• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine

[3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#7
27.01.2026, 22:41  ✶  
Uśmiechnął się słysząc słowa Lorraine odnośnie swojej wybranki, bo cieszył się niezmiernie, że inni też tak odbierali Pandorę. Radował go fakt, że osoby postronne również widziały dobro i ciepło, które biło od jej osoby. To oznaczało tylko jedno - nie oszalał (całkowicie) na jej punkcie do końca i niczego nie kolorował, a nie miał słów aby opisać uczucie, którym do niej pałał.
- Jak się poznaliśmy? Hmm... - zastukał w podróbek w zastanowieniu, a dobry humor go nie opuszczał. Z perspektywy czasu uważał to za bardzo śmieszną przypadłość losu, chociaż lata temu uważał co innego. Teraz jednak czasy się zmieniły, tak jak i jego podejście do Prewettówny, więc mógł otwarciej o tym mówić.
- W zasadzie to przypadkiem. Natrafiłem na nią podczas przechadzki po lesie na Islandie... Znaczy spadłem jej z nieba... To znaczy... E-e-e... - podrapał się nerwowo po szyi, bo bardzo mu zależało na dokładnym opowiedzenoi tej historii. Bez żadnych zmyśleń czy przekrętów - To znaczy wdrapałem się na drzewo aby rozejrzeć się po okolicy i niestety się potknąłem, spadając w zaspę śnieżną, a ona akurat była niedaleko i mi pomogła... - dalej się drapał, chociaż odrobinę mniej nerwowo - Z początku miałem ochotę, aby jej się pozbyć i zakopać w którejś ze śnieżnych zasp, bo po prostu była zbyt... Inna? Jakby wiesz, pochodzi z Turcji, a tam mają całkowicie inne podejście do życia, niż na Islandii. U nas ludzie są bardziej zamknięci, a u nich otwartość jest na porządku dziennym. Pandora bardzo dużo mówiła i zadawała jeszcze więcej pytań, a ja po prostu chciałem zapolować... Skończyło się na tym, że tylko pokazałem jej stado wilków z młodymi, bo przecież nie szło z taką gadułą niczego podejść, żadnej zdobyczy. No myśliwy z niej jest żaden - zaśmiał się, trochę rozluźniając mięśnie, bo było to bardzo miłe wspomnienie, które teraz przywoływał.
- I w zasadzie mieliśmy już się nie spotkać ale okazało się, że postanowiła w tym samym roku spędzić Lithę na Islandii i to nieopodal mojej wioski - tłumaczył dalej, a spokój zagościł w jego myślach. W końcu rozmawiał z panienką Lorraine - Musisz wiedzieć, że Pandora zawsze lubiła wyzwania i nie istniało dla niej niemożliwe. Jeżeli dało się postawić na swoim czy komuś coś udowodnić, ona była pierwsza aby to zrobić. Mówię to dlatego, że podczas tej Lithy przeszła samą siebie. Moi koledzy mnie podpuszczali, że powinienem coś zrobić i zagadać do Pandory, bo widzieli, że się kojarzymy. Ja nie chciałem ulec tym ich dziecinnym gierkom ale Pandora miała inny plan - parsknął śmiechem pod nosem, a następnie pokręcił głową z niedowierzaniem. Zupełnie jakby to wydarzyło się ponownie i chwilę temu - I mnie wzięła po prostu i pocałowała, a później już jakoś poszło z górki. Od spotkania do spotkania, aż mój ojciec zaczął nazywać ją moją dziewczyną i to szybciej, niż ja sam. Argumentował to tym, że on swoje wie i jeszcze zobaczę... No i zobaczyłem - nabrał powietrza do płuc, spoglądając w kierunku szafki gdzie było schowane zdjęcie. Kąciki ust poszybowały do góry na sam widok tej komódki.
Prawdę mówiąc to Hjalmar bardzo długo nie wiedział o majątku, który dzierżyła rodzina Pandory i faktu, że miała zostać dziedzicem tego wszystkiego. Dla niego ciemnowłosa była po prostu kobietą, która urzekła jego duszę i skradła jego serce. Była prostą dziewczyną, bo w prostocie nie było niczego złego, a wręcz istniało nieodparte piękno. Oczywiście nie były to słowa, które miały ją zranić czy ująć majestatu, ponieważ Prewettówna była ponad to - ona nie potrzebowała wielkich gestów, serenad czy widnienia na pierwszych stronach gazet. Ona była inna. Od początku przykazywała przywiązanie do rzeczy przyziemnych, których nie wypadało robić damom na salonach - ona łamała zasady, które jej postawiono i liczono, że będzie ich przestrzegała. W końcu czy damie z bogatego domu wypadało wdrapywać się na drzewo czy skakać pośród potoków Islandii? No raczej nie, chociaż Hjalmar nie posiadał na ten temat wiedzy, a Pandora właśnie to robiła - była sobą. Nie nosiła głowy wyżej, niż powinna i to było wspaniałe.
Ona była materiałem na przyjaciółkę, żonę i życiową partnerkę - osobę przy której chciało się dożyć kresu swojego żywota. Hjalmar upewniał się o tym przy każdym kolejnym "śniadaniowym napadzie", który Prewettówna lubiła urządzać - przychodziła rano do kuźni i wymuszała na nim chwilę przerwy, co by mogli zjeść wspólny posiłek. She's a keeper.
I o ile to pierwsze pytanie było dobrym punktem zaczepienia, który powodował wiele szczęścia na twarzy Nordergisma i lawinę pięknych wspomnień... Tak to drugie sprawiło, że blask trochę przygasł, a on posmutniał. Temat był ciężki i zawiły, chociaż Hjalmar nie miał zamiaru odpuścić - chciał jej przedstawić swój pogląd. Zasługiwała by wiedzieć.
