• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence

[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#12
02.02.2026, 14:03  ✶  

Miała wrażenie, że ta rozmowa nie jest w stanie przynieść niczego dobrego. Benjy - cóż był sobą. Nie powinna go za to winić, ale w tej chwili naprawdę trudno jej się z nim dyskutowało. Wiedziała, jakie miał podejście do ludzi, zdawała sobie sprawę z tego, jakim był człowiekiem, ale teraz naprawdę ją to irytowało. Rzucali w siebie kolejnymi argumentami, tylko, że nie przynosiło to niczego dobrego. Ciągle tkwili w miejscu, a nie mieli zbyt wiele czasu. Nie podobało jej się to, że nie była w stanie nic osiągnąć poprzez tę konwersację. Oczywiście, że nie miała zamiaru ustąpić, nie była osobą, która się poddawała, jednak liczyła na to, że jakoś uda jej się do niego przemówić. Niestety to nie było takie proste, nie, żeby zakładała, że będzie prosto, ale może odrobinę liczyła na to, że będzie to wyglądało inaczej, no - przeliczyła się, nie było co sądzić inaczej.

Jej słowa odbijały się od niego jak od ściany, jedno za drugim, zdanie za zdaniem, miała ochotę warknąć, ale nie mogła sobie na to pozwolić, docierało do niej, że w ten sposób nic z nim nie ugra. Wiedziała przecież, że nie był najłatwiejszym przeciwnikiem, kiedy uznawał kogoś za zupełnie obcego naprawdę trudno było przemówić mu do rozsądku. Nie mogła się jednak poddać, zdawała sobie sprawę, że ich wspólna przyszłość od tego zależy, prędzej, czy później będzie mu musiała wszystko wyjaśnić, tylko powoli zaczynała zastanawiać się nad tym, czy uwierzy jej na słowo, na pewno nie.

- Jeszcze dobrze nie zaczęłam. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, jednak nie był to szczery uśmiech, bardziej złośliwy.

- Nie zawsze takie podejście popłaca, w tej chwili marnuję czas na to, aby udowodnić Ci, że nie jestem Twoim wrogiem, że nie życzę Ci źle, mógłbyś raz, ten jeden raz zmienić nastawienie. - Nie miała zamiaru się z nim przepychać, doskonale zdawała sobie sprawę z czego wynikało takie podejście, a nie inne. Zresztą sama nie należała do szczególnie ufnych ludzi, ale nie miała czasu na kolejne gierki, czuła, że zbliża się moment, w którym powinni opuścić to miejsce, nie powinna być delikatna, szczypać się zbytnio, bo to zdecydowanie nie działało tak, jak powinno.

- Dlaczego zawsze musisz wszystko utrudniać... - Mruknęła bardziej do siebie pod nosem, niżeli do niego. Naprawdę w tej chwili zaczynało brakować jej cierpliwości, nie powinna go o to winić, bo przecież nie dała mu zbyt wielu informacji, pojawiła się tutaj zupełnie znikąd, zaburzyła jego podróż, miał prawo wątpić w słuszność jej obecności w tym miejscu, jednak nie do końca tego się spodziewała. Mogła nastawić się na nieco bardziej skomplikowaną walkę.

- Tak, wiem, nie jesteś taki, masz swoje doświadczenie, najlepiej być przygotowanym na najgorsze, znam ten rok myślenia. - Uniosła wzrok i przyglądała mu się przez dłuższą chwilę. Nie miała pojęcia w jaki sposób powinna reagować, spodziewała się, że zarzuci jej kłamstwo, gdy powie mu całą prawdę, naprawdę znajdowała się w patowej sytuacji i zaczęła sobie zdawać z tego sprawę. Nie mogła mu pokazać w żaden sposób tego, co się wydarzyło, a bez faktów wydawała się być na straconej pozycji.

- Fantastycznie, dzięki wielkie za Twoją łaskę. - Metr powietrza, no nie mogło być lepiej. To znaczy niby mógł wyrzucić ją za drzwi, więc nie było, aż tak źle, jak się mogło wydawać, mimo wszystko czuła, że ta jej misja nie mogłaby potoczyć się gorzej. Nie znosiła przegrywać, nie znosiła, kiedy nic nie szło według tego, co sobie zaplanowała. Na jej twarzy pojawił się grymas, nie była szczęśliwa z takiego rozwinięcia się sytuacji.

Właśnie dlatego mówiła dalej, nadal nieco naokoło, może trochę bardziej konkretnie, ale bez faktów, nie podała mu tego wszystkiego na tacy, bo obawiała się, że nie przyjmie tego najlepiej, zarzuci jej kłamstwo, wywali ją za drzwi i tyle by z tego było. Próbowała w głowie ułożyć sobie jakiś plan, ale nie wychodziło jej to najlepiej, jak niby miała ułożyć sobie plan na takie ewentualności? Czas ich gonił, on jej nie rozpoznawał, czuł za to, że nie pasuje do tej przestrzeni pomiędzy, próbowała coś z tym zrobić, ale to nie działało. Myśl Prue, myśl. Powtarzała sobie w głowie, chociaż to chyba też niczego nie zmieniało.

- Tak, to nie jest mój pociąg, to nie jest moja podróż, ale jednak tutaj jestem, gdybym nie miała ku temu powodu, to nie usiłowałabym tak bardzo tutaj zostać. - Ten wniosek nasuwał się sam, nie zaprzeczała mu, nie negowała tego, że nie powinno jej tutaj być, ale jednak jakimś cudem udało jej się dostać do środka. Sam zauważył, że zależało jej na tym, żeby tutaj zostać.

Widziała, że spoglądał na swoje dłonie, odruchowo więc również tam skierowała swój wzrok, wiedziała, czego brakuje, być może to wyczuwał, być może instynkt przez niego przemawiał, z drugiej strony, czy to możliwe, że przez te kilka dni ten ciężar aż tak utkwił mu w pamięci, nie mogła tego negować, ale to było odrobinę zaskakujące.

- Bo nie chcę być nigdzie indziej, nie chcę być tam, gdzie Ciebie nie ma. - Była to niezwykle elokwentna odpowiedź, która niosła ze sobą kolejne pytania, co do czego nie miała wątpliwości. Nie potrafiła jednak póki co, dać mu innej. Nie miała pojęcia na ile może sobie pozwolić, zresztą wątpiła w to, że jak zacznie mówić prawdę, to jej po prostu uwierzy, dowody, brakowało jej dowodów.

- Słyszę, jak to brzmi, tylko, że nie do końca mam możliwość udowodnić Ci swoją rację, nie tutaj, nie w tym miejscu, po prostu niektóre decyzje są nieuniknione, bez względu na to, co sobie myślisz, nie chcę Twojej krzywdy, zależy mi na tym, żeby wszystko uporządkować, żeby jeszcze było normalnie, dobrze, bo mieliśmy za mało czasu, zbyt mało. - Odetchnęła ciężko i zacisnęła jeszcze mocniej dłonie na swoich kolanach, czuła, że paznokcie zaczynają jej się wbijać w skórę.

- Tu nie chodzi o mnie, o moją wygodę, a o Ciebie, ja jestem tu przypadkiem, bo chcę Ci pomóc, może to trochę egoistyczne, bo mam ku temu swoje pobudki, ale chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie. - To, że nie wyobrażała sobie swojej dalszej drogi bez niego było inną sprawą, nie miała zamiaru pozwolić mu odejść, musiała więc jakoś na to wpłynąć, kiedy on tak ochoczo postanowił wziąć udział w tej nieszczęsnej podróży.

- Jaki jest cel Twojej podróży, dlaczego wydaje Ci się, że ten przedział należy do Ciebie, zastanów się nad tym, łatwo przyszło Ci założyć, że jestem intruzem, że przeszkadzam, że nie powinno mnie tu być, dlaczego jednak tak usilnie chcesz jechać dalej? Dlaczego nie myślisz o tym dokąd prowadzi ta droga? - Wydawało jej się, że tak po prostu uznał, że ma jechać dalej i już, zamiast zacząć negować słuszność tej drogi, którą miał odbyć.

- Nie da się pojawić znikąd, przecież o tym wiesz, to duże niedopowiedzenie, chociaż poniekąd możesz to tak odbierać. Jestem tu, bo chciałam tu być, bo chciałam Cię zatrzymać, nie mogłam pozwolić na to, abyś jechał dalej, bo to jeszcze nie czas. - Nadal nie do końca wprost mówiła do czego zmierza, ton jej głosu jednak był coraz mniej spokojny, powoli traciła nad sobą panowanie, bo czuła się bezsilna, a nie znosiła tego uczucia, nie potrafiła go znieść.

- Jaką granicę? Tą, którą nagle wyznaczyłeś? Tu nigdy nie było granic. - Nie mogła mieć do niego o to pretensji, bo przecież wiedziała, że nie dostrzegał wszystkiego, postawiono go gdzieś pomiędzy, bez niezbędnych informacji i szczegółów, ale nie dawał sobie wytłumaczyć, jak wiele zależało teraz od tej jednej decyzji.

- Trudno jest mi nie mówić o tym, jak działasz, skoro doskonale to wiem, nie dostrzegasz tego, znam Cię, dużo bardziej, niż Ci się wydaje. - Co mogło być niepokojące dla niego, zwłaszcza, że uznawał ją w tej chwili za zupełnie obcą osobę - miała to już gdzieś, przestała być ostrożna. Wydawało jej się, że jeśli nie zacznie działać bardziej agresywnie, to niczego nie osiągnie, szkody będą większe, niż jeśli nadal będzie chodziła wokół niego na palcach, na to nie było już czasu.

- Tak się składa, że sam dałeś mi do tego prawo, a teraz z niego korzystam. - No, może było w tym nieco niedopowiedzenia, i przesady, bo pewnie nie spodziewał się, że będzie osobą, której uda się znaleźć w podobnym miejscu, jednak dla Prudence nie było rzeczy niemożliwych, co czasem dziwiło nawet ją samą, ale potrafiła być wyjątkowo zdeterminowana, kiedy jej na kimś zależało, to był właśnie jeden z tych momentów.

- Być może nie mam pojęcia, nie było mnie przy Tobie przez całe Twoje życie, jednak wiem, że ta podróż jest inna niż wszystkie, może być ostatnią, w zasadzie to pewnie już została uznana za ostatnią, dopóki się tutaj nie znalazłam, ale skoro już mi się udało trafić do tego miejsca to nie ma szans na to, że ją dokończysz, nie sądzę zresztą, że chcesz, aby to był koniec, naprawdę? Teraz? Teraz, kiedy wszystko zaczęło mieć sens? - Nadal rzucała mu tylko i wyłącznie drobne sugestie, chociaż może były coraz mniej subtelne, miały sprawić, żeby zaczął negować sens tej podróży w której uczestniczył.

Spoglądał jej w oczy, nie uciekała spojrzeniem, wręcz przeciwnie, wpatrywała się w niego bardzo intensywnie, co miało świadczyć o tym, że jeszcze się nie poddała, jeszcze walczyła o to, żeby jej posłuchał. Nie tak sobie to wyobrażała, ale właściwie, czy w ogóle powinna mieć jakiekolwiek wyobrażenia dotyczące zaistniałej sytuacji? To był jej pierwszy raz, kiedy w ogóle znalazła się w takim miejscu, musiała sobie radzić z tym, co dostała, prosta sprawa.

- Całkiem śmiało zakładasz, że sobie coś dopisałam. Zauważ, że to ja jestem z zewnątrz, to ja posiadam więcej informacji, to ja próbuję Cię ocalić, kiedy Ty tak po prostu siedzisz tutaj i uznajesz, że ta podróż jest właściwa, nie zadajesz pytań, widzę przecież, że coś Ci nie pasuje, od kiedy tak po prostu pozwalasz na to, żeby coś wokół Ciebie się po prostu działo? Dlaczego przyjmujesz to takie, jakie jest, dlaczego nie zadajesz odpowiednich pytań, skupiasz się na mnie, jakbym to ja była Twoim największym problemem. Zacznij skupiać się na tym, co naprawdę jest ważne. - Zdawała sobie sprawę, że jej słowa mogą go tylko zirytować, bo ponownie sugerowała mu, co powinien robić, a czego nie, a on tego nie znosił, była jednak gotowa sobie z tym poradzić.

- Och, pierdolenie. - Być może w tej chwili faktycznie wyglądała na kogoś, kto miał w sobie zbyt wiele emocji, już praktycznie nie trzymała ich na wodzy, brakowało jej wcześniejszego spokoju, ale czuła, że czas przesypuje się jej przez palce. - Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co kryje się pod tą fasadą. - Machnęła ręką, rysując w powietrzu kształt. - Ja wiem co jest pod tym wszystkim, co znajduje się w środku, wiem kim jesteś, wiem, że to tylko pozory, wiem, jaki jesteś naprawdę Benjy. - Mógł jej mówić o tym, że nie miał do zaoferowania żadnych emocji, ale ona wiedziała swoje, tylko w tej chwili nie do końca miała świadomość w jaki sposób mogłaby go poruszyć, bo nadal traktował ją jak kogoś obcego, musiała go obudzić, wyrwać z tego dziwnego stanu w jakim się znajdował, nie miała pojęcia, czy w ogóle było to możliwe, ale musiała spróbować.

Próbował coś powiedzieć, ale najwyraźniej brakowało mu słów. Cóż, nie powinna się tu znaleźć, nie powinna tutaj być, uniemożliwiała mu odbycie tej podróży w spokoju i musiał jej to wybaczyć. Miała swój własny cel, który dotyczył jego osoby, na pewno trudno było mu to zrozumieć, bo znajdował się w tym dziwnym miejscu, które mieszało mu w głowie, do tego ona dokładała do tego swoją cegiełkę, która powodowała, że to było jeszcze bardziej skomplikowane, nie mogło być jednak zbyt lekko, nie kiedy jego żona się w to zaangażowała i nie zamierzała dopuścić do tego, żeby odszedł sobie w spokoju. Była okropnie zdeterminowana, żeby mu przeszkodzić w tej ostatniej podróży, miała nadzieję, że to zrozumie, że wybaczy jej nadgorliwość.

- Też się czasem sobie dziwię, zwłaszcza w takich momentach, zapomniałam jaki potrafisz być upierdliwy. - Mruknęła cicho, do siebie pod nosem, kiedy zapytał ją dlaczego padło właśnie na niego. Niby wiedziała dlaczego zadawał te pytania, trudno było ich nie zadawać, bedąc na jego miejscu. Musiała być dla niego w tej chwili jakąś wariatką, gadającą od rzeczy, która uparła się na swoje, ale miała to gdzieś, nie pierwszy raz ktoś mógł wziąć ją za wariatkę, przywykła nawet do tego przez te wszystkie lata.

- Całkiem słusznie zauważyłeś, że nie jestem normalna, ale w tym przypadku nie uznam tego za obrazę. - Zawsze byli dalecy od normalności, dobrze, że nadal to widział, szkoda, że nie dostrzegał jeszcze pełnego obrazu, ale miała wrażenie, że zbliżają się powoli do nieuniknionego.

- Nie musisz mi mówić do jakiej kategorii należysz, a do jakiej nie należysz, ja to wiem, zawsze wiedziałam, a i tak nie miałam najmniejszych wątpliwości co do tego, że jesteś jedynym, właściwym wyborem. - Mógł sobie mówić to wszystko, już dawno wiedziała, czego chce, było za późno na zmianę zdania, zresztą nie łatwo było jej coś wyperswadować, gdy się uparła. W tej chwili nie brakowało jej zawziętości, wręcz przeciwnie, sięgała po jej najgłębsze pokłady.

- Nie wiem, czego w tym nie rozumiesz, podjęłam decyzję, idę z Tobą w jedną, albo w drugą stronę, musisz się z tym pogodzić, jeśli mam umrzeć z Tobą, to tak się stanie, nie wyjdę stąd bez Ciebie, jeśli się nie ruszysz to zostaniemy w tym razem, tak po prostu, nawet jeśli ciężko Ci zrozumieć dlaczego postępuję w ten sposób. - Pierwszy raz ubrała to w słowa, być może nadal nie zdawał sobie sprawy z tego, że mówiła o śmierci, chociaż można było to wywnioskować z jej poprzednich słów, wiedziała, że był bystry, na pewno to do niego dotarło.

- Tak, nie rzuca się wszystkiego dla kogoś obcego, więc powinno zacząć do Ciebie docierać to, że nie jesteś dla mnie obcy, wręcz przeciwnie. - Starała się uspokoić głos, mówić spokojnie, bo wiedziała, że emocje jej w tej chwili nie pomogą, mogły tylko zaszkodzić, jednak to wcale nie było takie proste, bo gotowała się w środku, bała się, że nie uda im się dojść do konsensusu.

- To zabrzmi źle, gorzej się nie da, ale Cię kocham, po prostu Cię kocham, więc odbędę z Tobą tą podróż, nawet jeśli uznasz mnie za wariatkę, która nie powinna się tu znaleźć, nawet jeśli mnie nie rozpoznajesz, jeśli chcesz tu zostać, to zostanę z Tobą, zaakceptuję Twoją decyzję, chociaż mi się nie podoba, ale nie wiem, jak miałabym Cię stąd wyciągnąć, jeśli tego nie chcesz. - Przeniosła wzrok na swoje buty, oddychała spokojnie, chociaż była bardzo mocno zdenerwowana, czuła, że zawiodła, że miała w sobie za mało determinacji, jednak trudno jej było znaleźć bardziej właściwe słowa, postanowiła jednak jeszcze coś powiedzieć, może prawda miała się sama obronić. - Umierasz Benjy, ja nie chciałam do tego dopuścić, nie mogłam do tego dopuścić, dlatego się tutaj wkradłam, nie wiedziałam, że to możliwe, ale tu jestem, nie powinno mnie tu być, przeszkadzam Ci w Twojej podróży, ale nie zniknę, nie wiem, co się stanie, jeśli dojadę z Tobą do końca, ale możemy to sprawdzić, to nic takiego, jeśli tego właśnie chcesz, to możemy tutaj zostać, w końcu to Twoja podróż. - Miała nadzieję, że jej słowa nie zaszkodzą jeszcze bardziej, ale tak naprawdę, czy jeszcze miała coś do stracenia?



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (37615), Prudence Fenwick (23586)




Wiadomości w tym wątku
[sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.01.2026, 16:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 00:59
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.01.2026, 05:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 20:27
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.01.2026, 18:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.01.2026, 23:25
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 27.01.2026, 06:35
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 28.01.2026, 19:47
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 29.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.01.2026, 19:37
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 31.01.2026, 21:45
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 02.02.2026, 14:03
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.02.2026, 01:40
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.02.2026, 12:39
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.02.2026, 02:13
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 07.02.2026, 14:34
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 08.02.2026, 22:55
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 11.02.2026, 22:14
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 12.02.2026, 13:10
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.02.2026, 23:48
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 14.02.2026, 20:46
RE: [sen, 13/10/72] north star inverted leading me astray | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.02.2026, 13:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa