Był zaskoczony, że Lycoris wyrażała się o ich “przysmaku” w samych superlatywach. Stanley od razu wiedział, że kobieta tej klasy doceni klasę tego trunku.
- Nie spodziewałem się, że tak Ci posmakuje - stwierdził - Mało kto jest na tyle odważny, aby wziąć drugi łyk - dodał, a następnie pociągnął duży łyk z kubeczka. Zyskała wiele w jego oczach kiedy zgodziła się spróbować kawy, a jeszcze więcej kiedy rzeczywiście to zrobiła - Drzwi do grupy uderzeniowej stoją dla Ciebie otworem. Zdałaś nasz test - poinformował ją z uśmiechem na ustach.
- Nie ma problemu - odparł jej - Po tym się nie wymiotuje. Szkoda tracić to doświadczenie - wytłumaczył - No chyba, że będziesz pierwszą, która tego dokona. Ale wtedy nie wiem jak to się może skończyć - oznajmił - Może zgonem? Ale z tym to już sobie poradzisz. Departament w końcu zobowiązuje - dodał. Kto jak to ale koronerzy znali się na umieraniu jak nikt inny. Na pewno da sobie radę.
- Jakbyś chciała trochę na własność, to nie krępuj się. Mamy tego dużo - zaproponował, ukazując zawartość ich wypchanej do pełna szafki. Tak naprawdę to nie było do końca wiadomo kto to ciągle przynosił. Jedyne co udało im się kiedyś ustalić na podstawie przeprowadzonego śledztwa to fakt, że za “to” płaci ministerstwo. Zapewne jakby zapytali kogoś związanego z kwatermistrzostwem, to dostali by odpowiedź na swoje pytanie. Jednak czy warto było psuć sobie tą wielką niewiadomą?
- Coś ciekawego się w sumie dzieje teraz u was? - zapytał. Prawda była taka, że cokolwiek co dla innych działów było zwykłym porządkiem dziennym i nic nie znaczącą informacją, dla osób niezwiązanych ze sprawą był całkiem łakomym kąskiem i ciekawostką - Chociaż kurwa jak ma się dziać jak wy wchodzicie na miejsce zbrodni zaraz po nas - zreflektował się.
Wyrzucił swój kubeczek do kosza i stał tak przez chwilę zastanawiając się o co mógłby się jej zapytać. Po niedługiej chwili przyszło mu w zasadzie jedno pytanie do głowy - Dużo się działo na przestrzeni 70 i 71? Wiesz, jak się wszystko zaczęło… - zapytał - Miałem wtedy lekką przerwę w pracy, a nie miałem aż do teraz czasu aby zainteresować się starymi aktami - wytłumaczył pokrótce z pominięciem niektórych szczegółów - Kto inny ma mieć wiedzę z pierwszej ręki, jak nie ktoś od Was? - naprowadził ją lekko - Hm… Wiesz… Na przykład Ty? - strzelił palcami robiąc z nich dwa pistoleciki.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972