- No to jeszcze tam wrócicie ze trzy razy - oznajmił, bo Christopher to chyba nie wiedział w co się pakował. Ale spokojnie, Atreus zamierzał zadbać, żeby chłop był przygotowany. - Nie mówiąc już o tym, że przecież nie będziecie tańczyć do końca balu - bo może i Victoria dałaby jeszcze radę, ale Rosier? Nie był pewien na ile był wysportowany. - O słuchaj, weź ją tak podrzuć, tak wiesz... nad głową. Ona to lubi - rzucił z miną, jakby doznał nagle olśnienia, bo trochę tak było. Przypomniało mu się jak podczas potańcówki u Longbottomów wykonywał ten zniewalający ruch i wygrali tym cały konkurs. Co z tego, że mu nie wyszło.
- O widzisz. Brzmi spoko, więc jak coś to wiesz gdzie mnie szukać - uśmiechnął się wesoło. Co prawda nie był pewien czy te obowiązki związane z prezentowaniem się w ładnych ubrankach nie wadziłyby jakoś z przygotowaniami do Dnia Pamięci, ale nie było to w tym momencie istotne.
- Ale po co tak niemiło? Słuchaj, mówię to bo się o ciebie martwię i znam Sauriela. Chciałeś opinii to ja ci szczerze mówię co myślę - objął Chrisa ramieniem, nachylając się nieco bliżej niego. Konspiracyjnie tak. - To trzeba wszystko delikatnie, tak? Sam powiedziałeś, że byli ze sobą, byli zaręczeni, a na domiar złego po wszystkim widywano ich razem, tak? Jak myślisz, co to znaczy? Na moje to to, że to zerwanie wcale nie było takie czyste i coś tam po nim zostało. Normalni ludzie się tak nie zachowują, a oni? Co, wyobrażałeś sobie po zerwaniu z Avery, że będziesz z nią dalej gadał? Chodził pod rączkę na przyjęcia? No nie - klepnął go w klatę, bo to przecież była oczywista oczywistość, a on był mądrym chłopakiem. - Skoro przyszła tutaj z tobą, to pewnie znaczy że jest w jakiś sposób chętna, a nie w totalnej żałobie po nieudanym związku, więc musisz kuć żelazo póki gorące. Plan na jesień niestety chyba rysuje całkiem smętnie, więc musisz puść w ruch swój urok, czy co ty mam masz. Daj jej jakąś szatę, zaproś do restauracji, a już na pewno nie pytaj jak się czuje po tym że ją gęś w dupę ujebała nie tak dawno. Jak tak teraz o tym myślę, to sam nie wiem co bym jej zaproponował gdybym był nią zainteresowany... ona nic tylko łazi z tą Brenną po dziurach i daje się prawie mordować. Chyba najważniejsza rzecz dla ciebie, to że musisz być silny. Mentalnie znaczy, nie namawiam cię do nadążania za nią.