• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence

[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#6
25.01.2026, 23:25  ✶  

Jego postawa świadczyła o tym, że to on był u siebie. W swoim przedziale, w swoim pociągu, w swojej drodze. Nie powinno jej tu być, i ona i on doskonale zdawali sobie z tego sprawę, nie pasowała tutaj, była intruzem, który się wkradł do tego miejsca. Starała się jednak udawać, że doskonale wie co robi, że wybrała ten przedział z jakiegoś powodu, miała zamiar się do niego dosiąść, czy mu się to podobało, czy nie.

Musiała jakoś namówić go to tego, aby razem wysiedli z tego pociągu. Nie mogli zostać tu zbyt długo, tak naprawdę nie miała pojęcia ile czasu dostała na ewentualne negocjacje, co powodowało, że wolałaby jednak działać nieco szybciej. Po pierwszej interakcji jednak wiedziała, że nie będzie to możliwe, bo patrzył na nią jak na kogoś obcego, w tej chwili jej nie kojarzył, zapomniał kim była, to dość mocno komplikowało jej plany, jednak Prudence jak to Prudence nie miała zamiaru się poddawać. Musiała wejść w to głębiej, obudzić go, wyrwać z tego letargu, wyrwać go z tej ostatniej drogi, nie brała pod uwagę innej ewentualności.

Nie przestawał na nią patrzeć, czuła, że ją ocenia, nie musiał mówić tego w głos, dało się to wyczytać z jego spojrzenia, chłodnego, jakby coś właśnie kalkulował w swojej głowie. Póki co jeszcze jej nie wyrzucił, nie pozbył się jej, więc nie było najgorzej.

- Wszystko zależy od perspektywy. - Kilka sekund mogło decydować o całym życiu, kilka sekund też mogło być ledwie zauważalne, mogło to być wszystko i nic, zależało od tego kiedy i kto na to patrzył. Najwyraźniej w jego przypadku, w tej chwili te kilka sekund mogło być decydujące, przynajmniej tak twierdził.

- W tym przypadku faktycznie wystarczy kilka sekund. - Wystarczyłby pewnie i ułamek sekundy na to, by stwierdzić, czy ktoś przeszkadza. Przedział był jego, gdy się w nim znalazła, nikogo tutaj nie było, zakłócała ten spokój, wparowała tutaj nie biorąc pod uwagę tego, że mógłby ją tak po prostu wyprosić.

- Po tej minucie następuje kolejna weryfikacja? Czy zasługuje na kolejne, czy wtedy już decyzja zostaje podjęta? - Zastanawiała się jeszcze ile razy będzie podważał jej obecność. Oby to był ostatni raz.

Widziała, że znowu się przesunął, chciał pokazać jej, że to miejsce należy do niego, że nie ma tu dla niej wolnej przestrzeni, to jednak nie wystarczyło, aby uznała, że ma stąd wyjść, do tego była jeszcze długa droga, będzie musiała jakoś nakłonić go do tego, aby ruszył z nią. To mogło być problematyczne, ale aktualnie skupiała się na tym, aby zostać w tym przedziale, tamtym będzie się przejmowała później. Przełknęła głośno ślinę, zaczęła zastanawiać się nad tym, ile właściwie miała czasu, jak szybko powinna działać. Musiała to robić ostrożnie, bo nie chciała doprowadzić do żadnych szkód, to zadanie wymagało ogromnej precyzji, a nie miała żadnego doświadczenia i działała po omacku.

Bronił się przed tym, aby tutaj została. Wyczuwał, że nie pasuje do obrazu, że zaburza spokój, starał się jej pozbyć, jednak to nie był pierwszy raz, kiedy ktoś sugerował jej, że jest tam, gdzie nie powinna być. To nie było dla niej szczególnie kłopotliwe, wiedziała jak się zachować. Przyjęła pewną siebie postawę, aby pokazać, że jest wręcz przeciwnie, że faktycznie jest to jej miejsce.

- Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie wydajesz się być kimś komu przeszkadzałyby drobne komplikacje, więc i ja nie powinnam Ci przeszkadzać. - Mówiła cicho, spokojnie, nie okazywała po sobie, jak wiele zależy od tego w jaki sposób przeprowadzi tę rozmowę, nie mogła sobie pozwolić na to, aby emocje przez nią przemawiały, spokój był wskazany, więc tej wersji siebie się trzymała.

- Z drugiej strony, jeśli droga ma być długa to dobrze jest mieć z kim spędzić podróż, wtedy czas mija szybciej, nim się obejrzysz będziesz na miejscu, tak to wszystko będzie Ci się dłużyć. - Być może komfort będzie nieco obniżony, będzie miał mniej miejsca na swoje długie nogi, jednak starała się znaleźć jakiś argument za tym, że jej obecność w tym miejscu mogła nieść ze sobą coś pozytywnego. Próbowała być przekonująca, chociaż wiedziała, że trafił się jej bardzo sceptycznie do tego nastawiony oponent.

