• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą

[20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#4
15.01.2026, 01:46  ✶  
Wyciągnęła rękę, by przywitać go jak należy - wystarczająco ciepło, by nie tworzyć dystansu i wystarczająco wyważoną, by nie przekraczać granic miejsca, w którym się znajdowali. Zauważyła jego spojrzenie natychmiast. Christopher zawsze patrzył najpierw na ubiór, zanim dostrzegał człowieka. Nie miała mu tego za złe. Znała go zbyt długo, by odbierać to jako nietakt. Wręcz przeciwnie, w innym czasie uznałaby to za komplement sam w sobie. Dziś jednak była świadoma, że nie prezentuje się najlepiej. Czuła to w ciele, widziała w lustrze. Nie oczekiwała komplementów. Akurat przy pracy nad renowacją Astoria nie przywiązywała teraz tej samej wagi do wyglądu, którą zwykle narzucały jej spotkania z klientami, wernisaże czy oficjalne rozmowy prowadzone pod czujnym spojrzeniem rodowych portretów. Tamte dni wymagały nienagannych szat, perfekcyjnie ułożonych włosów i twarzy, która nie zdradzała zmęczenia ani chwili słabości. Teraz było inaczej. Podczas godzin spędzanych nad obrazami często klęczała przy niskich sztalugach, pochylała się nad stołami, opierała łokcie tam, gdzie nie powinna - monotonia czynności sprawiała, że estetyka schodziła na dalszy plan. Liczyła się precyzja, cierpliwość i to ciche, powtarzalne skupienie. Ostatecznie powtarzała sobie, że ciało miało czas, by wrócić do formy, a praca nie mogła czekać.
- Tak... ciebie również - uśmiechnęła się lekko. Kiedy wspomniał o dymie i mieszkaniu, jej spojrzenie powędrowało w stronę obrazu. Sięgnęła po różdżkę, a gdy drewno gładko ułożyło się w dłoni, a obraz uniósł się, oderwany od podłogi, i przesunął w powietrzu nad dużym, roboczym stołem, którego blat nosił ślady setek podobnych operacji: delikatne rysy, przytłumione plamy po eliksirach, ślady zaklęć zabezpieczających. Rozpakowała i ułożyła płótno idealnie centralnie, pilnując, by rama osiadła równo, bez najmniejszego naprężenia. Dopiero gdy wszystko znalazło się na swoim miejscu, pozwoliła sobie opuścić różdżkę i oprzeć dłonie o krawędź stołu. Pochyliła się nad obrazem, bliżej niż wcześniej, oceniając jego stan. Jej wzrok przesuwał się powoli po powierzchni płótna. Warstwa sadzy była nierówna - w niektórych miejscach cienka, pyląca, w innych zbita, niemal wtopiona w fakturę farby. Zauważyła subtelne przebarwienia. Będzie musiała być niesamowicie ostrożna. Zbyt agresywna neutralizacja mogła sprawić, że farba zacznie się łuszczyć. - Hmm.. - w głowie układała już plan działania. Przeniosła wzrok z powrotem na mężczyznę.
- Rozumiem to doskonale, u mnie w mieszkaniu nadal jest mnóstwo sadzy i zniszczeń. Plus nie mogę poradzić sobie ze smrodem - westchnęła. Już sama nie wiedziała, czy nie byłoby łatwiej, gdyby kamienica całkiem spłonęła. Wtedy przynajmniej mogłaby zacząć odbudowę, a teraz tkwiła w martwym punkcie - bez mieszkania.
- Całe szczęście. Byłeś w Św. Mungu? Sadza z tego przeklętego dymu zdaje się osiadać na płucach - nie wiedziała, jak inni przeżywali to samo doświadczenie, bo jej organizm był już osłabiony przez włochatość serca, więc dodatkowe obciążenie prawie ją zabiło, ale nie chciała teraz o tym wspominać. Nikt (poza rodziną i Levim) nie wiedział o jej chorobie i chciała, by tak pozostało.
- Ucierpiałam - przyznała szczerze. Nie szukała współczucia, ale skoro pytał, to nie miała powodu, żeby kłamać. - Dym prawie mnie wykończył, chyba za dużo się nawdychałam. A potem grupka mugolaków próbowała mnie zabić. Ale powoli wracam do normalności.
Przywołała zaklęciem dzbanek z parującą herbatą i nalała do dwóch filiżanek. Sam mógł dostrzec, że schudła - kości policzkowe rysowały się ostrzej, nadgarstki wydawały się delikatniejsze, a dłonie, choć wciąż sprawne, wyglądały na kruchsze. Resztę starannie ukrywała pod szatą.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2821), Christopher Rosier (2264)




Wiadomości w tym wątku
[20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 03.12.2025, 14:56
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 06.12.2025, 03:50
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 09.12.2025, 10:15
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 15.01.2026, 01:46
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 21.01.2026, 13:29
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 12.02.2026, 02:20
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 13.02.2026, 10:04
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 01.03.2026, 20:31
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Christopher Rosier - 09.03.2026, 11:21
RE: [20.09.72, Galeria Sztuki] Malowane sadzą - przez Astoria Avery - 16.03.2026, 02:06

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa