• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[05.12.1970] Pick your poison

[05.12.1970] Pick your poison
Kolorowy ptak
Umrzesz ty. Umrą wszyscy bliscy twoi. Potęgi upadną. Jedno tylko żyć będzie przez wieki - poległych wojenna chwała.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód

Alexander Aristov
#14
20.01.2026, 11:45  ✶  
Podobno świat dążył do równowagi, według innych do entropii. Jednak dla Alexandra wszechświat zmierzał donikąd. Kim jesteśmy? Po co żyjemy? Dokąd zmierzamy? I choć ludzie poszukiwali odpowiedzi na te pytania to jedyne na co się natykali to zdecydowanie więcej pytań. I to było w porządku, bo im więcej wiesz, tym bardziej sobie uświadamiasz jak mało wiesz. I szukanie odpowiedzi powinno zawsze być priorytetem, ale... Jak już dowiemy się tych rzeczy, jako ludzkość, to co to zmieni? Jak wpłynie to na nasze życie? Czy jeżeli wszechświat zmierza do tego, aby rozpaść się, zapaść się sam w sobie, albo właśnie rozszerzyć do niemożliwych rozmiarów, co to zmieni w nas? W człowieczeństwie? Nic. Przynajmniej według Alexandra.
I mogli się tutaj nie zgadzać, ale przecież Alexander nie będzie kłócił się z nią o takie absurdy. To prawda, był uparty, był zadziorny, ale tylko w sprawach w których uważał, że warto być upartym. A tutaj? Tutaj mogliby dyskutować dla samego dyskutowania. Dla samej przyjemności rozmowy. Oczywiście, gdyby taki temat pojawił się, a nie tylko krążył im po głowach.
-To nie tak, że nie chciałbym być zrozumiany. Po prostu... - Alexander zastanowił się na moment, starając się jak najlepiej ubrać w słowa to co miał na myśli. Bo przecież Victoria nie siedziała mu w głowie, chyba, więc nie mogła zrozumieć tego co Alexander źle przedstawił słowami. -Przerażające jest to, jak dobrze mnie rozumiesz, a znamy się... godzinę? Mniej?
Wzruszyła Alexander ramionami, jakby chciał w ten sposób jakoś potwierdzić prawdziwość swoich słów i trochę zneutralizować ich brzemię. Bo przecież brzmiało to bardzo osobiście, a tego Alexander nie chciał. Jeszcze by ją wystraszył. Pomyślałaby, że Alex przyszedł tu tylko po to, aby ją podrywać. A przecież tak nie było. Prawda?
-Skoro tak mówisz. Możliwe, że zbyt długo przebywałem wśród wilków. Zapomniałem już jak to jest być wśród owiec... Albo innych zwierząt... - głoś Alexandra był teraz pozbawiony jakichkolwiek emocji. Zniknęła ta flirciarskość z jego twarzy. Tak samo jak z jego głosu. Nie był w zasadzie pewien czy nadal w coś oboje grają, czy po prostu uczą się swoich reakcji. Alexander jednak nie chciał przeciągać struny, mimo że zrobił to już wcześniej. Co za dużo to nie zdrowo, jak to powiadają.
-Zdecydowanie czuję się przyłapany. Co mi za to grozi? Mam nadzieję, że nie ukarzesz mnie zbyt surowo, za patrzenie- zażartował Alexander, nie spojrzał jednak bezpośrednio na nią, a odwrócił wzrok, gdzieś w bok. Może Victoria miała po części rację? Może jeśli wszyscy byli szaleni, to szaleństwo było już normą? -A może każdy jest szalony, niektórzy po prostu mnie, albo... jak już zauważyłaś, dobrze się ukrywają. - zauważył ze spokojem Alexander, uśmiechając się delikatnie, kącikiem ust zaledwie. -Jeśli tak dobrze się ukrywasz to może powinienem jak najszybciej stąd znikać?
Jednak nie zrobił ani kroku w kierunku drzwi, wręcz przeciwnie, zaraz rozsiadł się wygodnie na fotelu. Oboje się prowokowali. On ją, ona jego, i tak się kręcili, jak bokserzy, szukający odpowiedniego momentu, aby zaatakować. Szukali swoich słabych stron? Sprawdzali te mocne. Delikatnie naruszali defensywę przeciwnika. I można było wziąć to za zwyczajną rozmowę, ale czy taka była? Czy rzeczywiście była to tylko gadka, którą rzucali mimochodem, przy spotkaniu, na którym mieli omawiać interesy? Czy może kryło się za tym coś jeszcze?
