29.01.2026, 10:26 ✶
Christopher pojawił się jakieś dwie minuty przed Victorią. Zamyślony. Pochłonięty myślami o dwóch rzeczach, mianowicie o wampirach i o gęsiach. Jedne gryzły, drugie dziobały, od jednego do drugiego nie było więc aż tak daleko, prawda?
Po wejściu z powrotem na salę rozejrzał się kontrolnie, czy gdzieś w pobliżu nie widać tej wariatki, która go zaczepiała wcześniej ani tej drugiej wariatki, która go dotąd nie zaczepiała, ale mignęła mu na sali, czyli Cressidy. Zdało mu się, że dostrzegł ją z kimś tańczącą, zrobił więc bardzo duży łuk, by przypadkiem nie znaleźć się blisko niej.
Był na tyle pochłonięty obserwacją, czy wariatka numer dwa nie skieruje się z parkietu w jego kierunku i swoimi rozmyśleniami (w które wdarła się też Cressida, ścigana przez gęsi i wampiry: Christopher nie był pijany, ale drink i kieliszek wina całkiem przyjemnie rozluźniały i pobudzały wyobraźnię), że dostrzegł Victorię dopiero, gdy się odezwała.
– Zacząłem się zastanawiać czy nie umknęłaś oknem, bo miałaś dość tańca – powiedział, chociaż uśmiechał się przy tym lekko, bo i ani nie było jej aż tak długo, ani tak naprawdę nie pomyślałby, że jakaś kobieta mogłaby uciekać przed nim przez okno. Był na to trochę zbyt pewny siebie. I już nawet miał wyciągnąć do niej dłoń i zaproponować, by poszli na parkiet, ale gdy wspomniała, że musi się napić, to chyba wyłapał wreszcie, że jej mina była taka trochę dziwna.
Te tajemnicze, kobiece rytuały, odprawiane w łazienkach, poszły nie po jej myśli?
– Polecam ten zielony, smakuje cierpko, ale dobrze się sprawdza – odparł, ruszając po prostu wraz z nią do stołu z drinkami, tak sobie myśląc, że drink pozwalający na wyluzowanie może się jej przydać. – Powinienem iść po łopatę…? – dopytał jeszcze, kiedy dobiegł go jej mamrot. Po łopatę i skrzata, rzecz jasna, Christopher nie zamierzał przecież osobiście zakopywać zwłok. Ale teraz utkwił w Victorii nieco uważniejsze spojrzenie i uśmiech znikł, bo równie dobrze mogła chcieć kogoś mordować, bo pozwolił sobie na niewybredny komentarz, jak dlatego, że ją zaczepiał pod wpływem eliksirów albo zrobił coś jeszcze gorszego.