• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[24.04.72] W sieci kłamstw

[24.04.72] W sieci kłamstw
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
06.03.2023, 11:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2023, 11:29 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna trochę zazdrościła pani Crouch i tych ciasteczek, i tej kawy, ale nie dała tego po sobie poznać. Lata temu absolutnie naturalnym odruchem dla niej byłoby częstowanie się. Podobnie jak teraz było nim unikanie poczęstunku.
Obserwowała Letę, niezbyt nachalnie. Nie dlatego, że coś w jej zachowaniu ją dziwiło czy oburzało, raczej zbierając dane do wyrobienia sobie o niej opinii. Postępowanie pani Crouch odbiegało nieco od tego, jakie prezentowała większość przedstawicieli angielskich rodów czystej krwi i Brenna zastanawiała się, czy to wpływ któregoś z krewnych, czy też może skutek długoletniego przebywania za granicą. A może po prostu specyficznego charakteru? (Jakby nie było, w przypadku Longbottomów wchodziło w grę to pierwsze i ostatnie… Ich zachowanie w domu też pewnie wielu przedstawicieli czystej krwi mogłoby uznać za co najmniej dziwaczne.)
Nie zaprotestowała, kiedy Alethea wzięła miotłę na kolana. Sama w końcu niosła już tę i oglądali ją w domu: wszystko wskazywało na to, że klątwa uaktywnia się dopiero w powietrzu.
- Proszę jej nie zdejmować – potwierdziła pośpiesznie. – Obawiam się, że to podpadałoby pod „niszczenie dowodu” – zaznaczyła, bo oczywiście bardzo Brennie zależało na tym, aby znaleźć winnych zaklęcia mioteł. A choć na jeszcze jedną, ze schowka, też rzucono czar, to ta była tą, na której ktoś leciał, więc zarzut był już poważniejszy niż w przypadku miotły nieużytej...
Choć wciąż to był tylko pretekst. Choćby po to, by móc łatwiej wyjaśniać, co takiego tutaj robiła.
- Też mi się tak wydaje, ale problemy były dość znaczne. Jak wspomniałam, miotła odmawiała lądowania i skręcania. I o ile naturalnie są dość odporne na czary, to teraz reagowała na nie… źle – wyjaśniła Brenna. Wolała jednak nie wdawać się w wyjaśnienia dalsze, czyli że przeklętych mioteł było kilka. – Na ziemię udało się ją sprowadzić dopiero po ściągnięciu z niej nieszczęsnej lotniczki – uzupełniła jeszcze, na wypadek, gdyby takie informacje były pomocne przy „diagnozie”. – W tym wypadku wystarczy mi krótka informacja, że miotła została przebadana przez klątwołamaczkę, która potwierdziła rzucenie na nią klątwy potencjalnie niebezpiecznej dla zdrowia i życia oraz pani podpis.
Brenna przeczuwała, że Alethea może nie być zbyt chętna na poświęcenie sprawie dużo czasu, niezależnie od wynagrodzenia. Na całe szczęście, to nie tak, że w Departamencie nie było żadnych klątwołamaczy. Oni mogli przeprowadzić pełne badania, ale Brenna chciała mieć też niezależną opinię: nie od własnej kuzynki czy przyjaciela. Ot na wszelki wypadek.
- Co mogę pani powiedzieć? – spytała, uśmiechając się swobodnie, kiedy Crouchówna spytała o to, czy zależy jej na czasie. Czy jej zależało? Oczywiście, że tak. Ale Crawleyowie i Charlie czekali tak długo, że mogli poczekać jeszcze trochę. – W takich sprawach odpowiedź zawsze brzmi, że im szybciej, tym lepiej. Tej rodzinie na pewno zależy na czasie. Ale jeżeli powie pani, że potrzeba na to więcej czasu, poczekamy, ile będzie trzeba. Wprawdzie te dokumenty są bardziej formalnością i mam nadzieję, że nie będą musiały służyć im długo, ale nie chciałabym, aby okazało się, że coś będzie nie tak, bo stałam nad panią z zegarkiem w ręku.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2025), Leta Crouch (2085)




Wiadomości w tym wątku
[24.04.72] W sieci kłamstw - przez Brenna Longbottom - 20.02.2023, 21:12
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Leta Crouch - 26.02.2023, 18:42
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Brenna Longbottom - 26.02.2023, 22:11
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Leta Crouch - 03.03.2023, 01:04
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Brenna Longbottom - 06.03.2023, 11:28
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Leta Crouch - 12.03.2023, 16:35
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Brenna Longbottom - 12.03.2023, 22:54
RE: [24.04.72] W sieci kłamstw - przez Leta Crouch - 13.03.2023, 20:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa