25.01.2026, 08:48 ✶
-Tak? Powiedz to mojej mamie.
Co prawda Charlotte, jak sama mówiła, była królową, nie księżniczką, ale czy księżniczce aż tak daleko było do królowej?
Czy Jessie byłby gotów zmierzyć się z własnym lękiem, deptającym mu po piętach od lat, tylko po to, żeby doświadczyć ten przyjemności bycia uratowanym przez Hannibala Selwyna? Wydął wargi i zmrużył oczy, wpatrując się w przyjaciela bez mrugania. Pojedynek spojrzeń, podczas którego kalkulował w głowie, czy dałby się podpuścić i czy faktycznie byłby w stanie to zrobić.
-Masz rację, nie zrobiłbym tego - powiedział, kapitulując bez najmniejszej oznaki wstydu. -Mam na to za dużo zdrowego rozsądku, a ratować mnie możesz na wiele innych sposobów.
Mogli przecież zaaranżować naprawdę dużo okazji, żeby Hannibal został bohaterem Jessiego, nie uwzględniając przy tym skakania do wody, a nawet zwykłego zbliżania się do jeziora, morza, oceanu, czy innego basenu.
Niestety, w ten sposób działał świat, że w wielu miejscach "plecy" mogły decydować bardziej, niż samo doświadczenie i ambicja, tym bardziej dla osób, których rodowód nie był tak "czysty" jak u konkurentów. Oczywiście, nie miał zamiaru obwiniać matki za jej wybór - w tym momencie Jessie nie był w stanie wyobrazić sobie lepszego ojca, niż Ned - ale prawdą było, że miał on wpływ na przyszłość Jaspera i jego rodzeństwa. Z pewną niechęcią godził się z myślą, że może kiedyś będzie musiał poprosić matkę i wujków o pomoc w zdobyciu pracy. Dlatego miał jednak tę małą nadzieję, że uda mu się w samym banku. Dlaczego z jego ust wyrwało się cierpiętnicze jęknięcie, kiedy Hannibal wymienił zalety zatrudnienia się w Ministerstwie, w którym jednak nie chciał próbować.
Coś się kończy, a coś się zaczyna - podobne myśli wiły się w głowie Jessiego, kiedy wpatrywał się w gwiazdy nad nimi. Był to prawdopodobnie ich ostatni raz na Wieży, może ich ostatni szlaban, i Krukon poczuł w brzuchu ten nieznośny, znajomy uścisk - nie czuł się jego gotowy, by to wszystko kończyć i zostać wepchniętym w świat, w którym historia krwi była ważniejsza, niż umiejętności i doświadczenie.
Mogło być zwykłym zbiegiem okoliczności, że w momencie, w którym opuszki palców Hannibala dotknęły kosmyków jego włosów, Jessie przymknął oczy. Myślał nad swoim marzeniem. Nie ubierał go w słowa, ale wypełnił nim swoją myśl, jakby dzięki temu miało ono większą szansę na spełnienie.
Uśmiechnął się lekko.
-Mam nadzieję, że się spełni. I że powiesz mi, kiedy to się stanie.
Koniec sesji