21.01.2026, 04:35 ✶
- A nie, za tron to podziękuję. Widziałem co tron robi z człowiekiem - prychnął, mając na myśli oczywiście Edwarda. Chociaż musiał przyznać, że kiedy był jeszcze mały dzieciakiem, to bardzo chciał mieć taki piękny tron i na nim siedzieć jak wujo. Ale zawsze Florence musiała mu wszystko popsuć swoimi komentarzami.
- Może powinnaś zagadać do Rowlów. Oni są specjalistami od smoków - mruknął, gryząc się w język żeby nie dodać tam 'zamiast książki czytać' bo brzmiało to jak przytyk jakiegoś staroświeckiego dziada, co sobie nie wyobrażał jak to tak można było, żeby baba książki czytała. - No i co to niby za magiczne zwierzę? - zagadnął zamiast tego, co w sumie jak już się tak oczytała, to równie dobrze mogła mu powiedzieć, co siedziało w tej niespodziance. - Obiecuję - uśmiechnął się do niej krzywo. - Niesamowite. Dobrze że mam w kamienicy skrzata, to mu zlecę to durne zadanie. Myślę że jajco nie rozpozna czy tuli go dorosły facet czy domowy skrzat. Nie, chwila. Nie rozpozna czy tuli go człowiek czy domowy skrzat, tak - wolał się poprawić, bo by mu jeszcze tutaj wystrzeliła z jakimś docinkiem czy uważał się za aż tak podobnego do skrzata.
- Wiesz co? To wrzucanie do ognia nawet nie brzmi tak głupio. Dziwniejsze rzeczy się pewnie robi z jakami zwierzaków. A skoro masz tu kominek, to możemy je wrzucić nawet tutaj. Znaczy ty możesz. To twój kominek i ty myślisz, że zadziała - poklepał ją po kolanie, bo jak się myliła to najwyżej będzie na nią, a nie na niego.
- W sumie jeśli z tymi jajkami trzeba robić coś specjalnego, żeby się wykluły to istnieje małe ryzyko, że mugolom się to uda. No kto normalny wrzuca jajko do ognia? Nie będzie takiej akcji jak na przykład z wybuchającymi mopsami, ale i tak trzeba będzie go przepytać i co gorsza to zabrać mu towar, a przede wszystkim dowiedzieć się komu je sprzedawał. W sumie czy tym nie powinien się zająć Departament Kontroli Magicznych Stworzeń? - zastanowił się, bo nie był taki tego pewien że to robota dla Brygadzistów, skoro wiadomo było że to magiczne stworzenia. Wiedział jednak jedno - na pewno nie dla aurorów.
- Może powinnaś zagadać do Rowlów. Oni są specjalistami od smoków - mruknął, gryząc się w język żeby nie dodać tam 'zamiast książki czytać' bo brzmiało to jak przytyk jakiegoś staroświeckiego dziada, co sobie nie wyobrażał jak to tak można było, żeby baba książki czytała. - No i co to niby za magiczne zwierzę? - zagadnął zamiast tego, co w sumie jak już się tak oczytała, to równie dobrze mogła mu powiedzieć, co siedziało w tej niespodziance. - Obiecuję - uśmiechnął się do niej krzywo. - Niesamowite. Dobrze że mam w kamienicy skrzata, to mu zlecę to durne zadanie. Myślę że jajco nie rozpozna czy tuli go dorosły facet czy domowy skrzat. Nie, chwila. Nie rozpozna czy tuli go człowiek czy domowy skrzat, tak - wolał się poprawić, bo by mu jeszcze tutaj wystrzeliła z jakimś docinkiem czy uważał się za aż tak podobnego do skrzata.
- Wiesz co? To wrzucanie do ognia nawet nie brzmi tak głupio. Dziwniejsze rzeczy się pewnie robi z jakami zwierzaków. A skoro masz tu kominek, to możemy je wrzucić nawet tutaj. Znaczy ty możesz. To twój kominek i ty myślisz, że zadziała - poklepał ją po kolanie, bo jak się myliła to najwyżej będzie na nią, a nie na niego.
- W sumie jeśli z tymi jajkami trzeba robić coś specjalnego, żeby się wykluły to istnieje małe ryzyko, że mugolom się to uda. No kto normalny wrzuca jajko do ognia? Nie będzie takiej akcji jak na przykład z wybuchającymi mopsami, ale i tak trzeba będzie go przepytać i co gorsza to zabrać mu towar, a przede wszystkim dowiedzieć się komu je sprzedawał. W sumie czy tym nie powinien się zająć Departament Kontroli Magicznych Stworzeń? - zastanowił się, bo nie był taki tego pewien że to robota dla Brygadzistów, skoro wiadomo było że to magiczne stworzenia. Wiedział jednak jedno - na pewno nie dla aurorów.