Zająwszy na powrót swoje miejsce przy stole, Laurence skierował swoje spojrzenie w kierunku Louvaina, który milcząc przez większość czasu przy stole, przemówił. To, co miał do przekazania, nie było w sumie zbyt wielkim zaskoczeniem. Loretta, znana z tego w ich rodzinie, że dużo podróżowała, ostatecznie zatrzymała się na dłużej we Francji. Czy zaś, na stałe.
Wysłuchał wypowiedzi brata do końca, nie przerywając. Analizując w głowie kwestie związkowe ich siostry Loretty. Trudno było uwierzyć w to, co się usłyszało, czy przeczytało w czasopismach plotkarskich, aby brać na poważnie. Póki ona sama tego nie potwierdzała osobiście. Laurence nie wnikał zbyt głęboko w życie prywatne swojego rodzeństwa, o ile pamiętają o tradycji i zasadach rodzinnych.
- Jeżeli Loretta nie będzie miała nic przeciwko. To kiedy znów będę we Francji, mógłbym ją odwiedzić.Zwrócił się do Louvaina, jako że ten z braci był z nią w częstszym kontakcie. To może i adres mu by zostawił. Nawet pięciominutowa wizyta by wystarczyła Laurencowi, aby mieć pewność, że siostra ma się dobrze.
Wspomnienie o balu maskowym, wzbudzało w nim mieszane uczucia. Nie był do końca przekonany, czy to dobry pomysł, aby taki bal organizować w takim czasie. Albo inaczej, czy nie jest to za szybko?
- Dodając jeszcze aresztowanie i skazanie na azkaban ich krewnego, z nazwiskiem Mulciber.Przypomniał Laurence, włączając się do wymienionych czynników wydarzeń w rodzinie Mulciber, przez Victorię. Lawina wydarzeń, mogła zacząć się od tego aresztowania. Ale czy na pewno? Niefortunnie również i ich rodzina została wmieszana w ich "wydarzenia" związane z jakimś rodzajem związku Loretty z Mulciberem. Oby plotki, pozostały tylko plotkami.
Nic, tylko westchnąć.
Laurence sięgnął po swój kieliszek i upił łyk, pozwalając aby płyn rozgrzał jego przełyk.
- Jak już Louvain wspomniał, żebyśmy sobie nawet na tej kolacji nie psuli nastroju Mulciberem, pozwolę sobie trochę zmienić temat. A was o coś zapytać.Zwrócił się do zebranych. Rodzeństwa, kuzynostwa, a bardziej także tych, co mieszkali w tej rezydencji.
- Otrzymałem list od ciotki Lorelei w sprawie Czarnych Róż w naszych ogrodach. Niestety odczytałem go dopiero niedawno, jak wróciłem. Jak wygląda obecnie sytuacja?
W tym temacie nie był za bardzo na bieżąco. A skoro ma okazję widzieć się z częścią członków rodziny, to może ktoś oświeci go, co się wydarzyło? Czy sytuacja z nimi związana, jest już opanowana?