26.01.2026, 18:03 ✶
Zaśmiał się lekko. Na medycynie znał się o tym, żeby przypomnieć sobie z zajęć Zielarstwa jakieś rośliny z właściwościami leczniczymi, ale sam mógł się domyślić, że medycyna nie była już taka sama, jak w czasach, w których spisywane były te książki i wiele sposobów leczenia ludzi uległo mniejszej lub większej zmianie. Z pewnością niektóre choroby były dawniej leczone w sposób, który obecnie wywoływał raczej wybuch śmiechu, niż cudowne ozdrowienie. Z pewnością znajdą się również choroby lub dolegliwości, leczone w jakiś sposób wtedy, ale teraz już inaczej albo wcale, ponieważ od dłuższego czasu się po prostu nie ujawniały.
-Absurdalne w jakim stopniu? I potrzebujesz z tym pomocy? - spytał, wskakując na wypchaną torbę.
Mało kto zdołał wyrobić sobie o goblinach ciekawe zdanie, ale słysząc raczej mało pochlebne komentarze na ich temat, Jessie tylko trochę się zdziwił, że Dora nie powtórzyła jednej z takich właśnie opinii. Kwestia postrzegania prawa własności przez wampiry była jednak wszystkim doskonale znana.
-Tak, niestety to prawda - westchnął. -Uważają, że jeśli coś stworzyłaś, to jesteś tego czegoś właścicielką już do końca swojego życia. Nadal nie do końca to pojmuję, ale jestem szczerze zdumiony, że czarodzieje i gobliny wciąż mogą współpracować - z mniejszymi lub większymi nieporozumieniami i słabo ukrywaną niechęcią, ale jednak współpracowali.
Tak, do ich urodzin było jeszcze trochę czasu, ale terminy, niestety, okropnie lubiły przyspieszać, kiedy się ich nie pilnowało. Poza tym im szybciej zacznie czegoś szukać, tym większe było prawdopodobieństwo, że da bliźniaczce prezent, który był kupiony z zamysłem, a nie w pośpiechu.
Pisk zwrócił uwagę jeszcze kilku osób, ale ci szybko stracili zainteresowanie i wrócili do swoich spraw, jakby wcale nic nie słyszeli. I to by było na tyle, jeśli chodzi o ludzką empatię.
Poszedł za Dorą, z różdżką gotową w dłoni i myślą w głowie, żeby tym razem bardziej polegać na magii, niż na własnych pięściach - nie chciał powtórki z ich ostatniego spotkania z wampirem. Na całe szczęście okazało się, że raczej nie będą musieli się bronić - chyba że dziewczynka okaże się jakimś niebezpiecznym czarnoksiężnikiem z zapasem Eliksiru Wielosokowego - więc Jessie trochę się rozluźnił. Prośba dziewczynki wywołała u niego delikatny grymas - odkąd miał psa, koty straciły trochę w jego oczach. Zerknął na chwilę na Dorę, zanim odezwał się do dziewczynki.
-W porządku, pomożemy ci. Jak wabi się twój kotek?
-Absurdalne w jakim stopniu? I potrzebujesz z tym pomocy? - spytał, wskakując na wypchaną torbę.
Mało kto zdołał wyrobić sobie o goblinach ciekawe zdanie, ale słysząc raczej mało pochlebne komentarze na ich temat, Jessie tylko trochę się zdziwił, że Dora nie powtórzyła jednej z takich właśnie opinii. Kwestia postrzegania prawa własności przez wampiry była jednak wszystkim doskonale znana.
-Tak, niestety to prawda - westchnął. -Uważają, że jeśli coś stworzyłaś, to jesteś tego czegoś właścicielką już do końca swojego życia. Nadal nie do końca to pojmuję, ale jestem szczerze zdumiony, że czarodzieje i gobliny wciąż mogą współpracować - z mniejszymi lub większymi nieporozumieniami i słabo ukrywaną niechęcią, ale jednak współpracowali.
Tak, do ich urodzin było jeszcze trochę czasu, ale terminy, niestety, okropnie lubiły przyspieszać, kiedy się ich nie pilnowało. Poza tym im szybciej zacznie czegoś szukać, tym większe było prawdopodobieństwo, że da bliźniaczce prezent, który był kupiony z zamysłem, a nie w pośpiechu.
Pisk zwrócił uwagę jeszcze kilku osób, ale ci szybko stracili zainteresowanie i wrócili do swoich spraw, jakby wcale nic nie słyszeli. I to by było na tyle, jeśli chodzi o ludzką empatię.
Poszedł za Dorą, z różdżką gotową w dłoni i myślą w głowie, żeby tym razem bardziej polegać na magii, niż na własnych pięściach - nie chciał powtórki z ich ostatniego spotkania z wampirem. Na całe szczęście okazało się, że raczej nie będą musieli się bronić - chyba że dziewczynka okaże się jakimś niebezpiecznym czarnoksiężnikiem z zapasem Eliksiru Wielosokowego - więc Jessie trochę się rozluźnił. Prośba dziewczynki wywołała u niego delikatny grymas - odkąd miał psa, koty straciły trochę w jego oczach. Zerknął na chwilę na Dorę, zanim odezwał się do dziewczynki.
-W porządku, pomożemy ci. Jak wabi się twój kotek?