20.01.2026, 10:10 ✶
- Wolałbyś zachować go dla siebie? – odpyskował Christopher, w dość typowej dla młodych, niekoniecznie zawsze rozsądnych mężczyzn przepychance słownej, nie mającej absolutnie żadnego sensu. Gdyby nie spędził z Atreusem siedmiu trudnych lat w jednym pokoju - pokoje zbiorowe, to dopiero była szkoła życia dla bogatycznych paniczyków, przyzwyczajonych do własnych sypialni i skaczących wokół nich jeśli nie krewnych to skrzatów domowych - może by się w tym momencie wkurzył. Ale zwyczajnie przywykł i tamte czasy nie były na tyle odległe, żeby jego odporność nie wytrzymała niewielkiej dawki bulstrodowatości. Pewnie rzuciłby jeszcze jakieś złośliwe uwagi, podarował je sobie jednak, bo w końcu chciał uzyskać informacje. – Dobre te koreczki? – spytał zamiast tego, równie bzdurnie, co poprzednie słowa, kiedy zauważył, że Atreus w jednym ręku ma drinka, a w drugim koreczek, zakoszony ze stołu Lestrangów.
– Proszę cię, żeby naprawdę dobrze wyglądać w naszych ubraniach, a na pewno moich, potrzeba mieć styl – prychnął.
Sauriel Rookwood mógł być szaleńczo przystojny i zyskiwać dzięki aurze niegrzecznego chłopca, ale Christopher z uporem lepszej sprawy miał zamiar się upierać, że nie dla wampira szata Rosiera, i wcale nie dlatego, że nie było go na tę stać. Nie był może jeszcze pewien, czy dało się go uznać za konkurenta, czy on był naprawdę zainteresowany, czy Sauriel był zainteresowany i czy i jak Victoria była zainteresowana, ale tak na wszelki wypadek mógł już sobie przyjąć w ustawienia domyślne niechęć.
– Mam zamiar umówić się z jego dziewczyną – wyjaśnił, ani myśląc, by to kryć, bo niby dlaczego? Zaręczyny zerwano. Coś się popsuło, inaczej Victoria byłaby tutaj z Saurielem, nie z Christopherem. A Rosier nie nawykł wstydzić się czegokolwiek, co robił. Ot dobrze było wiedzieć, co nieco. – Ostatni raz widziano go publicznie… chyba na weselu Blacków? Zastanawiam się, czy gdzieś wyjechał.
Albo ktoś ubił go na Nokturnie lub wsadzono go za kratki, a rodzina to wyciszała, ale tego nie wypadało mówić na głos.
– Proszę cię, żeby naprawdę dobrze wyglądać w naszych ubraniach, a na pewno moich, potrzeba mieć styl – prychnął.
Sauriel Rookwood mógł być szaleńczo przystojny i zyskiwać dzięki aurze niegrzecznego chłopca, ale Christopher z uporem lepszej sprawy miał zamiar się upierać, że nie dla wampira szata Rosiera, i wcale nie dlatego, że nie było go na tę stać. Nie był może jeszcze pewien, czy dało się go uznać za konkurenta, czy on był naprawdę zainteresowany, czy Sauriel był zainteresowany i czy i jak Victoria była zainteresowana, ale tak na wszelki wypadek mógł już sobie przyjąć w ustawienia domyślne niechęć.
– Mam zamiar umówić się z jego dziewczyną – wyjaśnił, ani myśląc, by to kryć, bo niby dlaczego? Zaręczyny zerwano. Coś się popsuło, inaczej Victoria byłaby tutaj z Saurielem, nie z Christopherem. A Rosier nie nawykł wstydzić się czegokolwiek, co robił. Ot dobrze było wiedzieć, co nieco. – Ostatni raz widziano go publicznie… chyba na weselu Blacków? Zastanawiam się, czy gdzieś wyjechał.
Albo ktoś ubił go na Nokturnie lub wsadzono go za kratki, a rodzina to wyciszała, ale tego nie wypadało mówić na głos.