-Czarny rynek jest wszędzie. W każdym miejscu na świecie. Trzeba tylko umieć się do niego dostać. Nie żebym ja umiał... - znowu wzruszył tutaj delikatnie ramionami. - ale problem polegał tam na tym, że często ludzie którzy nie mogli zapłacić na czarnym rynku, którzy mieli długi, po prostu znikali. Przynajmniej tak słyszałem.
Bo to przecież nie tak, że znikali z jego powodu. Może czasem komuś pomógł zniknąć... Ale zazwyczaj potem pojawiał się w innym miejscu. Cały i zdrowy. Zazwyczaj. Co do eliksirów jednak, Alexander miał nadzieję nauczyć się od Victorii więcej. Znacznie więcej. Potem jednak Victoria zarzekła się, że krwawi zupełnie jak normalny człowiek. I Alexander pokiwał głową z pełną powagą, na to oświadczenie.
-Dziękuję, że mnie uspokoiłaś. Skoro już o krwi mowa, podobno krew mitologicznej gorgony jest bardzo cenna. Krew jednej połowy może uleczyć każdą ranę, zaś z drugiej jest śmiertelną trucizną. Niestety nie spotkałem nigdy tego stworzenia i raczej jest to tylko bajka, jednak... Kto wie? Może twoja też leczy. - uśmiechnął się trochę szerzej, minimalnie, czuć było, że tym razem rzeczywiście żartował. I nie chciał sprawdzać, czy krew Victorii rzeczywiście miała uzdrowicielską moc. I w zasadzie to trochę jej zazdrościł. Nazwiska. Rodu. Bo co dobrego można powiedzieć o Aristovach? Że byli czystej krwi. Tyle dobrego. Jasne, mieli tam jakiś wkład w sztukę, kulturę, byli jednymi z najpotężniejszych rodów w Leningradzie, ale co tak naprawdę osiągnęli. Co osiągnął Alexander? Czy on też miał coś takiego, o czym mógłby mówić z pasją? O artefaktach, o dziełach sztuki. Tak, o tym mógłby opowiadać godzinami, ale nie chciał też Victorii zanudzić, uśpić. To nie wróżyłoby dobrze ich pierwszemu spotkaniu.
Zaraz jednak Victoria zaczęła odpowiadać na jego wątpliwości i czuł, że z logicznego punktu widzenia miała rację. To rzeczywiście był gwałt. To było oszustwo i jedno wielkie kłamstwo, więc dlaczego czuł, że to on sam siebie oszukuje? Dlaczego czuł, że to co teraz robił było oszustwem, że próbował oszukiwać samego siebie. Że Yelena...
Pokręcił jednak szybko głową, pozbywając się tych natrętnych i niechcianych myśli. -W każdym razie bezpieczniejsze byłoby ulokowanie swoich uczuć w kimś kto je odwzajemnia. W kimś bezpiecznym, kimś kto nie nadwyręży zaufania. W kimś kto nie użyje na Tobie eliksiru miłości, gdy zacznie robić się ciężko. Bo w zasadzie... Tacy ludzie przecież oszukują też samych siebie. Mają świadomość, że kochanek, lub kochanka, nie czuje tej całej miłości, że to tylko Amortencja. A mimo to...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Aristov (7592), Victoria Lestrange (7866)




Wiadomości w tym wątku
[05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 05.01.2026, 15:00
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 05.01.2026, 18:45
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 06.01.2026, 13:59
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 07.01.2026, 12:09
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 08.01.2026, 23:13
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 09.01.2026, 14:46
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 10.01.2026, 19:07
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 11.01.2026, 16:46
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 12.01.2026, 21:56
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 14.01.2026, 14:37
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 16.01.2026, 21:44
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 17.01.2026, 17:47
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 18.01.2026, 22:37
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 20.01.2026, 11:45
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 21.01.2026, 23:43
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Alexander Aristov - 22.01.2026, 13:13
RE: [05.12.1970] Pick your poison - przez Victoria Lestrange - 22.01.2026, 23:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa