18.01.2026, 02:01 ✶
– Nie, nie o to mi chodziło ‐ zaprotestowała i chociaż udało jej się zachować normalny kolor twarzy, to płytki jej paznokci zaróżowiły się w dziwny sposób, najwyraźniej czyniąc z zakłopotanie najlepszą i najtańszą manikiurzystką.
Na całe szczęście zaraz do stolika podszedł Henry.
– Hej. Siadaj. Już się bałam, że nie przyjdziesz – Hestia uśmiechnęła się do Lockharta, mając nadzieję, że czarodziej również nie będzie zbyt chętny do drążenia tych tematów, zresztą podobnie jak Jessie. Na pewien sposób podziwiała Hanibala i Electrę, że potrafili mówić o tym wszystkim tak otwarcie i chyba jakaś cząstką jej sama naprawdę chciała być jak oni, ale... No cóż. Mogła zmienić włosy, tak aby układały się w identyczne ciemne loki, co te należące do Prewett. Mogła zmienić swoje oczy, aby w lustrze widzieć te, którymi patrzył się na nią teraz Hannibal, ale niestety nie mogła dodać sobie ich odwagi. I jeszcze ten komentarz o całowaniu każdego przy stole! I najwyraźniej interesował się nimi stolik obok! No i jak ona miała się normalnie zachowywać?
Nie zmieniało to jednak faktu, że strasznie ich wszystkich lubiła i bardzo cieszyła się, że byli dzisiaj tutaj w komplecie. Trzeba było więc się jakoś wreszcie zacząć zachowywać.
– Hm... – Zaczęła, powoli przywracając swoje paznokcie do normalnego koloru. Postanowiła, że odpowie na pytanie Hannibala tak normalnie jak tylko się da. Przecież to nie było nic takiego. Ludzie potrafili być przystojni! I tyle. – Wiecie... Sama nie wiem. Chyba nie mam jakiegoś jednego określonego typu. Bardziej podobają mi się jakieś konkretne osoby. Najlepiej takie, które już trochę znam. No wiecie... Jakoś aktor jest przystojniejszy gdy przeczytam o nim wywiad i dowiem się, że sama nie wiem, lubi carbonarę, niż gdy tylko patrzy się na mnie z jakiegoś plakatu.
Na całe szczęście zaraz do stolika podszedł Henry.
– Hej. Siadaj. Już się bałam, że nie przyjdziesz – Hestia uśmiechnęła się do Lockharta, mając nadzieję, że czarodziej również nie będzie zbyt chętny do drążenia tych tematów, zresztą podobnie jak Jessie. Na pewien sposób podziwiała Hanibala i Electrę, że potrafili mówić o tym wszystkim tak otwarcie i chyba jakaś cząstką jej sama naprawdę chciała być jak oni, ale... No cóż. Mogła zmienić włosy, tak aby układały się w identyczne ciemne loki, co te należące do Prewett. Mogła zmienić swoje oczy, aby w lustrze widzieć te, którymi patrzył się na nią teraz Hannibal, ale niestety nie mogła dodać sobie ich odwagi. I jeszcze ten komentarz o całowaniu każdego przy stole! I najwyraźniej interesował się nimi stolik obok! No i jak ona miała się normalnie zachowywać?
Nie zmieniało to jednak faktu, że strasznie ich wszystkich lubiła i bardzo cieszyła się, że byli dzisiaj tutaj w komplecie. Trzeba było więc się jakoś wreszcie zacząć zachowywać.
– Hm... – Zaczęła, powoli przywracając swoje paznokcie do normalnego koloru. Postanowiła, że odpowie na pytanie Hannibala tak normalnie jak tylko się da. Przecież to nie było nic takiego. Ludzie potrafili być przystojni! I tyle. – Wiecie... Sama nie wiem. Chyba nie mam jakiegoś jednego określonego typu. Bardziej podobają mi się jakieś konkretne osoby. Najlepiej takie, które już trochę znam. No wiecie... Jakoś aktor jest przystojniejszy gdy przeczytam o nim wywiad i dowiem się, że sama nie wiem, lubi carbonarę, niż gdy tylko patrzy się na mnie z jakiegoś plakatu.