- Wydaje mi się, że będzie bezpieczniej, chociaż z Tobą to nigdy nie jest takie oczywiste. - Dodała z uśmiechem, chciała nieco rozluźnić atmosferę, a o przygodach Erika z gotowaniem słyszał chyba każdy z ich najbliższych znajomych, nie radził sobie z tym najlepiej, ale nikt nie był przecież idealny, prawda? Każdy miał jakieś swoje mankamenty, musiał z tym żyć, to nie było przecież nic wielkiego. - Nie byłeś wyjątkiem, ostatnio po prostu płonęło bardzo wiele rzeczy. - Dodała jeszcze chcąc go nieco pocieszyć.
- Nie mam i nigdy nie będę mieć. - Zarzekała się, oczywiście, że to robiła. To, co ostatnio przeczytała było naprawdę paskudne, nie miała pojęcia w ogóle jak to możliwe, że ktoś dopuścił do publikacji tego obrzydliwego artykułu. - To było wyssane z palca, nie wiem, jak mogli pozwolić na publikację czegoś takiego, ktoś powinien ponieść za to konsekwencje. - Nie wspominała o tym, że była okropnie zirytowana tym, że ktoś, jakaś pani, która miała podsunięte wszystko pod nos śmiała twierdzić, że jej dorobek był efektem sponsorowania cukierni przez jej przyjaciół. Figgówna włożyła w to ogrom pracy, tak naprawdę całe lata pracy, naprawdę zabolało ją to, co przeczytała na swój temat, były to oszczerstwa, za które ktoś powinien ponieść konsekwencje, niestety wiedziała, jak działał ich świat, wiedziała, że raczej nie uda jej się nic wskórać, chociaż ją zniesławili, tak właśnie wyglądała sprawiedliwość.
Ruszyli w stronę jej królestwa, które znajdowało się na zapleczu. Kuchnia była ogromna, nie ma się co dziwić, Norce zależało na tym, żeby mieć dużo miejsca do eksperymentowania, do tego gdzieś musiała tworzyć świece i kadzidła dla swoich przyjaciół, pracownia była naprawdę bardzo mocno przez nią dopracowana, znajdowały się tu wszystkie możliwe sprzęty, poniekąd było to jej małe laboratorium cukierniczo-alchemiczne. Jej słodkości były połączeniem zwyczajnego gotowania i magii, eliksirów, tworzyła tutaj najdziwniejsze mieszanki, które zasmakowały czarodziejom.
- Wiesz, nie podoba mi się to, że ktoś umniejsza moim zasługom, wkurza mnie to, ale nic nie mogę z tym zrobić, bardziej martwi mnie to, że postanowili wyciągnąć naszą przyjaźń, nie chciałam być dla Ciebie problemem, zastanawiałam się nawet, czy wiesz, czy nie lepiej byłoby, abyśmy przez chwilę przestali się pokazywać razem. - Trudno jej było to powiedzieć, bo przecież Erik od lat był jej bliski, nie wyobrażała sobie swojego życia bez jego obecności, jednak jeśli miało to mu w jakikolwiek sposób pomóc, to była gotowa dla poświęceń, tak robili przyjaciele, prawda? - Nikt mi się nie naprzykrzał, przynajmniej jak na razie, ludzie mają swoje problemy. - Musieli radzić sobie ze stratami związanymi z pożarami, miała wrażenie, że Londyn jeszcze w pełni nie odżył, może to i lepiej, każdy był bowiem zajęty sobą.