- Trudno jest coś łamać, jeśli nigdy się do tego nie dosięga, to bardziej poszukiwanie własnej przestrzeni, własnych zasad, skoro inne nie do końca są stworzone dla mnie. - Zawsze starała się jakoś obejść ogólne założenia, poszukać luki przez którą mogłaby się prześlizgnąć, teraz przecież robiła to samo. Nie powinno jej tu być, a jakoś się tutaj znalazła, weszła do miejsca, w którym on zaczynał swoją ostatnią podróż.

- Mam odmienne zdanie na ten temat. Czasem, w takich prostych sprawach to działa właśnie w ten sposób, spójrz na siebie, spójrz na mnie, idealnie pasuję do tej wolnej przestrzeni, która nie jest Ci potrzebna, myślę, że nawet ślepy by to zauważył. - Zdecydowanie mieli co do tego różne podejście, ale to też nie był pierwszy raz, jak zawsze akceptowała jego zdanie, co nie świadczyło jednak o tym, że weźmie je pod uwagę, bo naprawdę chciała tutaj zostać. - Bywają, jeszcze się o tym przekonasz. - Jej głos brzmiał tak, jakby była o tym święcie przekonana. Nie miała pojęcia dlaczego mówił o kompatybilności, to często między nimi padało, być może nie wszystko z niego wyparowało, może gdzieś tam bardzo głęboko tkwiło to wszystko, tylko trzeba było to wyciągnąć w odpowiedni sposób, musiała sprawić, żeby jakoś sobie przypomniał.

- Nie zawsze możemy dostać to, co nam się podoba. Nigdzie się nie wybieram, chyba musisz się z tym oswoić, dotarło do mnie co mówisz, nie zamierzam na siłę wciągać Cię w nawiązywanie więzi, chociaż nie powiem, to mogłoby być ciekawe, może jeszcze zmienisz zdanie. - Próbował ją dystansować, zapewne spodziewał się, że po takim defensywnym podejściu sama odwróci się na pięcie i opuści jego przedział, jego wagon, jego pociąg, ale to na nią nie działało. Była trudnym przypadkiem.

Ulżyło jej kiedy powiedział to swoje witamy na pokładzie, wydawało jej się, że zaakceptował jej obecność, być może nie był do tego jakoś szczególnie przekonany, może wcale jej tutaj nie chciał, ale jednak odrobinę się przesunął, dzięki czemu mogła usiąść. Miała wrażenie, że rytm jaki czuła pod nogami nieco się zmienił, nie było już tego głośnego, charakterystycznego dźwięku towarzyszącego pociągom, zrobiło się nieco ciszej, a wagon zaczął się kołysać. Spojrzała na okno, otoczenie również się zmieniło. Być może tak działało to miejsce, kiedy chciał wprowadzić jakieś zmiany, to one po prostu się działy, w końcu to było jego pomiędzy, to on decydował o tym, jak wyglądało. Interesujące.

- Zarejestrowałam, nie chcesz, żeby było miło, muszę się z tym chyba pogodzić. - Wróciła do niego spojrzeniem, nie spodziewała się, że negocjacje będą takie wymagające, chociaż, czy w ogóle powinna się czegokolwiek spodziewać? No nie do końca, była w miejscu, w którym nie powinno jej być tylko dlatego, że udało jej się przeczytać sporo książek, tylko dlatego, że znała teorię, szkoda, że praktykę musiała ćwiczyć właśnie na nim, wolałaby się tutaj pojawić bardziej pewna swoich umiejętności, ale było, jak było. Nic nie mogła z tym zrobić.

- Nie mam pojęcia dlaczego tak usilnie próbujesz mi wmówić, że tutaj nie pasuje, przecież gdybym powinna być gdzieś indziej, to nie byłabym tutaj, to całkiem prosta sprawa. -  Nie była zbyt dobrym kłamcą, ale musiała brnąć w tę wersję, wiedziała, że tutaj nie pasuje, wiedziała, że tak właściwie to nie mogła tu być, ale nieco obeszła zasady, którymi kierowała się ta przestrzeń.

- Mam jedną sprawę do załatwienia, kiedy ją załatwię, to będę wracać, może o to chodzi. Nie zamierzam długo tu zostać. - Tak naprawdę miała tutaj zostać dopóki nie uda jej się namówić go do tego, aby z nią wrócił, i to mogło potrwać sporo czasu, ale nie przejmowała się tym, że miejsce mogło być niezbyt gościnne, nie potrzebowała zaproszenia, aby się tutaj znaleźć.

