• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani

[Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani
Czarodziej
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#13
14.01.2026, 18:54  ✶  
Kiedy była dalej - było prościej zachować rezon i zwyczajową butę. Sześcioletnia asceza towarzyska wytrąciła go z utartych kolein adekwatnego zachowania, ale nie musiał się nawet starać. Ludzie trajkotali jak najęci gdy tylko pozwoliło im się to robić. Aby nie wyjść z wprawy, spróbował pośród tej familii znaleźć potencjalnego dawcę krwi, w końcu siatka tak zwanych familiantów sama się nie zbuduje, a młody i dość milczący absolwent tej ichniej szkockiej szkółki zdawał się w idealnym stopniu zahukany. W idealnym stopniu zaciekawiony. W idealnym…

Poproszono go żeby znalazł się w kuchni i był nieco poirytowany przerwaną rozmową jedynego milczka w odratowanej po pożarze posiadłości, ale uczucie to momentalnie rozmyło się gdy wszedł do kuchni.

Oczywiście wszedł do niej nonszalancko, zgarniając z patery jabłko, w które zamierzał pasywno-agresywnie wbijać swoje długie kły. Zagarnął krzesło i umiejscowił się obok pani Bardzo Poważnej detektyw i momentalnie utonął w jej zapachu. W jej stoickim spokoju. W każdym ruchu, każdym drgnieniu irytacji w głosie. Wiercił się na krześle próbując znaleźć pod stolikiem miejsce dla swoich nóg i w ogóle dla swojego jestestwa. Próbując znaleźć się bliżej źródła swojej jakiejkolwiek radości dzisiejszego dnia. Ostatnich dni. Nowego życia.

– Kiedyś też strugałem w drewnie. Jak nudziłem się na wachtach. Zdarzało się że dobrze naostrzony kozik był Twoim najlepszym przyjacielem. Zwłaszcza przy szybkim podrzynaniu gardła. – szeptał jej opierając głowę o szczupłe kobiece ramię, nie mogąc powstrzymać potrzeby, infekującej go potrzeby dotykania, testowania, sprawdzania na co jeszcze mu pozwoli w tej jakże fascynującej eksploracji chłodnych murów wieży z kości słoniowej, którą w swej bieli niewątpliwie była. Z rozkoszą obserwował jej cierpliwość i opanowanie, a z jeszcze większą rozkoszą chłonął każdą rysę.
Tymczasem ukradzionym nożykiem nie przeciął czyjejś aorty, a kawałek jabłka i zaproponował je swojej towarzyszce Ewie, ucieleśnieniu kobiecości.

– Weź teraz młodzika jak mu tam było pewnie Jack. Oni wszyscy mają na imię Jack. – Nigdy nie był dobry z imionami zwłaszcza kogoś kto dla odmiany nie miał mu zatruć życia a być jednorazową przekąską. Z drugiej strony wciąż toczyło się śledztwo i jakkolwiek nie obchodził go wynik tegoż działania, tak bardzo obchodziła go jej satysfakcja czająca się w oczach ucywilizowanego łowcy. Ile by dał skruszyć do reszty tę ogładę, smutek, szarą neutralność, ile by dał, zobaczyć jej rozwiane włosy i ciało skąpane we krwi tych którzy ośmielili stanąć jej na drodze. Ile by dał patrzyć jak zlizuje z palca roztopioną czekoladę, może po wszystkim powinien przyznać się przed nią do zakupienia tego drobnego prezentu? Wolałby uczcić sprawę krwią ale płynąca czekolada też miała swój urok. Urok leniwego uśmiechu bladolicej boginii siedzącej tuż tuż… Może nie powinien tak wpatrywać się w cudny profil, może nie powinien wyrzucać sobie, że nie zna się na malarstwie skoro nie mógłby go tu i teraz uwiecznić choćby na serwetce pozostawionej na blacie.

– A więc jak mówiłam…– ich przesłuchiwana poruszyła się nerwowo, bo para detektywów najwidoczniej traciła uwagę, a ów mężczyzna szlajający się po rodzinnym ogrodzie w szczególności – Mój owy małżonek odziedziczył ową tiarę po swojej cuotxe Gertrudzie, która zawsze śmiała się z jego rzeźb, a w testamencie zapisała - patrz i naucz się może metalurgii, bo Twa żona zamiast koślawych lunabali chętniej by takie prezenty od Ciebie dostawała. I owy małżonek mój bardzo był zagniewany och święć Matko nad jego duszą, więc dopiero gdy odszedł przed miesiącem ową tiarę ustawiliśmy na owym widoku jako pamiątkę rodzinną drodzy państwo.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Gabriel Montbel (6311), Lucy Rosewood (4040)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 06.12.2025, 21:59
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 06.12.2025, 23:58
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 08.12.2025, 23:53
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 10.12.2025, 13:59
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 10.12.2025, 14:22
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 11.12.2025, 14:57
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 11.12.2025, 21:14
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 14.12.2025, 23:36
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 15.12.2025, 00:37
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 24.12.2025, 14:15
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 24.12.2025, 15:10
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 08.01.2026, 00:13
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 14.01.2026, 18:54
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 06.02.2026, 14:13
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 06.02.2026, 21:50
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 07.02.2026, 13:47
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 08.02.2026, 19:04
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 09.03.2026, 22:06
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 11.03.2026, 23:24
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 17.03.2026, 03:20
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 17.03.2026, 08:52
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 31.03.2026, 18:38
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 31.03.2026, 19:01
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 31.03.2026, 19:29
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] makaroniki, wieża i smutny wampir - przez Gabriel Montbel - 31.03.2026, 23:44
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 01.04.2026, 13:16
reverse Uno, czy to miesiąc miłości? Nie to tylko niezdarny wampir w opresji - przez Gabriel Montbel - 01.04.2026, 14:08
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 01.04.2026, 14:38
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W - przez Gabriel Montbel - 01.04.2026, 14:57
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Lucy Rosewood - 02.04.2026, 16:40
RE: [Jesień 1972, 2.10 Lucy & Gabriel] W dzikie wino zaplątani - przez Gabriel Montbel - 02.04.2026, 18:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa