• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
26.09.72 | The night in Soho | Edge & Elliott

26.09.72 | The night in Soho | Edge & Elliott
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#2
23.01.2026, 01:56  ✶  
Mieszkanie na wybrzeżu mogło koić jego duszę, ale za każdym razem kiedy wracał do Londynu docierało do niego, że nie dało się oszukać własnej natury – był, jest i będzie człowiekiem z miasta. To wszystko, co go otaczało, wżarło się w jego jestestwo tak, jak grzyb przejmował coraz większą część tego, co postanowił porastać. Szarość tutejszych ulic, smród samochodów, idiotyczna uliczna moda. Był tym wszystkim, bo tym przesiąknął do cna, a jednocześnie... czy wciąż tu pasował? Czy on... kiedykolwiek gdziekolwiek pasował...? Nie pasował do swojej rodziny, dlatego matka go porzuciła. Nie pasował do Bellów, dlatego porzucił ich. Nie pasował do Fontaine i jej planów na Ścieżkach. Nie pasował do pozera jakim był Cain. Nie pasował do sielankowego świata Laurenta. Nie pasował do Rejwachu. Nie pasował do Johna. Pasował pewnie do celi więziennej, w której wydaje swoje ostatnie tchnienie, ale takie karaluchy i przybłędy jak on tak już chyba miały, że się wzbraniały przed trafieniem tam gdzie ich miejsce i robiły to dobrze. Zamiast tego stawały się zmorą tych, co ich zapewne nie chcieli spotkać, ale nie mieli wyboru. Pojawił się za plecami Elliotta niczym zmora. Do niego też nie pasował, przeszło mu przez myśl, kiedy w wymiotującym na chodnik mężczyźnie rozpoznał tak charakterystyczną osobę ze swojej przeszłości. Wciąż był piękny. Z tymi blond włosami opadającymi na smutne oczy nieprzerwanie robił na Flynnie ogromne wrażenie, nawet kiedy znajdował się w tak żenującej sytuacji. Myśli więc biegły przed siebie ile sił w nogach. Biegły, biegły i... Musiały zwolnić, bo nawet on zdążył się zbyt wiele razy sparzyć. Pożądanie stawało się niebezpieczną grą, kiedy jednym z elementów składowych była jednostronna miłość, a on nie potrafił się nie zakochiwać. To zawsze zaczynało się tak samo. Spotykał kogoś na dnie otchłani, a później to stawało się regularne. Raz za razem oddawał się temu, a później... to nigdy się nie udawało.

– Tak, to ja. – Jego głos nie zmienił się za bardzo. Wielu uznałoby go za paskudny, nieprzyjemny, ale nie ktoś, kto miał szansę usłyszeć go w chwili, kiedy szeptał coś i mówił miękko z pełnią swojej pasji. Dziwaczny jąkała ze Ścieżek okazywać się niezwykle czarującym człowiekiem, jeżeli dałeś mu szansę w spotkaniach sam na sam. Szkoda tylko, że łańcuchy i noże noszone przy sobie dobitnie przypominały jak wiele krwi nosił na rękach. Daleko mu było kogoś, kogo dało się nazwać dobrym, nawet jeżeli wielu próbowało tłumaczyć jego postępowanie chorobą i zagubieniem. – Jeżeli mieszkasz tam gdzie wcześniej, to w drodze do domu czeka cię coś gorszego niż utrata portfela – powiedział, robiąc kilka kroków pozwalających mu na stanięcie z boku i oglądanie go z innej perspektywy. Przekręcił głowę w bok, jak ciekawski pies. – Potrzebujesz pomocy? – Wsadził ręce w kieszenie skórzanej kurtki i zmarszczył brwi. Po jego minie i pozie, jaką przybrał, od razu wiadomo było, że wystarczyło słowo żeby poszedł w swoją stronę i dał Malfoyowi spokój. Wybrzmiało w tym, niesione echem wspomnień inne pytanie: chcesz zabawić się bardziej? Zwolnienie w biegu do kompletnego upodlenia się nie oznaczało, że trzeba było tę zabawę przerwać. Właściwie, to bardzo łatwo dało się wyciągnąć ręce po więcej. Crow przecież zawsze miał coś przy sobie. Propozycja nie wybrzmiewała nigdy głośno, ale była tam – wisiała nad każdą rozmową z nim jak groźba.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (769), The Edge (536)




Wiadomości w tym wątku
26.09.72 | The night in Soho | Edge & Elliott - przez Elliott Malfoy - 22.08.2025, 00:34
RE: 26.09.72 | The night in Soho | Edge & Elliott - przez The Edge - 23.01.2026, 01:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa