17.01.2026, 11:11 ✶
-Ja tam nadal mam dwoje oczu i brak talentu do wróżbiarstwa - wzruszył lekko ramionami i zerknął znacząco na Hannibala.
Mogli więc chyba uznać, że sny o śniegu mogły być zwykłym zbiegiem okoliczności wśród przyjaciół, a nie oznaką czegoś poważniejszego. Raczej nie było wśród nich prawdziwego wróżbity.
Kiedy Electra postawiła go jako przykład dżentelmeństwa dla Hannibala, Kelly rozsiadł się wygodniej na swoim krzesełku, patrząc na Hana, uniósł odrobinę podbródek i strzepnął z ramienia nieistniejący tam kurz.
Pytanie o całowanie pod jemiołą nie tylko u niego wywołało typowo niezręczną reakcję, dzięki czemu poczuł się odrobinę lepiej, nawet jeśli reakcja Hestii była o wiele bardziej urocza, niż jego krztuszenie się. Czy było cokolwiek uroczego w krztuszeniu się? Zrobiło mu się trochę głupio, bo podczas gdy Han i Ellie byli całkiem otwarci na wiele tematów, jego nadal niejedna rzecz peszyła. Czy nie powinien nauczyć się od nich tej swobody?
Zauważył spojrzenie Hannibala. Trudno było nie zauważyć, kiedy Selwyn patrzył prosto na niego. A potem to jednoznaczne spojrzenie na towarzyszące im koleżanki i...
Jessie odchrząknął, odchylił się znowu na krzesełku i na sekundę ukradkiem zerknął pod stół, żeby kopnąć pod nim Hannibala w kostkę, a przy tym nie kopnąć kogoś innego - znając życie, dla niego było to możliwe.
Pojawienie się Henry'ego wywołało u niego szerszy uśmiech i trochę rumieńca zeszło z jego policzków.
-Cześć, wreszcie się pokazałeś - powiedział.
Na "niezręczne" zachowanie Lockharta nie zwrócił większej uwagi, ale kiedy położył swoją dłoń na dłoni Electry, odwrócił wzrok i sięgnął po frytkę. A potem odpowiedź Ellie sprawiła, że kącik jego ust uniósł się nieznacznie - jej otwartość była z jednej strony nawet urocza, ale z drugiej...
-Stoik obok chyba się zainteresował - powiedział, kiwając głową na drugi stolik, przy którym siedziały trzy osoby, które zerkały w ich stronę co jakiś czas.
Mogli więc chyba uznać, że sny o śniegu mogły być zwykłym zbiegiem okoliczności wśród przyjaciół, a nie oznaką czegoś poważniejszego. Raczej nie było wśród nich prawdziwego wróżbity.
Kiedy Electra postawiła go jako przykład dżentelmeństwa dla Hannibala, Kelly rozsiadł się wygodniej na swoim krzesełku, patrząc na Hana, uniósł odrobinę podbródek i strzepnął z ramienia nieistniejący tam kurz.
Pytanie o całowanie pod jemiołą nie tylko u niego wywołało typowo niezręczną reakcję, dzięki czemu poczuł się odrobinę lepiej, nawet jeśli reakcja Hestii była o wiele bardziej urocza, niż jego krztuszenie się. Czy było cokolwiek uroczego w krztuszeniu się? Zrobiło mu się trochę głupio, bo podczas gdy Han i Ellie byli całkiem otwarci na wiele tematów, jego nadal niejedna rzecz peszyła. Czy nie powinien nauczyć się od nich tej swobody?
Zauważył spojrzenie Hannibala. Trudno było nie zauważyć, kiedy Selwyn patrzył prosto na niego. A potem to jednoznaczne spojrzenie na towarzyszące im koleżanki i...
Jessie odchrząknął, odchylił się znowu na krzesełku i na sekundę ukradkiem zerknął pod stół, żeby kopnąć pod nim Hannibala w kostkę, a przy tym nie kopnąć kogoś innego - znając życie, dla niego było to możliwe.
Pojawienie się Henry'ego wywołało u niego szerszy uśmiech i trochę rumieńca zeszło z jego policzków.
-Cześć, wreszcie się pokazałeś - powiedział.
Na "niezręczne" zachowanie Lockharta nie zwrócił większej uwagi, ale kiedy położył swoją dłoń na dłoni Electry, odwrócił wzrok i sięgnął po frytkę. A potem odpowiedź Ellie sprawiła, że kącik jego ust uniósł się nieznacznie - jej otwartość była z jednej strony nawet urocza, ale z drugiej...
-Stoik obok chyba się zainteresował - powiedział, kiwając głową na drugi stolik, przy którym siedziały trzy osoby, które zerkały w ich stronę co jakiś czas.