21.01.2026, 04:52 ✶
Rodolphus & Laurence
Laurence miał rację - ochrona starała się dbać o dobry wizerunek całego wydarzenia. Podchodzenie do gości gwałtownie nie było zwyczajnie wskazane, a rozwiązywanie problemów powinno odbywać się jak najbardziej dyskretnie. Oboje panów mogło jednak czuć na swoich plecach powoli rosnące zainteresowanie otoczenia, bo obdarte z masek twarze ochroniarzy zwyczajnie przykuwały uwagę, a socjeta spragniona była wszelkich plotek.
Kobieta obdarzyła Laurenca zdegustowanym spojrzeniem, kiedy ten tylko znowu się odezwał. Nie była skora do współpracy i cała ta sytuacja wyraźnie ją denerwowała. Widać było, że nie robiło jej różnicy kto w ogóle prosi ją o okazanie zaproszenia, ważne że w ogóle tego od niej rządano.
Rozejrzała się też, ponownie, ale czegokolwiek szukała w tłumie, nie mogła tego znaleźć. Dlatego też wyprostowała się jakby nieco, unosząc dumnie podbródek.
- Posiadam. Niestety, w tym momencie nie mogę go panom okazać, bo nie mam go przy sobie. Ma je mój partner - oświadczyła stanowczym tonem, wodząc spojrzeniem po panach Lestrange i ochroniarzach, szukając gdzieś w nich zrozumienia.
Wiem że tu lecą pingi, ale oznaczajcie mnie na wszelki wypadek też na discordzie bo tam mniejsza szansa że mi umknął.