Spoglądała na niego, widziała, że coś się stało, coś sobie przypomniał, jego postawa się zmieniła, jakby czegoś szukał. Dotknął kciukiem palca, przygryzła dolną wargę kiedy to robił, wiedziała, co powinno się tam znajdować, wiedziała, czego brakowało. Być może on nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, ale coś mu nie pasowało, dało się to wyczuć. Prue zawsze była dobrym obserwatorem.

Drgnęła kiedy się odezwał, ten ton przypominał jej momenty, kiedy nie do końca pałali do siebie sympatią, a raczej usilnie próbowali pokazywać sobie nawzajem jak bardzo za sobą nie przepadają, chociaż to nie był prawda. Dawno nie zwracał się do niej w ten sposób. Nie była do tego przyzwyczajona.

- Przepraszam, to odruch. - Niemalże od razu odwróciła wzrok, przynajmniej na chwilę, nie chciała, żeby czuł się niekomfortowo, nie chciała w żaden sposób wzbudzać w nim negatywnych uczuć. - Niczego nie próbuję, po prostu lubię patrzeć. - Dodała jeszcze, żeby to nieco sprostować, wyjaśnić, chociaż był to bardzo gówniany argument.

- Nie pozbyłbyś się mnie stąd tak łatwo, jestem bucooporna. - To mogłoby być wyzwanie, na szczęście nie zawiodła go i faktycznie znalazła w kieszeni tę gumę balonową, dzięki czemu jej aktualna miejscówka była bezpieczna, nie miał jej marudzić, nie miał wyrzucić ją za drzwi, przynajmniej jak na razie. Przesunęła się nieco do tyłu, aby oprzeć się wygodniej, nie mogła siedzieć tutaj jak na szpilkach, już nie musiała tego robić, bo przecież zaakceptował jej obecność. Być może nie z jakimś ogromnym entuzjazmem, ale nadal nie wyrzucił jej stąd i chyba nie miał zamiaru tego robić.

Obserwował dłoń, którą wyciągnęła w jego stronę, jakby analizował ten gest, a był całkiem prosty, chciał gumę - dostał gumę. Nie było w tym żadnych, ukrytych intencji, no może, może miała nadzieję, że jej smak i zapach przypomną mu coś. To byłoby sporym ułatwieniem, nie mogła jednak liczyć na to, że będzie to wystarczające. Znajdowali się przecież w naprawdę dziwnym miejscu, odbywali jego potencjalnie ostatnią podróż na pewno potrzebne było coś więcej, aby się przebudził, aby dotarło do niego kim jest i co właściwie się dzieje.

Gdyby tylko wiedział, że w jego słowach jest sporo racji. Obiecała mu tego lizaka, nigdy jednak mu go nie wręczyła, jakoś nie było okazji, czekała na odpowiedni moment, zaopatrzyła się nawet w te porzeczkowe bo powiedział, że to jest jego ulubiony smak. Wyciągnęła wolną dłonią lizaka z kieszeni i pomachała nim w powietrzu. Zrobiła to szybko, a po chwili znowu schowała go do kieszeni. - Żeby nie było, to właśnie go widziałeś, więc nie możesz mi nie ufać, waluta istnieje, tylko czeka na swój czas. Muszę mieć czym negocjować. - Potrzebowała czegoś na później, kto wie ile właściwie potrwa ta podróż, co się jeszcze podczas niej wydarzy, musiała mieć coś do zaoferowania w zanadrzu, nie spodziewała się, że będzie negocjować przy pomocy lizaka, ale musiała to po prostu zaakceptować.

Ich dłonie się dotknęły, tak właściwie to ledwie się musnęły, a on zareagował na to bardzo intensywnie. Odsunął się gwałtownie, jakby go poparzyła. Ręka Prudence nadal znajdowała się w powietrzu, w przeciwieństwie do tej jego, którą szybko zabrał, jakby jej dotyk sprawił mu ból. Zesztywniał niemalże od razu, jego postawa się zmieniła, uciekał przed tym. Uciekał przed nią trudno jej było na to patrzeć, ale starała się nie dać po sobie poznać, że zabolał ją ten odruch. Nie reagował tak na nią, nigdy. Dotarło do niej to jego nie. Nie chciała przekraczać jego ranić, nie chciała go krzywdzić, więc ostrożnie zabrała rękę. Położyła ją sobie na kolanach, odruchowo też na nią spojrzała, wpatrywała się w dłoń jakby była jakimś przeklętym narzędziem.

Przez chwilę nie odrywała wzroku od swoich kolan, tak właściwie to od ręki, która na nich spoczywała. Ten dotyk musiał mu nie pasować, być może to, że nie powinno jej tu być sprawiało, że ten gest przyniósł ze sobą zbyt intensywne doznania. Nie miała pojęcia, wkurzało ją to, że nie wiedziała w jaki sposób działało to miejsce, ten świat. Musiała się jednak dostosować, nie mogła przekraczać granic, żeby go nie skrzywdzić, chodziło przecież tylko i wyłącznie o niego. Uniosła spojrzenie, gdy usłyszała szelest papierka. Dłuższą chwilę otwierał gumę, robił to z celebracją, jakby dokonywał jakiegoś rytuału, przyglądała się temu z ciekawością.

Próbował wyznaczyć granice. Mówił do niej o tym. - To był przypadek. - Nadal starała się brzmieć spokojnie, jakby to co się stało nie zrobiło na niej żadnego wrażenia, jakby ta jego demonstracja w ogóle jej nie poruszała. Musiała być spokojna, musiała nad sobą panować. - Jasne, nie będę Ci wchodzić w przestrzeń, nie zrobiłam tego celowo, nie sądziłam, że to będzie dla Ciebie takie niewygodne. Zresztą przecież to nie było nic wielkiego, ale się nie powtórzy, przynajmniej nie teraz. - Wolała to zaakceptować, bo obawiała się, że okaże się jeszcze, że wyrzucenie jej z przedziału wcale nie będzie takie kłopotliwe, jak mu się na początku mogło wydawać.

Później zaczął się przyglądać swoim rękom, robił to dokładnie, kolejny raz, jakby dalej czegoś szukał i nie mógł znaleźć, a później spojrzał na nią, zbyt uważnie na to, aby to był przypadkowy gest. Musiał jakoś połączyć kropki, coś sobie uzmysłowić, czekała tylko na to, co to będzie. Nie spodziewała się raczej niczego dobrego.

Zmarszczyła nos, zmrużyła oczy, patrzyła na niego próbując zrozumieć do czego zmierza. Artefakt. Sądził, że coś mu ukradła. Nieźle, naprawdę wspaniale, jeszcze tego brakowało, żeby wziął ją za złodziejkę, czy w ogóle mogło być gorzej? Chyba nie. Nikt jednak nie mówił, że to będzie łatwe zadanie, musiała sobie jakoś z tym poradzić, zawsze sobie radziła, prawda? Powtarzała to sobie w głowie. Musiała wyglądać pewnie i spokojnie, jakby naprawdę wiedziała co robi.

Nie znosiła mieć w nim przeciwnika, czy z nim walczyć, dużo bardziej przepadała za tym, kiedy ze sobą współpracowali, to było dla niej bardziej naturalne, bo wiedziała, że istniała szansa na to, żeby ją pokonał, szczególnie jeśli zamierzał udowodnić jej w jakiś prosty sposób, że była odpowiedzialna za jego zgubę.

- Nie jestem odpowiedzialna za przejęcie artefaktu, to oni to zrobili, często nie dotrzymują umów. - Musiała na poczekaniu wymyślić jakąś bajkę, najważniejsze aby nie wziął jej za jedną z nich, kimkolwiek by nie byli, to wydawało jej się być najlepszą możliwością.

- Również mi coś zabrali, i nie chcą oddać, zjawiłam się tu po to, aby odzyskać to co moje, nie jestem Twoim wrogiem. - Czy jej uwierzy? To było bardzo wątpliwe, wiedziała jak wyglądała jej sytuacja. Pojawiła się tutaj znikąd, to była jego przestrzeń, teraz coś mi zginęło, a poza nią raczej trudno było się doszukać kogoś innego kto mógł być zamieszany w sprawę. Nie wyglądało to dla niej najlepiej, ba była skłonna nawet stwierdzić, że znajdowała się w bardzo, ale to bardzo chujowej sytuacji.

- Pomogę Ci odzyskać to co Twoje, tylko musisz mi zaufać. - Nie spodziewała się, że to zrobi, ale warto było spróbować, czyż nie? - Razem będzie nam łatwiej dostać to co nasze. - Po raz kolejny podkreśliła to, że ona też miała coś do odzyskania, jakby to miało być jakąś kartą przetargową, wiedziała przecież że z natury był samowystarczalny, wolał nie współpracować z obcymi, ale jaki miała właściwie wybór, jeśli nie spróbowanie takiego manewru?



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (37615), Prudence Fenwick (23586)




Wiadomości w tym wątku
[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.01.2026, 16:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 00:59
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.01.2026, 05:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 20:27
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.01.2026, 18:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.01.2026, 23:25
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.01.2026, 06:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.01.2026, 19:47
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.01.2026, 19:37
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.02.2026, 14:03
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.02.2026, 01:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.02.2026, 12:39
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.02.2026, 02:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 07.02.2026, 14:34
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 08.02.2026, 22:55
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.02.2026, 22:14
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.02.2026, 13:10
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.02.2026, 23:48
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.02.2026, 20:46
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.02.2026, 13:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa