13.01.2026, 11:59 ✶
Tak, kurwa.
Hannibal mógł dostrzec, kiedy ta niewerbalna odpowiedź dotarła do Jessiego i że tyrknęła kolejną strunę jego irytacji. Zaczął oddychać trochę wolniej, trochę głębiej, analizując otrzymane informacje, zestawiając je z informacjami, które dostał wcześniej, szukając odpowiedzi na pytanie, czy powinien być tak zirytowany, jak jest, czy może powinien być bardziej. I czy może Jonathan trzymał gdzieś w którejś szafce (a może w tym barku za którą butelką" jakiś drewniany kołek i czy hrabia zdążyłby go dorwać i zabić, zanim on by mu ten kołek wbił...
Nie pamiętam dokładnie moich wcześniejszych słów z Muzy...
Powiedziałeś, drogi wuju, że "z tego, co słyszałeś o nim we Francji, jest raczej uprzedzony, jeśli chodzi o krew" i że powinienem go unikać, najlepiej z nim nie rozmawiać i sądziłem, że faktycznie znasz go jedynie z jakichś plotek.
-Rozumiem - powiedział niby spokojnym głosem, ale Jonathan i Hannibal prawdopodobnie byliby w stanie wyłapać tę nutę goryczy, której nie potrafił, a może nie chciał, ukryć.
Każdy miał swoje sekrety, oczywiście, ale chyba o czymś takim warto bliskim powiedzieć, prawda? Poza tym Jonathan mógł spokojnie powiedzieć mu wtedy "tak, znam go, niefajny facet, niewart uwagi" i byłoby wszystko trochę bardziej jasne. Tymczasem Jessie nadal czuł się bardzo oddalony od ważnych faktów, które Jonathan, Hannibal i Gabriel dzielili między sobą.
Jasssper, Ugh, wcale nie lepiej, ale był w stanie lepiej znieść dźwięk jego pełnego imienia, niż zdrobnienia, z ust wampira. Kiedy hrabia tak nad nim zawisł, oparty po prostu o oparcie fotela, Jessie podniósł się i stanął trochę dalej. Nie było to może najmilsze posunięcie, ale bardzo nie chciał mieć hrabiego nad sobą. Tym bardziej z butelką, z której co jakiś czas ciągnął kolejne łyki, tym bardziej ze swoimi ostrymi kłami.
-Nie, nie pamiętam nic więcej - odpowiedział wujowi i zignorował pytanie hrabiego o los tamtego wampira.
Na pytania Hannibala zareagował od razy - ostrym spojrzeniem, które jasno dawało do zrozumienia, że ani trochę mu się te pytania nie podobały.
-Przepraszam na chwilkę, panowie - powiedział w końcu i wyszedł z salonu, kierując się w stronę jednej z bliższych łazienek.
Przechodząc za Hannibalem, musnął palcami jego ramię. Chodź ze mną. Może nie powinien, może nie chciał zostawiać hrabiego i Jonathana samych, ale w tym momencie miał w głowie mętlik, który powinien uporządkować w cichszym miejscu, i miał kilka pytać, na które młodszy Selwyn może będzie w stanie mu odpowiedzieć.