- Zawsze, wszystko sprawdzam, przezorność popłaca. - Szczególnie jeśli chodziło o grilla, ten bowiem łączył się z ogniem, a zdecydowanie wolałaby, żeby ich dom przypadkiem nie spłonął przez dzieciaki, które lubiły bawić się tym, czym nie powinni. Zresztą ojciec bardzo dbał o swój sprzęt i nie dopuszczał do niego byle kogo, zapamiętała jednak tę uwagę, przy następnym grillu na pewno zamierzała zadbać o to, żeby wszystko zostało dokładnie sprawdzone, zresztą zamierzała znaleźć winowajców, ich rodzice na pewno będą zadowoleni z pomysłowości swoich pociech.
- Co robiłam? Zapewne się uczyłam, w przeciwieństwie do Ciebie mam jakieś ambicje. - Odburknęła bratu, to akurat pewnie było prawdą, Prudence większość wolnego czasu spędzała w książkach, nawet w domu podczas przerwy świątecznej, zależało jej na tym, aby mieć dobre oceny. W końcu miała dostać się do Munga, a żeby tam trafić musiała odpowiednio zdać egzaminy. Czytała więc wszystko, co wpadło jej w dłonie, a jako, że czytała to i zapamiętywała, później musiała odpowiednio katalogować to w swojej głowie, żeby nic jej się nie pomieszało. To było naprawdę wymagającym i czasochłonnym zajęciem.
W domu pozwalała sobie nie pilnować wszystkiego, chociaż czasem trudno jej było walczyć ze szkolnymi naleciałościami, lubiła dbać o otoczenie, jednak czasem pozwalała sobie na odrobinę luzu, tutaj, czy u babci Ellie, właściwie przede wszystkim u babci Ellie. Powinna ją odwiedzić, najlepiej jutro, tak to był naprawdę dobry plan.
Wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę, naprawdę sądził, że to do niej przemówi? Niesamowite, naprawdę nie miała pojęcia skąd brał te pomysły. Nie potrafiła jednak odpuścić sobie wyobrażenia go sobie bez nóg, to było całkiem zabawne, chociaż zdecydowanie wolałaby nie być skazana na dbanie o niego, nie miałaby wtedy czasu na naukę. - Oczywiście, że padłoby na mnie, jakżeby inaczej, to zawsze odbija się na mnie. Niech Ci będzie, pomogę Ci, ale jeszcze mi się za to odpłacisz. - Aktualnie nie miała pomysłu w jaki sposób mógłby to zrobić, ale na pewno na dniach coś wymyśli.
Bombki nie próżnowały, fruwały w powietrzu, znalazły się nad ich głowami i poleciały dalej. Nie zdążyli zareagować, wspaniale. Musieli czekać na kolejną rundę. Miała nadzieję, że uda im się szybko je złapać, nie chciała bowiem spędzić na dworze zbyt wiele czasu, zdecydowanie wolała zaszyć się w swoim pokoju, pod kocem z książką w jednej dłoni i kubkiem herbaty w drugiej. Tak, ta myśl spowodowała, że stała się bardzo zdeterminowana, aby zajęli się tym problemem jak najszybciej.
Eliasz zaczął przeganiać bombki na bok, wyglądało to całkiem śmiesznie z tej pozycji, w której się znajdowała, ale to chyba działało - udało mu się to zrobić, zmylił je, niesamowite, oczywiście nie skomentowała tego, nie chciała mu przyznać, że było widać, że wie co robi.
Postanowiła zaskoczyć ich przeciwników, rozbiegła się i wyskoczyła do góry, żeby spróbować je złapać.
Sukces!
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control