Drzwi zostały zamknięte i otworzone bez większych problemów. Atreusowi zbytnio nie chciało się stroić tutaj żartów, a już w szczególności zmieniać podanego przez nią kodu, bo potem musiałby to przecież poprawiać na właściwe, a tego już mu się nie chciało robić.
- Chciałem to zrobić za darmo, ale nie dałaś mi szans - prychnął, nieco rozbawiony, bo faktycznie ta ognista była w jego mniemaniu idealną wręcz rekompensatą za czas przeznaczony na zakładanie ustrojstwa.
- Jasne, dam sobie radę, a ty się transuj - mruknął, wracając do salonu, gdzie złapał dokładnie to; herbatę i ciastka. Nie został jeszcze w pokoju, postanawiając popatrzeć jak Brenna wchodzi w trans, więc dość szybko znalazł się w sypialni i przysiadł na łóżku. Nie chodziło o to, ze jakoś wybitnie fascynował jej sam proces, ale równie dobrze to widmowidzenie mogło zacząć nią telepać, albo gorzej. W końcu mierzyli się z jakimś totalnym świrem, więc kto wiedział jakie pułapki ten mógł pozastawiać. Położył się nawet na tym łóżku, popijając sobie powoli herbatę i jedząc ciastka, ale nie patrzył na Longbottom cały czas, zamiast tego to rozglądając się po meblach, to wreszcie patrząc w sufit i zastanawiając się nad tym jaki pewnie wspaniały ptak mu się wykluje z tego jajka. Innej opcji nie było.
Po prawdzie to prawie przysnął i dobrze, że kubek z herbatą odstawił na nocną szafkę, która znajdowała się obok łóżka, bo by zdążył się cały oblać. Wzdrygnął się na brzmienie jej głosu, otworzył oczy i zaraz potarł twarz w jakiejś naiwnej próbie odgonienia snu.
- Albo to coś innego - mruknął. - Pamiętasz tego zboczeńca co na wiosnę było tak dużo zgłoszeń tego? Ten co atakował w snach? Może to coś takiego? - podłożył obie dłonie pod głowę, patrząc przed siebie. - Niektórzy chyba mówili o jakichś włamaniach? Albo raczej że budzili się z otwartym oknem, ale mieli dziwne sny...