O ile nie znał szczególnie dobrze Lorraine, tak czuł ciepło, które od niej biło. On widział to dobro i jej piękną duszę - jakby rozkładała ręce, zapraszając dzieci w swoim kierunku, aby je ochronić. Ona była niczym Matka, która połączyła ich we wspólnej misji i Hjalmar wiedział, że było to słuszne. Była kimś godnym zaufania.
- No z zaręczynami to trochę gorzej... - opuścił głowę, smutniejąc na kilka dobrych sekund. Zamilkł również, próbując ułożyć odpowiednie słowa - Eh... - ciężko westchnął, bo nie był to dla niego prosty temat - Bez zgody jej ojca nie mogę nić zrobić. Nie mógłbym prosić jej o rękę bez błogosławieństwa jej rodziców, a ja... A ja to co? Jestem tylko prostym kowalem, nie mam milionów na koncie. Nie mogę jej obiecać willi z basenem czy dwunastu domków letniskowych rozsianych po całym świecie, bo mnie po prostu na to nie stać... - mimo, że robił wszystko aby nie dało się zauważyć zmian na jego twarzy, nie do końca to mu się udawało i dało się dostrzec pewnego rodzaju ból - I ja wiem, że Pandora jest inna, bo ona nie potrzebuje tego całego majestatu i majątku. Ona by chciała po prostu mieć kawałek ziemi, zagrodę ze zwierzętami i święty spokój. Jest normalna...? - pokręcił głową na swoją patową sytuację - Zrozumiem decyzje jej rodziców jeżeli mnie nie zaakceptują, bo ja... Trochę nie pasuję do ich świata, a na pewno chcą dla swojej córki jak najlepiej - zawiesił wzrok gdzieś na palenisku, które nieśmiało wprawiało żar w swój taniec - Serce by mi chyba pękło w tej chwili. To tak jakby ktoś wygasił ten ogień, który musi się palić tak długo jak działa warsztat - a Nordgersimowie nigdy nie gasili ognia w swoich kuźniach, które buchały żarem od dnia ich powstania, aż do zamknięcia - Tak samo by było ze mną, ktoś by zgasił moją duszę, tak jak duszę tej kuźni... - bo ludzkie serce było niczym piec. Tak długo jak tkwił w nim jakiś płomień, tak można było się nazwać człowiekiem. Kiedy to jednak gasło - człowiek tracił swoje barwy i zatracał się w samym sobie, a następnie popadał w ruinę. Dokładnie tak samo jak zamknięty warsztat i może tego właśnie się bali Nordgersimowie.
Hjalmar przejechał dłonią po swojej twarzy, zastygając gdzieś na wysokości ust i brody. Tkwił tak przez krótką chwilę, dalej wpatrując się w sam środek niszczącego żywiołu.
- Smutek jest ceną, jaką płacimy za miłość... - a miał serce pełne miłości do Pandory.
Nie spotkali się tu jednak aby słuchać o problemach niebieskookiego, a aby przedyskutować rzeczy ważniejsze. Matka potrzebowała ich pomocy i oni byli skłonni jej udzielić. Oni chcieli jej udzielić.
- Przepraszam. Nie chciałem aby to zabrzmiało jakoś smutno. Po prostu tak się sprawy mają... - dodał, a następnie przejechał ponownie po twarzy, chcąc przywrócić się do jakichś ustawień fabrycznych.
- Zaiste. Łonem Matki jest ziemia, więc nie szedłbym w kierunku jakichś marmurów i grafitów, a raczej postawiłbym na zwykły kamień, który można odnaleźć wszędzie. W końcu Matka kocha wszystkie swoje dzieci tak samo, a więc najprostszy kamień, który nie wyróżnia się niczym mógłby reprezentować każdego z nas - mnie, Ciebie, wszystkich innych. Dzięki temu nikt nie czułby się gorszy podchodząc do takiego ołtarza, bo nie powstał on po to aby kogoś przyćmić swoim majestatem, a aby pomóc i wysłuchać, być dobrym znakiem i wsparciem, ostoją - przyznał - Trzeba by tylko znaleźć jakiś większy kamień, który odpowiadałby skali naszego przedsięwzięcia. W zasadzie to mógłby być z dna rzeki, ponieważ miałby świetną powierzchnię, która została wygładzona wraz z kolejnymi ziarnami piasku i kamyczkami przemykającymi po jego krawędziach. Trochę jak ludzka dusza, która musiała przeżyć swoje aby zrozumieć pewne rzeczy, a może wręcz je docenić - objął kubek dłońmi - Wydaje mi się, że wśród Szkockich gór można by znaleźć odpowiednią skałę, a następnie przetransportować ją tutaj. Mógłbym się podjąć tego zadania. Mała wyprawa nikogo jeszcze nie zabiła - a mam wprawę w wędrówkach...
- Wtedy pozostanie tylko znaleźć odpowiedni zagajnik, dostarczyć tak kamień i zasadzić kwiaty - upił łyk - No chyba, że o czymś zapomniałem?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (3536), Lorraine Malfoy (3646)




Wiadomości w tym wątku
[3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Hjalmar Nordgersim - 18.02.2025, 20:28
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Lorraine Malfoy - 02.08.2025, 18:31
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Hjalmar Nordgersim - 20.08.2025, 17:55
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Lorraine Malfoy - 17.11.2025, 08:49
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Hjalmar Nordgersim - 01.12.2025, 19:11
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Lorraine Malfoy - 26.01.2026, 22:25
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Hjalmar Nordgersim - 27.01.2026, 22:41
RE: [3 IX 1972, Wrota Muspelheimu] Ku chwale Matki | Hjalmar & Lorraine - przez Lorraine Malfoy - 18.03.2026, 14:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa