01.02.2026, 14:05 ✶
-Też tak podejrzewam - westchnął. -No, już dobrze. Wszystko jest w porządku - mówił dalej do psa, dopóki ten się nie uspokoił.
A potem wstał i sięgnął po kolejne ciastko. Powoli przeżuwał pierniczka, kiedy jego mama odpowiadała, powoli kiwając głową.
-To dlatego tak nagle polubiłaś sos czosnkowy? - kiedy poznał już historię i poukładał sobie w głowie wszystkie klocki, nabrało to sensu.
Część z planem Gabriela, by przemienić Jonathana, wcale mu się nie spodobała, ale w sumie chyba nie musiał się tym przejmować, skoro Jonathan wciąż był człowiekiem i Gabriel chyba dał sobie z tym spokój? Przynajmniej nie wyglądali, jakby mieli w planie przemianę tego wieczoru, kiedy przypadkiem poznali wampira.
-No cóż, wujek Jonathan jest bardzo żywy jak na kogoś, kto miałby zostać przemieniony w pijawkę, więc chyba o to nie musimy się martwić.
Potem przez dłuższą chwilę się nie odzywał, powoli zajadając ciastko i słuchając Charlotte o niebezpiecznej naturze wampirów i jej małym oburzeniu na fakt, że ktoś był w stanie wstać z martwych i właściwie żyć pomiędzy ludźmi i żywiąc się nimi.
Dopiero po kilku sekundach od jej przemowy znowu się odezwał.
-Ugryzł mnie wampir - zaczął, a jego dłoń sama powędrowała do jego szyi, gdzie jeszcze tamtego wieczoru wampir zostawił ślad po swoich zębach. -W lipcu. Wracałem wtedy z Pokątnej i zauważyłem go, kiedy karmił się jakąś dziewczyną. Próbował mnie przekonać, że ta dziewczyna się zgodziła i tak dalej. Źle zareagowałem i wtedy mnie złapał.
Przełamał resztę ciastka na dwa malutkie kawałki.
-Nie zrobił mi krzywdy poza tym, że został mi wtedy ślad. W Mungu szybko się mną zajęli. Ten wampir uciekł, ale z tego, co się dowiedziałem, szybko zajęły się nim odpowiednie osoby, a tej dziewczynie udało się pomóc.
Nadal było mu trochę wstyd, że zamiast użyć wtedy magii - miał przecież wyciągniętą różdżkę - próbował wampirowi po prostu przywalić. Nie wyszło, chybił i dał się złapać, jak bezbronny dzieciak. Na szczęście dla niego nie stało się nic poważniejszego. Ani jemu, a tym bardziej Dorze.
A potem wstał i sięgnął po kolejne ciastko. Powoli przeżuwał pierniczka, kiedy jego mama odpowiadała, powoli kiwając głową.
-To dlatego tak nagle polubiłaś sos czosnkowy? - kiedy poznał już historię i poukładał sobie w głowie wszystkie klocki, nabrało to sensu.
Część z planem Gabriela, by przemienić Jonathana, wcale mu się nie spodobała, ale w sumie chyba nie musiał się tym przejmować, skoro Jonathan wciąż był człowiekiem i Gabriel chyba dał sobie z tym spokój? Przynajmniej nie wyglądali, jakby mieli w planie przemianę tego wieczoru, kiedy przypadkiem poznali wampira.
-No cóż, wujek Jonathan jest bardzo żywy jak na kogoś, kto miałby zostać przemieniony w pijawkę, więc chyba o to nie musimy się martwić.
Potem przez dłuższą chwilę się nie odzywał, powoli zajadając ciastko i słuchając Charlotte o niebezpiecznej naturze wampirów i jej małym oburzeniu na fakt, że ktoś był w stanie wstać z martwych i właściwie żyć pomiędzy ludźmi i żywiąc się nimi.
Dopiero po kilku sekundach od jej przemowy znowu się odezwał.
-Ugryzł mnie wampir - zaczął, a jego dłoń sama powędrowała do jego szyi, gdzie jeszcze tamtego wieczoru wampir zostawił ślad po swoich zębach. -W lipcu. Wracałem wtedy z Pokątnej i zauważyłem go, kiedy karmił się jakąś dziewczyną. Próbował mnie przekonać, że ta dziewczyna się zgodziła i tak dalej. Źle zareagowałem i wtedy mnie złapał.
Przełamał resztę ciastka na dwa malutkie kawałki.
-Nie zrobił mi krzywdy poza tym, że został mi wtedy ślad. W Mungu szybko się mną zajęli. Ten wampir uciekł, ale z tego, co się dowiedziałem, szybko zajęły się nim odpowiednie osoby, a tej dziewczynie udało się pomóc.
Nadal było mu trochę wstyd, że zamiast użyć wtedy magii - miał przecież wyciągniętą różdżkę - próbował wampirowi po prostu przywalić. Nie wyszło, chybił i dał się złapać, jak bezbronny dzieciak. Na szczęście dla niego nie stało się nic poważniejszego. Ani jemu, a tym bardziej Dorze.