18.01.2026, 21:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2026, 22:58 przez Stanley Andrew Borgin.)
Nie no, Aidan to był jednak zawodnik. Skoro laseczka już się przy nim nie bała i wcinała hot doga, to był na dobrej drodze. Teraz już miał z górki - zaręczyny, ślub i rozwód. To wcale nie było takie trudne. Skąd Stanley mógł to wiedzieć? A z opowieści, bo z niego też był taki randkowy ekspert jak z Parkinonsa. Może dla dobra społeczeństwa powinni byli się trzymać z dala od płci pięknej, bo nie szło im zbyt dobrze? A może ich talent był skryty i czekał na odkrycie?
Cóż, tego nikt nie wiedział, a oni to już na pewno nie.
Mimo wszystko, Stanley postanowił mi na chwilę odpuścić z pytaniami o tamtą panienkę. Jeszcze do tego wrócą.
Jebaniec, to Aidan ale w formie z futerkiem Borgin był o tym przekonany, a zwłaszcza po tym ugryzieniu, które go zastało. Naprawdę mieli coś wspólnego - ten duży kąsął ciętym językiem, a ten mały po prostu kąsął. W końcu jaki pan, taki kram.
- W sumie to nie... Ale żeś go przygarnął... - więc połowa winy była po jego stronie. Było zresztą takiego uliczne przysłowie - Kto ziomka swego zębem ukłuje, tego będą czekały dwa luje - a że zwierz był Parkinsona, więc Parkinson miał dostać oklepe według powyższej zasady.
Zaśmiał się w głos na jego stwierdzenie. Brunetki lepsze? W życiu. Aidan to był jeszcze nie doświadczony w te klocki. Blondynki to było życie i nie było żadnej dyskusji. Wszystkie blondynki jakie poznał w życiu to były solidne sztuki 9+/10 - żadna się nie wyłamywała z tej hierarchii, a te brunetki wszystkie i inne? No mocne średniawki. Do tego trzeba było jednak dorosnąć.
- Pufek? One mają jakieś... Nie wiem... Podpufki? W sensie, że wiesz... Pufek biały, pufek czarny... - podrapał się po szyi, próbując to jakoś ubrać w słowa - Coś jak Ministerstwo Magii, bo masz BUM, Aurorów i takie tam. No wiesz o co mi chodzi, rozumiesz... - a przynajmniej miał taką nadzieję.
Zaraz jednak nadeszła jeszcze większa zdrada ze strony Parkinsona. Ciastko. Dla. Puffka.
- E, kurwa. Ja też chce kawałek - uniósł ręce oburzony - Mnie znasz z 10 lat, a tego fajfusa chwilę i jemu dajesz ciastka? A dla mnie to co? - kontynuował swoją tyrade, bo został ZDRADZONY przez swojego funfla z policji. Znaczy z czasów jak jeszcze we dwójkę byli w policji.
Doniosę jej twój łeb. Trafiony, zatopiony. Gdyby tylko Aidan wiedział, że właśnie rozwiązał zagadkę Poliszynela... a tak to dalej żył nieświadomie z myślą, że pufki jedzą ciastka... No właśnie, jadły te ciastka?
- Ja Victorii nic nie powiem ale... - zastukał melodycznie w blat - One chyba nie jedzą ciastek? - Borgin nie miał pojęcia - Ale możemy poprosić Francisa aby przyniósł nam różne rzeczy i zobaczymy co mu posmakuje. Jakąś sałatę, kurczaka, chleb, mówiłem już o sałacie? - zaproponował.
Cóż, tego nikt nie wiedział, a oni to już na pewno nie.
Mimo wszystko, Stanley postanowił mi na chwilę odpuścić z pytaniami o tamtą panienkę. Jeszcze do tego wrócą.
Jebaniec, to Aidan ale w formie z futerkiem Borgin był o tym przekonany, a zwłaszcza po tym ugryzieniu, które go zastało. Naprawdę mieli coś wspólnego - ten duży kąsął ciętym językiem, a ten mały po prostu kąsął. W końcu jaki pan, taki kram.
- W sumie to nie... Ale żeś go przygarnął... - więc połowa winy była po jego stronie. Było zresztą takiego uliczne przysłowie - Kto ziomka swego zębem ukłuje, tego będą czekały dwa luje - a że zwierz był Parkinsona, więc Parkinson miał dostać oklepe według powyższej zasady.
Zaśmiał się w głos na jego stwierdzenie. Brunetki lepsze? W życiu. Aidan to był jeszcze nie doświadczony w te klocki. Blondynki to było życie i nie było żadnej dyskusji. Wszystkie blondynki jakie poznał w życiu to były solidne sztuki 9+/10 - żadna się nie wyłamywała z tej hierarchii, a te brunetki wszystkie i inne? No mocne średniawki. Do tego trzeba było jednak dorosnąć.
- Pufek? One mają jakieś... Nie wiem... Podpufki? W sensie, że wiesz... Pufek biały, pufek czarny... - podrapał się po szyi, próbując to jakoś ubrać w słowa - Coś jak Ministerstwo Magii, bo masz BUM, Aurorów i takie tam. No wiesz o co mi chodzi, rozumiesz... - a przynajmniej miał taką nadzieję.
Zaraz jednak nadeszła jeszcze większa zdrada ze strony Parkinsona. Ciastko. Dla. Puffka.
- E, kurwa. Ja też chce kawałek - uniósł ręce oburzony - Mnie znasz z 10 lat, a tego fajfusa chwilę i jemu dajesz ciastka? A dla mnie to co? - kontynuował swoją tyrade, bo został ZDRADZONY przez swojego funfla z policji. Znaczy z czasów jak jeszcze we dwójkę byli w policji.
Doniosę jej twój łeb. Trafiony, zatopiony. Gdyby tylko Aidan wiedział, że właśnie rozwiązał zagadkę Poliszynela... a tak to dalej żył nieświadomie z myślą, że pufki jedzą ciastka... No właśnie, jadły te ciastka?
- Ja Victorii nic nie powiem ale... - zastukał melodycznie w blat - One chyba nie jedzą ciastek? - Borgin nie miał pojęcia - Ale możemy poprosić Francisa aby przyniósł nam różne rzeczy i zobaczymy co mu posmakuje. Jakąś sałatę, kurczaka, chleb, mówiłem już o sałacie? - zaproponował.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972