22.01.2026, 17:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.01.2026, 17:30 przez Brenna Longbottom.)
– Kupił tam dom, ale… popioły go nie minęły i czeka go równie duży remont jak Warownię. – Może zameczek nie oberwał aż tak mocno, ale przecież już wcześniej wymagał globalnego remontu. Zaś teraz załatwienie terminów u rzemieślników graniczyło z cudem. – W każdym razie mam pomysł – odparła Brenna, bo zamierzała po prostu umieścić jajko w ściółce w pobliżu Księżycowego Stawu i zobaczyć, co się stanie. Dom leżał w angielskiej krainie jezior, w oddaleniu od zabudowań i wielkich miast, a ogród, choć zaniedbany, otaczał mur, wątpiła więc, aby ktoś miał ukraść jajko. Które, jak miała nadzieję, nie zawierało jednak nielegalnych zwierząt – nie znalazła w książce ani słowa o tym, że nie wolno ich było posiadać – bo tak miała wrażenie, że jeśli pisklak wykluje się z czarnego ziemniaka, to Atreus nie będzie chętny do jego oddania.
Rozlała herbatę do kubków, a potem po przeczytaniu instrukcji jeszcze raz, zabrała się do misji umieszczania jajka w żarze. Trochę z duszą na ramieniu, bo i dalej odrobinę nerwowo reagowała na ogień, trochę, bo po głowie krążyły jej pełne zaniepokojenia myśli o tym, że może zrobi coś źle i należałoby jednak powierzyć tę misję komuś innemu. Pozostawała głucha na odgłosy przekleństw i tłuczenia się przy drzwiach, nijak nie reagując, całkiem pewna, że jeśli coś zrobi, to wywoła jakąś falę narzekań, a ten zamek naprawdę nie wydawał się jej głupi.
No chyba że Atreus popędzi oddać kod Stanleyowi Borginowi.
Ta myśl zresztą sprawiła, że Brenna na moment zawiesiła się, bo najpierw wprawdzie pomyślała o Borginie, ale potem wykluczyła to jako „nie wytrzymałby i spróbowałby walnąć mnie w łeb albo chociaż zostawił jakąś wyklejankę na ścianie”. Ale jak tak teraz myślała, to czy gratulacje z okazji ślubu, które początkowo mu przypisała, nie odbiegały trochę od dotychczasowego schematu? Może ta koperta przyszła od tego samego gościa, który lubił robić zdjęcia śpiącym kobietom?
Wydobyła tę ostatnią wiadomość z pudełka i porównała z tą, którą nosiła w kieszeni, ale nie zdążyła dojść do żadnych sensownych wniosków, bo Atreus najwyraźniej uporał się z mechanizmem. Ruszyła więc ku niemu, spojrzeć, jak wyglądały te całe przekładnie.
– Hm… 290152? – rzuciła po sekundzie wahania nad czymś, co zapamięta, i co nie będzie nazbyt oczywiste, jak urodziny jej czy jej brata. – Dzięki. Niezłe te wasze szyfry. A kosmiczne jajo trafiło do żaru, jeśli niczego nie schrzaniłam, trzeba wyjąć je jutro i wtedy zacznie się wykluwać. Malcem trzeba będzie się zaopiekować, ale pewnie was skrzat powinien być w stanie ogarnąć sprawę z dokarmianiem go, to nie jest coś bardzo skomplikowanego.
Rozlała herbatę do kubków, a potem po przeczytaniu instrukcji jeszcze raz, zabrała się do misji umieszczania jajka w żarze. Trochę z duszą na ramieniu, bo i dalej odrobinę nerwowo reagowała na ogień, trochę, bo po głowie krążyły jej pełne zaniepokojenia myśli o tym, że może zrobi coś źle i należałoby jednak powierzyć tę misję komuś innemu. Pozostawała głucha na odgłosy przekleństw i tłuczenia się przy drzwiach, nijak nie reagując, całkiem pewna, że jeśli coś zrobi, to wywoła jakąś falę narzekań, a ten zamek naprawdę nie wydawał się jej głupi.
No chyba że Atreus popędzi oddać kod Stanleyowi Borginowi.
Ta myśl zresztą sprawiła, że Brenna na moment zawiesiła się, bo najpierw wprawdzie pomyślała o Borginie, ale potem wykluczyła to jako „nie wytrzymałby i spróbowałby walnąć mnie w łeb albo chociaż zostawił jakąś wyklejankę na ścianie”. Ale jak tak teraz myślała, to czy gratulacje z okazji ślubu, które początkowo mu przypisała, nie odbiegały trochę od dotychczasowego schematu? Może ta koperta przyszła od tego samego gościa, który lubił robić zdjęcia śpiącym kobietom?
Wydobyła tę ostatnią wiadomość z pudełka i porównała z tą, którą nosiła w kieszeni, ale nie zdążyła dojść do żadnych sensownych wniosków, bo Atreus najwyraźniej uporał się z mechanizmem. Ruszyła więc ku niemu, spojrzeć, jak wyglądały te całe przekładnie.
– Hm… 290152? – rzuciła po sekundzie wahania nad czymś, co zapamięta, i co nie będzie nazbyt oczywiste, jak urodziny jej czy jej brata. – Dzięki. Niezłe te wasze szyfry. A kosmiczne jajo trafiło do żaru, jeśli niczego nie schrzaniłam, trzeba wyjąć je jutro i wtedy zacznie się wykluwać. Malcem trzeba będzie się zaopiekować, ale pewnie was skrzat powinien być w stanie ogarnąć sprawę z dokarmianiem go, to nie jest coś bardzo skomplikowanego.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.