Przerwa między zajęciami, a także wolne godziny po zajęciach szkolnych, musiał być wykorzystywany na zagłębianie wiedzy z różnych książek i podręczników. Xenophilius łaknął wiedzy, był wciąż ciekawy nowych rzeczy, szukając w nich również bardziej i mniej sensownych wyjaśnień. Szukał też czegoś, co wymagało jakiejś definicji, czegoś niespodziewanego, niespotykanego. O ile świat mugolski takim zapewne był, to jednak bardziej inspirująca wydawała się w tej chwili książka jaką czytał. Zagłębiał wiedzę na temat "Fantastycznych Zwierząt i jak je znaleźć", pióra Newtona Skamandera. Był tak pochłonięty lekturą, że nie zwracał uwagi na otoczenie. Na to, że ktoś może mu zrobić psikusa, mogą coś ukraść. Ale nie miał przy sobie nic wartościowego. Jedynie tę książkę, w której czytał o buchorożcach.
Słowo po słowie. Zdanie po zdaniu. Wpadł w taki trans, że nie słyszał jak ktoś się zbliża. Ktoś podchodzi. Może mu się zdawało? Może ta osoba była tak cicho, że nie chciała mu przeszkadzać? Wnet nagle poczuł, że coś albo ktoś, obejmuje go w pasie, kładzie głowę na ramieniu i szepcze do ucha. Młody blondyn aż podskoczył w miejscu, a książka zaczęła robić mu taniec w rękach, gdzie próbował ją złapać. Skończyło się niepowodzeniem i lektura, jaką pochłaniał, wylądowała na brukowanym chodniku. Otwarta tak, że część kartek w środku, mogła się złożyć. Zaś okładki były widoczne z góry, jak się spojrzało. Lovegood wystraszył się, nagłego i niespodziewanego "ataku" przyjacielskiego.
- Na Merlina…. Wystraszyłaś mnie…Chwycił się za serce, jakby chciał udawać zawał. Ale uśmiechnął się odwróciwszy głowę, aby spojrzeć na twarz Mathildy. Gdyby go nie trzymała, to pewnie i on spadłby z tego murka, jak książka z jego rąk.
- Czytałem o buchorożcach.
Odpowiedział na jej pytanie po chwili. Gdy zarejestrował, o co go pytała.