21.01.2026, 06:03 ✶
- Oh tak. W sumie jak tak sobie pomyślę, to bardzo dużo ciekawych i niecodziennych rozwiązań można znaleźć w tych właśnie starszych wydaniach. Co prawda często trzeba się przebijać przez równie absurdalne podejścia, których nikt już teraz nie stosuje i to z dobrych powodów, ale cóż... no jest to jakaś cena - uśmiechnęła się lekko, poprawiając przewieszoną przez ramię torbę, której miała upchane te wszystkie książki.
- W sumie to chyba nigdy nie miałam z goblinami na tyle styczności, żeby wyrobić sobie o nich jakieś ciekawe zdanie. Słyszałam natomiast, że mają bardzo ciekawe podejście do praw własności. Mianowicie, prawowitym właścicielem zawsze i na zawsze jest osoba, która przedmiot wykonała, a nie ta która go kupiła. To prawda? - oznajmiła, decydując się na podzielenie tą ciekawostką, bo niby z kim innym mogłaby to skonsultować jak nie z kimś kto z goblinami pracował codziennie? - Oh, dla Rity? A do waszych urodzin tak daleko. Ale może to dobrze, znaczy że jesteś dobrym... bratem... - zacięła się na moment, zwracając uwagę na dokładnie to samo co Jessie, czyli pisk który dobiegł do nich z zaułka, który nie znajdował się wcale aż tak daleko.
Dora zerknęła na chłopaka kontrolnie, jakby oczekiwała że może ten wiedział cokolwiek więcej na temat tajemniczych odgłosów, ale niestety - obydwoje byli dokładnie tak samo poinformowali w tym temacie.
- Chodź, sprawdzimy to - nawet nie zasugerowała, tylko zwyczajnie zakomunikowała i z miejsca ruszyła w tamtą stronę, na całą szczęście samej też łapiąc za różdżkę. Przynajmniej nie zapominała o tym, że ta mogłaby się jej przydać w przypadku zagrożenia.
Wyjrzeli zza rogu i... im oczom ukazała się dziewczynka. Mała, latała za kotem, który skakał dookoła zaułka, próbując chyba jej uciec. Dora westchnęła, najpewniej z ulgi bo nie musieli właśnie kogoś tutaj ratować, a przynajmniej nie w dość agresywny sposób. Dziewczynka z resztą, wreszcie westchnęła zmęczona, ocierając mokre od łez policzki i odwróciła się na nich, spoglądając prosząco to na Dorę to na Jessiego.
- Mój kotek.. Czy mogliby mi państwo pomóc złapać mojego kotka?
- W sumie to chyba nigdy nie miałam z goblinami na tyle styczności, żeby wyrobić sobie o nich jakieś ciekawe zdanie. Słyszałam natomiast, że mają bardzo ciekawe podejście do praw własności. Mianowicie, prawowitym właścicielem zawsze i na zawsze jest osoba, która przedmiot wykonała, a nie ta która go kupiła. To prawda? - oznajmiła, decydując się na podzielenie tą ciekawostką, bo niby z kim innym mogłaby to skonsultować jak nie z kimś kto z goblinami pracował codziennie? - Oh, dla Rity? A do waszych urodzin tak daleko. Ale może to dobrze, znaczy że jesteś dobrym... bratem... - zacięła się na moment, zwracając uwagę na dokładnie to samo co Jessie, czyli pisk który dobiegł do nich z zaułka, który nie znajdował się wcale aż tak daleko.
Dora zerknęła na chłopaka kontrolnie, jakby oczekiwała że może ten wiedział cokolwiek więcej na temat tajemniczych odgłosów, ale niestety - obydwoje byli dokładnie tak samo poinformowali w tym temacie.
- Chodź, sprawdzimy to - nawet nie zasugerowała, tylko zwyczajnie zakomunikowała i z miejsca ruszyła w tamtą stronę, na całą szczęście samej też łapiąc za różdżkę. Przynajmniej nie zapominała o tym, że ta mogłaby się jej przydać w przypadku zagrożenia.
Wyjrzeli zza rogu i... im oczom ukazała się dziewczynka. Mała, latała za kotem, który skakał dookoła zaułka, próbując chyba jej uciec. Dora westchnęła, najpewniej z ulgi bo nie musieli właśnie kogoś tutaj ratować, a przynajmniej nie w dość agresywny sposób. Dziewczynka z resztą, wreszcie westchnęła zmęczona, ocierając mokre od łez policzki i odwróciła się na nich, spoglądając prosząco to na Dorę to na Jessiego.
- Mój kotek.. Czy mogliby mi państwo pomóc złapać mojego kotka?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.