13.01.2026, 23:17 ✶
Miał cały rząd pomysłów, co z tym posągiem można było zrobić, gdyby nożyk nie zadziałał. Na szczęście, lub nieszczęście, Victoria wyłuskała z kieszeni scyzoryk i zabrała się do pracy, stawiając ich przed prostym faktem, że ten posąg wcale do normalnych nie należał.
Atreus patrzył, to na krew która błyskała na nożyku, to na samo skaleczenie, jakby trochę oczekiwał że zaraz albo tryśnie z niego o wiele więcej posoki, albo dokona się jakiś magiczny cud i rana się zasklepi. Jeśli jednak miało się to wydarzyć, to nie w najbliższej przyszłości. Jego machnięcie różdżką też niewiele pomogło - poczuł dziwne mrowienie, jakby zaklęcie nieco się opierało, albo i może sama różdżka biesiła się na durne pomysły, a potem stało się nic.
Chrząknął.
No przecież się nie przyzna, że coś nie zadziałało z jego strony.
- I nic. Cokolwiek jest z nią nie tak, nie da się tego zdjąć normalnym zaklęciem - zawyrokował, nawet się przy tym nie wahając. Wzruszył ramionami, opuścił różdżkę, a potem przyjrzał się posągowi raz jeszcze, tym razem śledząc rysy jej twarzy. - Więc może być to albo jakaś klątwa, odnosząc się do twojej pierwszej sugestii, na co potrzeba nam klątwołamacza, albo może być to kwestia potrzebująca oglądu rzemieślnika. Nie wiem jak ty, ale nie znam się na rzeźbiarstwie i zaklinaniu rzeźb, więc tu też potrzeba by jakiejś konsultacji. Tak czy inaczej, trzeba to zgłosić i raczej niewiele mamy tutaj do zrobienia więcej. No chyba że masz własne pomysły?
Atreus patrzył, to na krew która błyskała na nożyku, to na samo skaleczenie, jakby trochę oczekiwał że zaraz albo tryśnie z niego o wiele więcej posoki, albo dokona się jakiś magiczny cud i rana się zasklepi. Jeśli jednak miało się to wydarzyć, to nie w najbliższej przyszłości. Jego machnięcie różdżką też niewiele pomogło - poczuł dziwne mrowienie, jakby zaklęcie nieco się opierało, albo i może sama różdżka biesiła się na durne pomysły, a potem stało się nic.
Chrząknął.
No przecież się nie przyzna, że coś nie zadziałało z jego strony.
- I nic. Cokolwiek jest z nią nie tak, nie da się tego zdjąć normalnym zaklęciem - zawyrokował, nawet się przy tym nie wahając. Wzruszył ramionami, opuścił różdżkę, a potem przyjrzał się posągowi raz jeszcze, tym razem śledząc rysy jej twarzy. - Więc może być to albo jakaś klątwa, odnosząc się do twojej pierwszej sugestii, na co potrzeba nam klątwołamacza, albo może być to kwestia potrzebująca oglądu rzemieślnika. Nie wiem jak ty, ale nie znam się na rzeźbiarstwie i zaklinaniu rzeźb, więc tu też potrzeba by jakiejś konsultacji. Tak czy inaczej, trzeba to zgłosić i raczej niewiele mamy tutaj do zrobienia więcej. No chyba że masz własne pomysły?