17.01.2026, 11:33 ✶
Nawet jeśli poruszali się po strefie żartów i przyjacielskich złośliwości, Hannibal zasługiwał na komplementy. Zasługiwał na komplementy nie tylko ze względu na swój talent aktorski, ale również za samego siebie - Hannibal był kumplem, którego można było zazdrościć. I z pewnością niejedna osoba zazdrościła tej relacji przyjaciołom Selwyna.
-Starałem się - powiedział, oddając Hanowi pustą butelkę i odbierając od niego drugą, pełną.
Hannibal nawet nie wiedział, że nie brakowało dużo, żeby imię dziewczyny faktycznie padło, i chociaż uważał, że Hannibal faktycznie zasługiwał na to, co powiedział wcześniej, stanowił pewnego rodzaju osłonę przed wyznaniem, któremu nie chciał nadawać głosu.
-Uważasz, że jestem piękny?
Zaśmiał się swobodnie i pociągnął z butelki większy łyk piwa. Szybko jednak pojawił się uścisk w brzuchu, bo ta rozmowa faktycznie zaczynała przypominać pożegnanie, a Jessie nie chciał się czuć, jakby się żegnali. Co prawda za kilka tygodniu Hannibal faktycznie wyjeżdżał, ale do tego momentu było jeszcze dużo czasu, a poza tym jeszcze kiedyś przecież się zobaczą, prawda? Nie potrzeba było łzawych pożegnań.
-Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, jak można z czymś takim tańczyć - czy taki rekwizyt był ciężki, czy może nawet cała garść takich piór była lekka?
Czy takie majtające się z tyłu pióra nie przeszkadzały w tańcu? Nie rozpraszały, kiedy na plecach czuło się coś ruszającego? Jessie spróbował sobie wyobrazić, jak by się grało w Qidditcha, gdyby ktoś zarządził, że dla efektu estetycznego gracze mieliby nosić takie pióropusze i zaraz skrzywił się na samą tę myśl. W powietrzu to po prostu nie mogło być wygodne. A jeszcze jak cię taki ukłuje w oko...
Tańczyłbym...
Byłby to całkiem przyjemny widok, ale...
-Jeżeli chcesz tańczyć, to nie próbuj nawet wskakiwać na mur, proszę cię. Latam całkiem dobrze, ale nie mamy tutaj żadnej miotły, a mógłbym nie zdążyć cię złapać i tu ściągnąć, gdyby coś się stało.
A szkoda by było, gdyby Hannibalowi coś się stało przed wyjażdem.