa razy - niesprzężone z żadną klątwą ani niczym podobnym.
Jakie było prawdopodobieństwo, że coś pominął?
Oddech Lazarusa zadrżał, ale zauważyć to mógłby tylko ktoś stojący naprawdę blisko.
To było irracjonalne, w Urzędzie Celnym sprawdzał takich paczek i po dziesięć dziennie, jak trzeba było, czemu teraz nagle nie ufał swoim odczytom?
Dla pewności sprawdził trzeci raz, dokładając jeszcze trochę magii, ale paczka wydawała się naprawdę bezpieczna, przynajmniej z wierzchu.
Delikatnie rozproszył zaklęcie i dopiero wtedy odetchnął swobodniej.
- Podstawowy czar ochronny na poziomie trzeciej klasy Hogwartu - oznajmił, opuszczając różdżkę - Zdjąłem. Poza tym podejrzanie czysto. Chyba można rozpakowywać.
Spojrzał na towarzyszących mu czarodziejów, gotów usunąc się z drogi, jeżeli któreś z nich postanowiłoby podejść i zająć się tym zadaniem.