28.01.2026, 11:09 ✶
– Tak myślę, że nikt nie wpadnie na to, żeby je wkładać w żar i wyjmować po dobie, ale i tak mam nadzieję, że gość nie miał tych jaj więcej – powiedziała, a potem przysłuchiwała się opowieści Dory o Kinder niespodziankach z pewnym zaciekawieniem. W Dolinie Godryka mugoli mieli tuż za płotem, w Londynie choćby praca wymagała jako takiego orientowania się w niemagicznych dzielnicach, ale jeśli szło o ich produkty, to raczej wiedziała, co serwowano w knajpie, w której dało się spokojnie spotkać, niż ofertę słodyczy. – Kurcze, wiesz co? To naprawdę świetnie brzmi. Znaczy się, pobiegłabym kupować, gdyby nie to, że pewnie ta zabawka nie jest wcale fajna, ale może podpowiem to Norze? Na Ostarę mogłaby przygotować coś podobnego, czekoladowe jajka z jakąś zabawką w środku? – zastanowiła się, zalewając wodą herbatę do dwóch kubków. – A jak już o Norze, pytałam ją o możliwość przygotowania mikstur, które mogłyby pomóc w Dolinie na wiosnę… w sensie chodzi mi o przyspieszenie wzrostu tego wszystkiego, co w tym roku spłonęło. Sądzisz, że mogłybyście podziałać razem?
Myślała tez o spytaniu o to Olivii, ale jej nie chciała zawracać głowy w tym momencie, póki dziewczyna nie wybierze nowego lokum, nie przeniesie się do niego i nie zdołają opanować sytuacji Pękatej Fiolki. I wprawdzie zdaniem Nory zastosować to wszystko można by dopiero wiosną, ale chyba niektóre rzeczy sadziło się już jesienią, a i lepiej było opracować odpowiednie receptury wcześniej…
– Tak, zdaniem mojego znajomego, tego szyfru nie da się złamać, jeśli nie znasz kodu. Ale to nie jest stu procentową gwarancją, w końcu zawsze mogą wejść na przykład oknem… – mruknęła, spoglądając ku rzeczonemu oknu. I znów pomyślała o tamtej nocy, gdy obudziła się, a to było otwarte. Może pomyślałaby, że zawodzi ją pamięć i jednak go nie zamknęła… gdyby nie to, że coś podobnego przydarzyło się i innej osobie. – Myślę, że będzie łatwy do zapamiętania – stwierdziła, a kącik ust drgnął jej lekko. Dat urodzin jej, Erika czy rodziców, ktoś mógłby się spodziewać i je odgadnąć, ale tutaj raczej wątpiła, czy przypadkowa osoba na to wpadnie, a nie groziło im, że utkną za drzwiami, bo liczby wypadły im z głowy. – Myślę, że spytam po prostu w Ministerstwie, może zwyczajnie do kraju przyszła większa dostawa i po Spalonej Nocy chcą się koniecznie jej pozbyć? Tak sobie myślę, że teraz trudniej o handel egzotycznymi rzeczami. Tak sobie myślę, że trzeba wymyśleć, jak wywalić poltergeista ze strychu w Księżycowym, bo jak nic będziemy musieli urządzić sowiarnię.
Myślała tez o spytaniu o to Olivii, ale jej nie chciała zawracać głowy w tym momencie, póki dziewczyna nie wybierze nowego lokum, nie przeniesie się do niego i nie zdołają opanować sytuacji Pękatej Fiolki. I wprawdzie zdaniem Nory zastosować to wszystko można by dopiero wiosną, ale chyba niektóre rzeczy sadziło się już jesienią, a i lepiej było opracować odpowiednie receptury wcześniej…
– Tak, zdaniem mojego znajomego, tego szyfru nie da się złamać, jeśli nie znasz kodu. Ale to nie jest stu procentową gwarancją, w końcu zawsze mogą wejść na przykład oknem… – mruknęła, spoglądając ku rzeczonemu oknu. I znów pomyślała o tamtej nocy, gdy obudziła się, a to było otwarte. Może pomyślałaby, że zawodzi ją pamięć i jednak go nie zamknęła… gdyby nie to, że coś podobnego przydarzyło się i innej osobie. – Myślę, że będzie łatwy do zapamiętania – stwierdziła, a kącik ust drgnął jej lekko. Dat urodzin jej, Erika czy rodziców, ktoś mógłby się spodziewać i je odgadnąć, ale tutaj raczej wątpiła, czy przypadkowa osoba na to wpadnie, a nie groziło im, że utkną za drzwiami, bo liczby wypadły im z głowy. – Myślę, że spytam po prostu w Ministerstwie, może zwyczajnie do kraju przyszła większa dostawa i po Spalonej Nocy chcą się koniecznie jej pozbyć? Tak sobie myślę, że teraz trudniej o handel egzotycznymi rzeczami. Tak sobie myślę, że trzeba wymyśleć, jak wywalić poltergeista ze strychu w Księżycowym, bo jak nic będziemy musieli urządzić sowiarnię.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.