23.01.2026, 02:22 ✶
Był człowiekiem noszącym wiele imion. Był jednym z największych postrachów Nokturnu. Zmorą, która pojawiała się przy tobie po to, żeby odebrać ci twoje ostatnie tchnienie. Każdy, kto znał te historie, spoglądał na niego z oczywistą przy takim upodleniu dozą przerażenia. Crow był jego najdoskonalszą maską, a odgrywanie go nie powinno przychodzić mu z trudem, więc... dlaczego trzęsły mu się ręce? Bardziej niż makabrycznym upiorem wydawał się teraz być kimś głęboko chorym, niepotrafiącym zebrać się na odwagę aby odpowiedzieć chociaż na jedno zadane mu pytanie. Znów stał się skrępowanym niemową. Może dlatego, że niemowa był lepszy niż jąkała. Nagle fakt, iż to on występował na scenie na oczach setek ludzi wydawał się czymś brutalnie niewiarygodnym. Smutne oczy przysłonięte kępą czarnych loków krążyły pomiędzy osobami chcącymi wejść z nim w interakcję. Słyszał ich. Tak dużo osób, tak dużo pytań, tak... Tak mało mentalnej przestrzeni na to, żeby zrozumieć co dokładnie się wokół niego dzieje. Żałował, że tu przyszedł. Niczym szaleniec spojrzał głęboko w oczy Kayleth i na granicy niesłyszalności wyszeptał:
– Mesjasz. – Na jednym wdechu, chociaż zrobił pomiędzy tym wszystkim długą przerwę. – Mesjasz mugoli. – A następnie drżącymi rękoma jej te nieszczęsne gruszki podał.
Trigger Warning: Morderstwa (Odkryj)
Przywykł już dawno do bycia potworem – do uczucia gorącej krwi rozbryzgującej się na gołe dłonie, do ostatnich stęknięć powoli milknących pod naciskiem jego palców.
Trigger Warning: Ciasne jaskinie, gnijące trupy (Odkryj)
Potrafił znieść wiele, o wiele więcej niż większość ludzi – kiedyś godzinami czołgał się po najciaśniejszych korytarzach Ścieżek, przeciskał się cudem przez jaskinie i wyciągał z nich rozkładające się zwłoki tych, których zwiódł na pewną śmierć w przyciasnych szczelinach i tunelach wydrążonych pomiędzy zapadającymi się skałami. Bycie wysokim i umięśnionym było przydatne kiedy wyrwałeś łatwe panienki w biurze Brygady lub Rose Noire, ale nie wtedy, kiedy goniłeś szczury w kompletnej ciemności i zaczynałeś puchnąć. A później taki Crow czekał aż zadusi cię martwe powietrze i wyszarpywał twoje zwłoki kawałek po kawałku, żeby pani podziemi była zadowolona z jego pracy.
– Mesjasz. – Na jednym wdechu, chociaż zrobił pomiędzy tym wszystkim długą przerwę. – Mesjasz mugoli. – A następnie drżącymi rękoma jej te nieszczęsne gruszki podał.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.