21.01.2026, 21:52 ✶
– To dobrze, bo tron zawsze wydawał mi się bardzo samotnym miejscem – powiedziała, z uśmiechem błąkającym się po ustach, pomimo tego, że ten dzień naprawdę nie sprzyjał dobremu nastrojowi. – W razie czego poproszę o pomoc Monę, ale na całe szczęście nie planuję wychowywać własnego smoka, tak sobie myślę, że miałabym trochę za mało czasu na jego tresurę. Chciałam tylko wiedzieć parę rzeczy o samych jajkach i o tym, co dzieje się z pisklakami tuż po wykluciu…
Nie żeby uważała naprawdę, że smoka da się wytresować. Ani że faktycznie chciałaby takiego mieć. Żartowała tylko.
Prawdopodobnie.
– Szkoda więc, że nie kazałam ci go wysiadywać – westchnęła, z teatralnym wręcz żalem, ale kąciki ust drgały jej ciągle, w powstrzymywanym uśmiechu, gdy wyobrażała sobie, jak przymusza tego skrzata do tulenia jajka. – Mogłam ci wmówić, że to podczas procesu przytulania jajka zawiązuje się więź z magiczną kreaturą i tak to skrzat zostanie jej panem… stracona okazja – rzuciła jeszcze, nie protestowała jednak, kiedy zaproponował, by zajęła się umieszczeniem jajka w żarze. Chyba nawet wolała zrobić to sama, bo coś czuła, że Atreus na przykład zapomni je wyjąć, a nawet jeśli ten ptak miał trochę wspólnego z ogniem, to nie oznaczało, że pisklak nie mógł spłonąć. Zsunęła się więc z podłokietnika i podeszła do jednego z pudeł, by wygrzebać z niej książkę i upewnić się, że miała rację. Przyklękła wprost na podłodze, przewracając strony egzemplarza, który na szczęście był dokładnie tam, gdzie się jej wydawało, że powinien.
– Myślę, że praktycznie zerowe… Moje będę musiała włożyć w ściółkę w pobliżu lasu, zdaje się… I nie zrobi tego dziś, skoro zamierzała czekać czy jeden taki zboczeniec będzie dość głupi, żeby tutaj wrócić po wysłaniu tego zdjęcia. I hm, no nie wiem…? Chyba same w sobie te zwierzaki nie są nielegalne… nie wydaje mi się. Ale gość biegający z nimi po Londynie, jeśli to czarodziej, podpada pod naruszenie ustawy tajności, a to już nasza działka. Dobra. Daj to jajko, a ja naleję herbaty, ogarnę włożenie go do żaru, a ty możesz zamontować tę waszą cudowną przekładnię.
Bo z racji na to, że zajęli się jajkami, potencjalnie zawierającym magiczne ptaszydła, woda się wprawdzie zagotowała, ale Brenna jeszcze nie zaserwowała herbaty Atreusowi.
Nie żeby uważała naprawdę, że smoka da się wytresować. Ani że faktycznie chciałaby takiego mieć. Żartowała tylko.
Prawdopodobnie.
– Szkoda więc, że nie kazałam ci go wysiadywać – westchnęła, z teatralnym wręcz żalem, ale kąciki ust drgały jej ciągle, w powstrzymywanym uśmiechu, gdy wyobrażała sobie, jak przymusza tego skrzata do tulenia jajka. – Mogłam ci wmówić, że to podczas procesu przytulania jajka zawiązuje się więź z magiczną kreaturą i tak to skrzat zostanie jej panem… stracona okazja – rzuciła jeszcze, nie protestowała jednak, kiedy zaproponował, by zajęła się umieszczeniem jajka w żarze. Chyba nawet wolała zrobić to sama, bo coś czuła, że Atreus na przykład zapomni je wyjąć, a nawet jeśli ten ptak miał trochę wspólnego z ogniem, to nie oznaczało, że pisklak nie mógł spłonąć. Zsunęła się więc z podłokietnika i podeszła do jednego z pudeł, by wygrzebać z niej książkę i upewnić się, że miała rację. Przyklękła wprost na podłodze, przewracając strony egzemplarza, który na szczęście był dokładnie tam, gdzie się jej wydawało, że powinien.
– Myślę, że praktycznie zerowe… Moje będę musiała włożyć w ściółkę w pobliżu lasu, zdaje się… I nie zrobi tego dziś, skoro zamierzała czekać czy jeden taki zboczeniec będzie dość głupi, żeby tutaj wrócić po wysłaniu tego zdjęcia. I hm, no nie wiem…? Chyba same w sobie te zwierzaki nie są nielegalne… nie wydaje mi się. Ale gość biegający z nimi po Londynie, jeśli to czarodziej, podpada pod naruszenie ustawy tajności, a to już nasza działka. Dobra. Daj to jajko, a ja naleję herbaty, ogarnę włożenie go do żaru, a ty możesz zamontować tę waszą cudowną przekładnię.
Bo z racji na to, że zajęli się jajkami, potencjalnie zawierającym magiczne ptaszydła, woda się wprawdzie zagotowała, ale Brenna jeszcze nie zaserwowała herbaty Atreusowi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.